Tragedia w Kamieniu Pomorskim

Bieda-domy to

tykające bomby

Tragedia w Kamieniu Pomorskim odsłoniła przed opinią publiczną od dawna narastający problem tzw. hoteli socjalnych, a przede wszystkim problemy ludzi, którzy je zamieszkują.

Według potwierdzonych ustaleń w pożarze budynku socjalnego w Kamieniu zginęło 21 osób, a 21 dalszych odniosło obrażenia. Dramat ten wstrząsnął Polską i zapewne na długo pozostanie w pamięci... jeśli w najbliższym czasie nie przesłonią go jeszcze tragiczniejsze wydarzenia związane z hotelami socjalnymi. Budynków takich są zaś w Polsce tysiące.

Liczbę lokali socjalnych ocenia się nawet na 130 tysięcy. Zdecydowana większość z nich znajduję się w fatalnym stanie technicznym i według wszelkich norm nie nadaje się do zamieszkania. Lokale te, to przeważnie poprzerabiane, na szereg małych i ciasnych klitek, dawne hotele robotnicze, szkoły, koszary, nawet magazyny. Budynki te mają przeważnie po kilkadziesiąt lat, w trakcie których nikt o żadnych remontach nie słyszał. 65 procent z nich pochodzi zaś sprzed  1944 roku! Zdarzają się takie bez doprowadzonej wody bieżącej, a regułą jest brak łazienek, gazu i centralnego ogrzewania.

  Tynk sypie się ze ścian a wąziutkie korytarzyki, z braku miejsca w pomieszczeniach mieszkalnych, zagracone są czym się da. W takich warunkach nie ma co marzyć o bezpieczeństwie. Zwłaszcza, iż zrobione z byle czego hotele socjalne, palą się prawie jak zapałki.

Jak stwierdził nadbrygadier Janusz Skulich, przewodniczący komisji, która opracowała raport o tragedii w Kamieniu: „W naszej ocenie konstrukcja oraz wyposażenie, wystrój, czyli przedmioty, które tarasowały drogi ewakuacyjne, stwarzały stan zagrożenia życia. W obiekcie w takim stanie ludzie nie mogą mieszkać”. Dlaczego więc mieszkają?

Hotele czy slumsy?

Problem hoteli socjalnych jest nieodłącznie związany z neoliberalną transformacją w Polsce. Nie to, żeby nie występował wcześniej – dawniej hotele robotnicze stwarzały również zagrożenie dla zdrowia a nawet życia swoich lokatorów. Obecnie jednak problem ten przybrał zastraszające rozmiary i dotyczy już setek tysięcy ludzi.

Kwestia narasta od początku lat 90-tych kiedy to pogłębiająca się bieda zmusiła wielu ludzi do przeprowadzki do hoteli socjalnych. Nazwa „hotel” jest przy tym bardzo myląca. Na przykład w peryferyjnej dzielnicy Szczecina, Załomiu, całe rodziny mieszkają w barakach, które były przeznaczone na magazyn. Baraki te powinny zostać rozebrane już 10 lat temu (ich żywotność konstrukcyjną obliczono na 20 lat), jednak gmina nie ma mieszkańcom tych slumsów niczego do zaoferowania. Nad wejściem do tego „budynku” wisi zaś tabliczka z dumnym napisem: „hotel socjalny”.  Wyrzucając ludzi na dalekie peryferia niejako „rozwiązuje się” sprawę – nikt ich nie będzie widział. Takie bieda-domy znajdują się zaś w każdej części kraju, szczególnie przy dużych aglomeracjach.

Niemal wszędzie problemy są identyczne, a po tragedii w Kamieniu Pomorskim mieszkańcy innych pseudohoteli czują się po prostu przerażeni. „Ludzie w hotelu w Kamieniu mieli pecha, my póki co jeszcze nie. Ale też siedzimy na tykającej bombie. Gaz nam odłączono, bo instalacja była nieszczelna, więc gotujemy na maszynkach na prąd. Przeciążenie jest takie, że korki wysiadają kilka razy dziennie. Tylko czekać jakiegoś zwarcia i podobnego nieszczęścia" – mówi jeden z mieszkańców getta we Wrocławiu.

Obłuda

Ale przecież ludziom mieszkającym w slumsach nic się nie należy – czyż nie tak myślą „włodarze” w całym kraju? Muszą tak myśleć skoro potrzeba było zbiorowej śmierci 21 osób, żeby w ogóle zainteresowali się problemem.

Obłuda najważniejszych w kraju polityków sięgnęła zenitu, gdy deklarowali swoje współczucie i chęć pomocy. Tak jest przecież zawsze, po każdej tragedii – a potem sprawy znowu idą swoim torem. Od katastrofy do katastrofy. Widać więc, iż kapitalizm nie tylko nie potrafi, ale zwyczajnie nie chcę rozwiązywać tych problemów. Sprawy społeczne, sprawy bezpieczeństwa ludzi, i godnych warunków bytowania znajdują się poza obszarem zainteresowań kapitalistycznego państwa. Tylko prawdziwa, oddolna demokracja pracowników może rozwiązać ten problem.

Kuba Olszewski