Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Na lewo od SLD
Potrzebujemy jedności

Wciąż brakuje skutecznej lewicowej alternatywy politycznej, która mogłaby mobilizować opór wobec rządu.

Obecnie w Polsce dużo się mówi o tworzeniu lewicy, ale trzeba odróżnić trafne uwagi od nonsensów.

Prawdą jest, że znaczna część społeczeństwa ma lewicowe poglądy. Według CBOS 65 proc. Polaków uważa, że reforma powinna polegać na większym zróżnicowaniu obciążeń podatkowych, tak aby biedniejsi płacili mniej, a bogatsi więcej niż dotychczas. Tylko 33 proc. ankietowanych opowiada się za zmniejszeniem obciążeń dla wszystkich podatników. W majowym sondażu CBOS 54 % społeczeństwa przeciwstawiło się umieszczeniu w Polsce amerykańskich rakiet (tzw. "tarczy"), a tylko 32 proc. było za. Wreszcie 63 proc. chciałoby widzieć partię walczącą o ludzi pracy najemnej (GfK Polonia, kwiecień).

Prawdą jest także, że SLD Wojciecha Olejniczaka nasila swoją lewicową retorykę. Pierwszego maja w radiu Olejniczak słusznie powiedział, że rządowi brakuje rozeznania w problemach społecznych. Mówił o gwałtownym wzroście cen podstawowych produktów i potrzebie ochrony przed jego wpływem najsłabszych grup społecznych oraz o sprzecznych z interesami pracowników zmianach w kodeksie pracy.

Wiadomo, że SLD Olejniczaka jest w tak beznadziejnej kondycji politycznej, że jego liderzy muszą spróbować czegoś "nowego", więc udają lewicowców.

Jednak politycy SLD nie są zbyt wiarygodni w takich wypowiedziach. Ludzie pamiętają, że SLD w czasie swych rządów prowadziła politykę prowojenną i neoliberalną. Wiedzą też, że w opozycji SLD słabo walczy z prawicą i liberałami. Dlatego w sondażu GfK Polonia opublikowanym 2 maja Sojusz zdobył tylko 3 proc. poparcia. Partii tej grozi więc nieobecność w Sejmie po przyszłych wyborach.

To nie koniec kłopotów Olejniczaka. Stowarzyszenie "Ordynacka" zawiesiło współpracę wyborczą z SLD za sposób, w który Olejniczak zerwał z Partią Demokratyczną “Poza tym nie wiem, czy moi koledzy dobrze by się czuli, współpracując z formacją tak mocno lewicową, jaką chce być Sojusz”, powiedział Czarzasty, lider „Ordynackiej”.

Trwają różne próby restrukturyzacji centrolewicy, która niedawno temu tworzyła LiD.

Lider SdPl Marek Borowski stworzył SdPl Nową Lewicę (słowo "Nowa" tutaj należy zastąpić wyrazem "Niby", by oddać prawdę). Borowskiego interesuje sojusz z Partią Demokratyczną, Zielonymi 2004 oraz Partią Kobiet. Miejmy nadzieję, że Zieloni odmówią - patrz niżej, by zobaczyć dlaczego.

Na części sceny politycznej nazywającej się lewicą widoczna jest polaryzacja. Prawicowy, neoliberalny nurt - Olejniczak, Borowski i ich ekipy - próbują wykorzystać istniejące walki i protesty, by przyciągnąć do siebie przydatnych dla nich aktywistów.

Choć SLD i SdPl tracą poparcie i grozi im eksmisja z Sejmu, wciąż są o wiele bogatsze niż ugrupowania radykalnej lewicy. To jest ich największy atut (bo nie mogą już dziś udawać, że cieszą się masowym poparciem).

Po lewej stronie znajdują się organizacje, które inaczej niż liderzy SLD i SdPl, na serio uczestniczą w protestach i chcą stanowić polityczny wyraz dążeń zwykłych ludzi ku lepszemu życiu.

Podstawą tej różnicy są przeciwstawne klasy społeczne. Z jednej strony mamy klasę biznesmenów, z których wielu w swoim czasie poparło polityków dzisiejszego SLD, SDPL lub Partii Demokratycznej. Po drugiej stronie znajdują się zwykli ludzi z klasy pracującej, studenci, emeryci.

Potencjał działania

Z jednej strony mamy siłę pieniędzy, po drugiej potencjał do działania i solidarnego organizowania się.

Jest sprawą pilną, by wszystkie organizacje i aktywiści rzeczywistej – a nie biznesowej – lewicy połączyły swoje siły.

Spójrzmy na te organizacje -  nawet największe z nich są nieliczne, ale każda ma swoje mocniejsze strony.

Środowisko Krytyki Politycznej przyciąga sporo młodych ludzi na swoje spotkania, które są reklamowane w ciekawym stylu. Ostatnio dystansuje się od SLD. To dobry znak.

Polska Partia Pracy jest ściśle związana z centralą związkową WZZ "Sierpień 80" pod przewodnictwem Bogusława Ziętka. PPP startowała w ostatnich wyborach parlamentarnych z lewicowym programem, a Sierpień ostatnio dał o sobie znać podczas okupacji kopalni Budryk oraz walki w Tesco.

Pierwszego maja Nowa Lewica zdołała zorganizować ciekawy pokaz filmu o Wenezueli oraz dyskusję na temat polityki prezydenta Hugo Chaveza. Jej lider Piotr Ikonowicz był w latach 90 tych najbardziej znanym politykiem radykalnej lewicy i wciąż potrafi porywać słuchaczy lewicowymi argumentami.

Młodzi Socjaliści biorą aktywny udział w różnych manifestacjach i w wielu miastach organizują spotkania.

Zieloni 2004 mają znacznie bardziej lewicowy profil niż parę lat temu, gdy powstała ta partia - niektórzy jej członkowie współtworzą środowisko Krytyki Politycznej. Biorą aktywny udział w różnych kampaniach.

Są też inne ugrupowania - m.in. lewicowe środowisko Społeczeństwa Aktywnego we Wrocławiu, czy Lepszy Świat z Poznania, które organizują spotkania i protesty.

My w Pracowniczej Demokracji organizujemy dyskusje i debaty w różnych miastach - m.in. większe imprezy, jak Weekend Antykapitalizmu, w którym biorą udział jako mówcy członkowie różnych partii, kampanii i związków zawodowych.  Współtworzymy ważne kampanie, takie jak Inicjatywa "Stop Wojnie" lub na szczęście już niepotrzebna Giertych Musi Odejść (chociaż oczywiście zagrożenie ze strony skrajnej prawicy jest wciąż aktualne).  Promujemy marksizm, którego celem jest oddolne "uspołecznienie ludzkości", a nie chwalenie jakiejś państwowej biurokracji.

Każda z powyższych organizacji ma dobrych aktywistów, chce budować swoje siły i współtworzy na swój sposób lewicę w Polsce.

Chodzi o to, by wybrać sposób działania, który pozwoli na budowanie szerokiej alternatywy na lewo od SLD.

Najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest maksymalna współpraca wszystkich tych organizacji wokół różnych kampanii oraz wokół pracowniczych protestów.

Wiadomo, że każda organizacja chce się promować i reklamować na różne sposoby.

Jednak jeśli chcemy budować szeroką lewicę, musimy się zjednoczyć w działaniu.

Tu najskuteczniejszą metodą jest działanie pod szyldem, który wyraża cel kampanii. Np. absurdalne byłoby gdyby jedna organizacja, np. Pracownicza Demokracja, Nowa Lewica lub Polska Partia Pracy organizowała protesty antywojenne pod własną nazwą. Wielu osób niebędących członkami tych ugrupowań, nie uczestniczyłoby w takich protestach. Natomiast każdy może uczestniczyć w kampanii pod nazwą Inicjatywa "Stop Wojnie". Podobnie jest w przypadku innych kampanii np. w sprawie zmian klimatycznych. W Poznaniu, w grudniu odbędzie się ONZ-owska konferencja na ten temat. Już działa komitet w tej sprawie, do którego należą członkowie różnych ugrupowań. Ustalona już że będzie demonstracja oraz spotkania poza oficjalną konferencją.

Taka zjednoczona lewica byłaby w stanie kandydować w wyborach. Powinniśmy pracować nad tym, by istniała alternatywa polityczna na lewo od SLD, gdy w przyszłym roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego.

Liderzy SLD i SdPl chcą, by odosobnieni lewicowi aktywiści znaleźli się w tak beznadziejnym stanie, żeby gotowi byli pokornie zgodzić się zasilać ich listy. Natomiast pod wspólną nazwą możemy mobilizować lokalnych działaczy - a tu tkwi nasza siła.

Z pieniędzmi bogatych partii nie możemy konkurować, możemy jednak być górą jeśli chodzi o potencjalną liczbę aktywistów

s. 2-3 Joanna Puszwacka, Ellisiv Rognlien, Andrzej Żebrowski