Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata*

Sarkozy zdobywa prezydenturę
Będzie konfrontacja

Prawicowy populista Nicolas Sarkozy pokonał kandydatkę centrolewicy Ségolčne Royal w francuskich wyborach prezydenckich. Wygrał wyraźnie, chociaż nie tak przytłaczająco, jak mówią niektórzy komentatorzy.
Niemniej jednak pozostaje pytanie: jak członek niepopularnego rządu pod prezydenturą prawicowego Jacques'a Chiraca (Sarkozy był ministrem spraw wewnętrznych) mógł pokonać lewicę w kraju, w którym obserwujemy tyle radykalnych ruchów w ostatnich latach?
Sarkozy najpierw odebrał od Chiraca kontrolę nad aparatem partyjnym prawicowego UMP. Był bardziej zdecydowany - obiecał koniec z ustępstwami i kompromisami prawicy, której nie udało się osiągnąć trwałych zwycięstw z ruchem pracowniczym.
Jego stanowczość kontrastowała z nijaką kampanią Royal, która nie potrafiła stworzyć dynamicznego ruchu przeciwko Sarkozy'emu.
Przybliżała się do  kandydata centroprawicy Fran?ois Bayrou wbrew woli większości jej zwolenników. Pomimo klęski tej strategii już widać, jak liderzy Partii Socjalistycznej dążą do  bliższych kontaktów z centroprawicą.
Sarkozy zrozumiał, że na spolaryzowanej scenie politycznej stanowcze rozwiązania mogą zdobyć poparcie.
Nie jest on zainteresowany tylko przedstawieniem antysocjalnego programu. Sarkozy chce zdecydowanie pokonać ruchy, które zdołały wygrać z ostatnimi trzema rządami prawicy.

Cele Sarkozy'ego:
Oto niektóre polityczne cele Sarkozy'ego:
*Neoliberalna (antysocjalna) konstytucja dla Unii Europejskiej.
*Zlikwidowanie 35-godzinnego tygodnia pracy przez zniesienie ograniczeń dotyczących nadgodzin.
*Ułatwienie pracodawcom zwalniania pracowników.
*Przymusowe referendum po 8 dniach strajku w szkołach, na uniwersytetach i w ogóle w  sektorze publicznym.
*Stworzenie ministerstwa "imigracji i narodowej tożsamości", by ograniczyć liczbę imigrantów i decydować, kto wśród nich ma "powołanie", by stać się Francuzem.
*Zmuszenie bezrobotnych do podjęcia niechcianej pracy po dwóch przypadkach odmowy oferty pracy.
*Dłuższe wyroki dla ludzi którzy trzeci raz popełniają drobne przestępstwa (wzorowane na systemie "three strikes and you're out" w USA).
Sarkozy wie, że jego strategia jest ryzykowna. W 2005 r. jego konflikt z mieszkańcami biednych przedmieść doprowadził do trzech tygodni zamieszek.
Sarkozy nie wymazał zwycięstw ruchów oddolnych we Francji ostatnich lat (np. przeciw planowanej konstytucji neoliberalnej Unii Europejskiej czy obalenie ustawy CPE mającej ułatwić szefom zwalnianie młodych pracowników ).
Zadaniem różnych części radykalnej lewicy, która zdobyła ponad 3 miliony głosów w pierwszej turze wyborów, jest nadawanie politycznego wyrazu ruchowi oddolnemu, który był tak wpływowy w ostatnich dziesięciu latach.
Wbrew zrozumiałemu odruchowi pesymizmu ze strony wielu zwolenników lewicy Sarkozy jedynie wygrał wybory - konfrontację z  ruchem masowym ma jeszcze przed sobą.

Pierwsza tura
W pierwszej turze wyborów prezydenckich kandydaci trzech głównych partii (Sarkozy z prawicowego UMP, Royal z centrolewicowego PS i Bayrou z centroprawicowego UDF) zdobyli 75 proc. głosów w porównaniu z ok. 50 proc. w ostatnich wyborach.
Jednak te wyniki nie stanowiły odnowy tych partii - raczej pokazały, że większość wyborców uznaje, że jest coś gorszego od politycznego establiszmentu, mianowicie faszyści Frontu Narodowego Le Pena. W 2002 r. Le Pen przeszedł do drugiej tury - tym razem otrzymał jedynie 10 proc. głosów.
Pamięć tego wstrząsu przyczyniła się do ogromnej 84 procentowej frekwencji – głosowało o 3 miliony więcej wyborców niż w 2002 r., wielu z nich z biednych przedmiejskich dzielnic.
Chociaż Le Pen zdobył milion mniej głosów niż w 2002 r. fakt że głosowało na niego 3,8 miliona oznacza, że faszyści pozostają zagrożeniem.
Poparcie dla Le Pena było mniejsze, ponieważ Sarkozy przejął jego brutalną politykę w takich sprawach, jak karanie przestępców i imigracja.
Na początku Royal prowadziła prawicową kampanię w stylu Tony'ego Blaira  (np. proponowała  pobór dla nieletnich przestępców). Dopiero pod koniec kampanii trochę skręciła w lewo, by zachować poparcie tradycyjnego elektoratu centrolewicy i nie dopuścić, by radykalna lewica zdobyła ich głosy.
Wybory charakteryzowała polaryzacja. Wielkie wiece miały miejsce w całym kraju - Royal przyciągnęła 9 tys. w Nantes i 20 tys. w Tuluzie a w sumie 50 tys. osób przyszło na 42 wieców kandydata rewolucyjno - lewicowej LCR, Oliviera Besancenota.

Radykalna lewica
Besancenot zdobył piąte miejsce w pierwszej turze otrzymując ponad 4 proc. (1,5 miliona) głosów - pomimo ogromnej presji wywartej na elektorat lewicy, by głosował "pożytecznie" i poparł Royal, a nawet Bayrou, by powstrzymać Sarkozy'ego i Le Pena.
Besancenot osiągnął znacznie większe poparcie niż inni kandydaci radykalnej lewicy - Marie-George Buffet z Francuskiej Partii Komunistycznej otrzymała 1,93% głosów, Arlette Laguiller z Lutte Ouvričre (Walka Robotnicza) 1,33% a José Bové, słynny alterglobalista i lider rolników - 1,32%. Wszyscy kandydaci radykalnej lewicy razem zdobyli ponad 9% głosów.
Wynik ten pokazuje, że znaczna jest liczba zwolenników stanowczej polityki przeciw neoliberalizmowi. Poza tym jest oczywiście o wiele więcej przeciwników neoliberalizmu, którzy oddali swoje głosy na Ségolčne Royal. 
Dziennik Le Monde powiedział że LCR "umieścił się w pozycji lidera antyneoliberalnej lewicy". Organizacja ta ma  teraz ważne zadanie, by przezwyciężyć fragmentację radykalnej lewicy i zjednoczyć ją,  by stworzyć potężną alternatywę w przyszłych wyborach i walkach.