Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
MFW
25%
ryzyka
globalnej
recesji
Na początku kwietnia Międzynarodowy Fundusz Walutowy nazwał wzrastający w siłę międzynarodowy kryzys ekonomiczny "największym szokiem od czasów Wielkiej Depresji [lat 30-tych]". MFW dodał, że jest 25% szansy, że świat doświadczy w ciągu następnych 12 miesięcy globalnej recesji - czyli gospodarka światowa może się skurczyć. Według MFW straty spowodowane przez obecny kryzys finansowy mogą sięgnąć 945 mld euro (prawie 1500 mld dolarów).
Wpompowywanie miliardów dolarów, funtów i euro do systemu finansowego jest dotacją dla prywatnych banków ze strony zwykłych ludzi. Nawet pewien centrowy polityk w Anglii nie mógł powstrzymać swojego oburzenie: "Nie możemy mieć sytuacji, w której banki mogą prywatyzować swoje zyski i nacjonalizować swoje straty", powiedział.
Takie działania wstrząsają ideologicznymi kapłanami wolnego rynku, co pokazały słowa dziennikarza Financial Times Martina Wolffa zacytowane przez nas w ostatnim numerze Pracowniczej Demokracji. “Piątek, 14 marca 2008 – w tym oto dniu umarł sen o globalnym wolnorynkowym kapitalizmie”.
Prawdziwe koszty kryzysu już płacą ludzie na całym świecie uderzeni przez globalny kryzys żywnościowy (patrz s. 8).
Nie wiemy jak głęboki będzie światowy kryzys i jakie wywrze efekty na polską gospodarkę. Jednak wiemy, że chwiejność światowego systemu dotyczy wszystkich jej części.
Na tym tle trzeba rozumieć jak puste są składane przez Tuska obietnice cudu gospodarczego.
Tusk chce przy tym kontynuować i intensyfikować neoliberalną politykę cięć i prywatyzacji swoich poprzedników. Rząd planuje ułatwienie prywatyzacji szpitali i 740 innych spółek, ostrą redukcję liczby pracowników mogących przejść na wcześniejszą emeryturę, ograniczenie praw związkowych oraz niekorzystne dla pracowników zmiany w Kodeksie Pracy.
Nawet jeśli nie wiadomo co robić w trudnej sytuacji ekonomicznej, niektóre rzeczy są pewne dla rządzących liberałów - trzeba prywatyzować i atakować zwykłych ludzi.
Pomimo wciąż dobrych notowań w sondażach, nie wszystko idzie po myśli Tuska. W ostatnim czasie widzieliśmy, że ruch pracowniczy zaczyna prężyć swoje muskuły. Spadek bezrobocia (m.in. powodowany wyjazdem za granicę setek tysięcy pracowników) oraz poczucie wśród pracowników, że mają dość niskich płac, gróźb zwolnień i kiepskich warunków doprowadziły do strajków, które często są zwycięskie. W niektórych przypadkach do zwycięstwa wystarcza nawet sama groźba strajku (patrz s. 9).