Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata *

Zachód igra z Kosowem

W dniu 17 lutego parlament w Prisztinie, stolicy serbskiej prowincji Kosowa, proklamował niepodległość. Duże mocarstwa, jak USA, Niemcy, Francja, Brytania i Włochy bardzo szybko podjęły decyzję, by ją uznać. W ślad za nimi 26 lutego poszła Polska.

Wiadomo było że etniczne napięcia wzrosną. Rzeczywiście, krótko potem nastąpiły starcia  między Albańczykami a Serbami, a w telewizji widzieliśmy wiele materiałów filmowych pokazujących polskich policjantów rannych w Kosowie.

Uznanie niepodległości Kosowa także zwiększa napięcia z Rosją, kluczowym sojusznikiem Serbii.


Wojna

NATO zaatakowało Serbię w 1999 roku. Przez 78 dni samoloty sił powietrznych USA, Brytanii i innych zachodnich państw zbombardowały mosty, fabryki, elektrownie a nawet centrum telewizyjne. By usprawiedliwić tę wojnę ówczesny prezydent USA Bill Clinton stwierdził, że zaginęło 225 tys. albańskich mężczyzn, a serbskie siły zbrojne dokonywały "ludobójstwa". Po wojnie jednak nie znaleziono masowych grobów. Według szanowanego brytyjskiego dziennikarza Roberta Fiska: "Liczba Serbów zabitych w pięciu miesiącach po wojnie jest bliska liczby Albańczyków zamordowanych przez Serbów w pięciu miesiącach poprzedzających  bombardowania NATO."

Nowy premier Kosowa Hashim Thaçi podczas wojny dowodził Armią Wyzwolenia Kosowa (UCK). Mordował i torturował swoich rywali politycznych. Thaçi chce stworzyć Wielką Albanię - interesują go dalsze zdobycze terytorialne w Serbii i Macedonii.

Nowy premier chce też wypędzić Serbów i inne narodowości z Kosowa.

Podczas wojny UCK przekształciła się z ugrupowania na sporządzonej przez CIA liście organizacji terrorystycznych w kluczowego sojusznika USA i NATO. Gdy zachodnie samoloty dokonywały nalotów bombowych na Belgrad i inne serbskie miasta, w Kosowie UCK walczyła pod przykryciem powietrznym NATO.

W końcu Zachód wymusił wycofanie serbskich wojsk z Kosowa. Siły NATO były teraz odpowiedzialne za "bezpieczeństwo", a ONZ przejął administrację prowincji.

UCK wykorzystała sytuację i wznieciła w Kosowie pogromy przeciw Serbom i Romom.

Freedom House, instytut finansowany przez amerykańskie korporacje i agendy rządowe, stwierdził w 2002 r.: "Odkąd  siły międzynarodowe wkroczyły do  Kosowa w połowie roku 1999 nastąpiła kampania odwrotnego czyszczenia etnicznego" dodając, że: "zmuszono do ucieczki z prowincji ponad 250 tys. Serbów, Romów, Bośniaków, Chorwatów, Turków i Żydów."

W zamian za wycofanie serbskich wojsk ONZ zagwarantował Serbii, że Kosowo nie otrzyma niepodległości. Dzisiejsze uznanie Kosowa przez USA i ich sojuszników jest równoznaczne ze złamaniem tej obietnicy.

Albańczycy

Ludność albańska stanowi ogromną większość w Kosowie i nie sposób negować, że doświadczyła ona dyskryminacji w czasie serbskiego panowania.

Jednak agresja wojenna NATO na Serbię nie była motywowana zachodnią troską o Albańczyków. Specjalny wysłannik USA na Bałkany Richard Holbrooke przyznaje, że w wojnie chodziło o "wiarygodność NATO". USA chciały pokazać światu, że mogą stosować siłę militarną, by narzucić swoją wolę.

Dziś pozostaje w  Kosowie około 16 tys. żołnierzy NATO - ONZ oddaje administrowanie prowincji Unii Europejskiej. Tak jak Bośnia, gdzie stacjonują wojska NATO, Kosowo będzie teraz kolonią Zachodu rządzoną przez Międzynarodowego Przedstawiciela Cywilnego. Przypomnijmy też, że USA zbudowały w Kosowie ogromną bazę wojskową (Camp Bondsteel), do której udał się ostatnio minister obrony Klich z wielkanocną wizytą do polskich żołnierzy (jest ich w Kosowie 300).

Gdy Jugosławia rozsypała się w latach 90-ych, byli liderzy komunistyczni próbowali skierować niezadowolenie ludzi w stronę nacjonalistyczną. Za pomocą ingerencji Zachodu konflikty przekształciły się w wojny i etniczne czystki. W regionie bałkańskim mieszka bardzo złożona mieszanka grup etnicznych. Chcąc zapobiec czystkom etnicznym, których było wiele na Bałkanach w historii, lewica od dawna propaguje stworzenia socjalistycznej federacji Bałkanów, w której wszystkie grupy ludnościowe mogłyby żyć razem w pokoju.