IDEE W RUCHU

4 strony analiz

i argumentów

===========

Globalny kryzys kapitalizmu

Tajlandia

Ruch „czerwonych koszul”

walczy z dyktaturą

Dym ze spalonych autobusów i granatów wypełniał ulice Bangkoku 13 kwietnia, gdy tajlandzka armia próbowała zgnieść demonstracje „czerwonych koszul” rzucających wyzwanie rządowi. Żołnierze strzelali do protestujących z broni maszynowej. Co najmniej 100 osób zostało rannych podczas pierwszych godzin ofensywy.

Protesty te są kolejnym etapem próby sił trwającej od 2005 r. Obecny premier Abhisit Vejjajiva doszedł do władzy w grudniu zeszłego roku po przewrocie i demonstracjach ruchu „żółtych koszul”. Używanie przez obydwa ruchy symboliki kolorów skłania media do stawiania na równi „żółtych” i „czerwonych koszul”. Nie odpowiada to prawdzie.

„Czerwone koszule” są prodemokratycznym ruchem powiązanym ze Zjednoczonym Frontem dla Demokracji Przeciwko Dyktaturze (UDD). Składa się on głównie z miejskich i wiejskich ubogich popierających socjalną politykę poprzedniego premiera Thaksina Shinawatry.

 Był on premierem od 2001r. do usunięcia go przez trybunał konstytucyjny w 2006r. „Czerwone koszule” domagają się natychmiastowego ustąpienia rządu i rozpisania nowych wyborów.

„Żółte koszule” z kolei są związane z Ludowym Przymierzem Demokra­tycznym (PAD) -autorytarnym ruchem rojalistycznym o faszyzujących tendencjach. Jest to część rządzącej obecnie Partii Demokratycznej.

PAD ma poparcie wojskowych i prawników, którzy zdelegalizowali dwie demokratycznie wybrane partie i brali udział w dwóch przewrotach w ostatnich latach.

„Czerwone koszule” powróciły na ulice w ostatnich miesiącach po chwilowym zastraszeniu podczas czystek w grudniu 2008 r. Ich dużym sukcesem były protesty podczas szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Płd-Wsch. (ASEAN). Gdy azjatyccy przywódcy zebrali się w 10 kwietnia w Pattaya, tłumy protestujących zablokowały kompleks hotelowy. 11 kwietnia demonstranci wdarli się do budynków, a spotkanie zostało przerwane powodując panikę i szybką ewakuację ministrów.

Rząd był poważnie zakłopotany. Początkowo władze i armia nie były pewne jak mają zareagować. „Czerwone koszule” nabrały dzięki temu pewności siebie i wzmogły protesty. Szturmowały ministerstwo spraw wewnętrznych i zablokowały 20 głównych skrzyżowań dróg. Policja szacowała, że na ulice wyszło 30 000 osób. Wtedy armia rozpoczęła tłumienie protestów.

Pomimo brutalności tej akcji departament stanu USA potępił „niedopuszczalną przemoc” ze strony demonstrantów.

Tajlandzki działacz socjalistyczny Giles Ji Ungpakorn, zmuszony do emigracji do Anglii po grudniowym przewrocie, powiedział: „Podczas ostatnich dni ruch „czerwonych koszul” pokazał, że potrafi się samodzielnie rządzić, a starzy politycy tego ruchu muszą za nim nadążyć. Ruch republikański rośnie. Lewicowi Tajowie, jak ja sam, nie są zwolennikami Thaksina. Krytykowaliśmy naruszanie przez niego praw człowieka, gdy był u władzy. Jednak jesteśmy lewym skrzydłem tego obywatelskiego ruchu o prawdziwą demokrację. Chcemy skończyć z „cichą dyktaturą” generałów i królewskiego pałacu.”

Giles stwierdza, że choć ruch „czerwonych koszul” prowadzi niektórych ku republikanizmowi, o wiele więcej jego członków popiera monarchię konstytucyjną, gdzie rodzina królewska zostałaby wyłączona z polityki. Pomimo faktu, że większość ruchu wciąż popiera Thaksina, coraz silniejsi są w nim ci, którzy sprzeciwiają się przywództwu byłego premiera-miliardera.

Financial Times donosił w tym tygodniu że ”czerwone koszule” „zdobyły poparcie wielu Tajów którzy niekoniecznie popierają Thaksina, jednak zjednoczyli się z jego tradycyjnymi zwolennikami w opozycji do potężnych nieformalnych i niewybieralnych sił stojących za premierem Abhisitem”

W artykule cytowano pewnego tajskiego politologa, który powiedział: „Elity stoją przed wyborem - stracić teraz część władzy i zachować jej znaczną część lub zachować całą ryzykując, że stracą wszystko”.

Odważny i trwały opór „czerwonych koszul” jest pozytywnym zjawiskiem. Jednak by zrealizowały się nadzieje stojących za nim zwykłych ludzi, ruch musi wyjść poza żądania powrotu do władzy Thaksina.

Tajscy pracownicy pokazali w kwietniu swoją siłę. Muszą teraz nabrać pewności siebie i być przygotowani na stawianie swoich własny żądań, jeśli „żółte koszule” - oraz stojący za nimi generałowie, sędziowie i rojaliści - mają zostać pokonani.

 

Ken Olende

Tłum. Piotr Ciesielski