NIE DLA “TARCZY”
AMERYKAŃSKIE RAKIETY
CORAZ BLIŻEJ
Wydaje się, że scenariusz szybkiego zawarcia porozumienia między USA a Polską w sprawie tzw. „tarczy antyrakietowej” jest coraz bardziej realny.
Najpierw pod koniec marca w liście z Warszawy do Waszyngtonu strona polska zgodziła się na postulowane przez USA skrócenie rozmów o modernizacji polskiej armii - mających być warunkiem zgody na lokalizację amerykańskich wyrzutni rakietowych w Polsce - z sześciu do trzech miesięcy (według dobrze w takich sprawach poinformowanej Gazety Wyborczej). Jednocześnie stanowisko w sprawie warunków stawianych przez stronę polską miało się stać bardziej „elastyczne” – czyli bardziej uległe wobec Waszyngtonu.
Następnie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odbył godzinną telekonferencję z amerykańskimi analitykami, podczas której doszło do dalszego zbliżenia stanowisk w tej sprawie. Niedługo po tym, na początku kwietnia, do Polski na kolejne rozmowy przybyła grupa ekspertów z USA. Jednocześnie 1 kwietnia liderzy amerykańskiej Agencji Obrony Przeciwrakietowej na swojej dorocznej konferencji z zadowoleniem ogłosili „przyspieszenie negocjacji” w sprawie lokalizacji w Polsce bazy i „duże szanse na zakończenie ich sukcesem”.
Pośpiech strony amerykańskiej współgra z tym, co mówił 25 marca w radiu TOK FM główny polski negocjator (zarówno w czasie rządów PiS, jak i PO-PSL) Witold Waszczykowski. Jak stwierdził: „Kadencja prezydenta Busha kończy się za kilka miesięcy, jesienią rozpocznie się w USA decydująca faza kampanii wyborczej, stąd też wydaje się, że jeśli Amerykanie chcieliby podpisać porozumienie, to mamy czas do lata.” Administracja Busha chce zakończyć swoje panowanie jakimś sukcesem. Poza tym nie może być pewna - szczególnie w momencie problemów gospodarczych USA - czy przyszły prezydent będzie równie zdecydowany na realizację kosztownego programu „tarczy”. Chce więc umowy jak najszybciej. I jak widać polski rząd zamierza jej pójść na rękę.
Jednak o tym, że oficjalna decyzja o budowie w Polsce bazy rakietowej USA jest coraz bliżej, świadczy nie tylko gorączka na linii Waszyngton - Warszawa. Do dwóch ważnych deklaracji w tej sprawie doszło także w czasie odbywającego się w dniach 2 – 4 kwietnia w Bukareszcie szczytu NATO.
Po pierwsze NATO oficjalnie zaaprobowało plany budowy elementów systemu Obrony Przeciwrakietowej w Europie Wschodniej - czyli wyrzutni rakietowej w Polsce i bazy radarowej w Czechach. W oficjalnym dokumencie kończącym szczyt znalazły się słowa o „uznaniu ważnego wkładu w ochronę sojuszników przed rakietami balistycznymi długiego zasięgu”, który ma wnieść amerykański system oraz nadziei na przyszłe jego połączenie zarówno z planowanym systemem natowskim, jak i z rosyjskim.
Amerykańscy sojusznicy w NATO, mający własne interesy i militarne plany, którym zdarzało się krytykować USA za jednostronne działania i decyzje, tym razem dali Bushowi wolną rękę. Najwyraźniej uznali, że sprawa „tarczy” nie jest dla nich na tyle ważna, by prowokować wokół niej konflikt. Jak zauważył konserwatywny amerykański strateg Edward Luttwak (Dziennik, 7.04.08): „Europejscy partnerzy zdają sobie sprawę, że losy tego projektu są niepewne, bo to sztandarowy pomysł administracji odchodzącego prezydenta, i być może, gdy wygra demokrata, projekt zostanie zatrzymany. (…) Europa mimo zgody na tarczę obawia się głębszego zaangażowania, nie wiedząc, czy Amerykanie sami nie porzucą projektu”.
Choć nie wszystkie z wielkim przekonaniem, ale jednak 26 krajów Sojuszu dało projektowi swój stempel. W NATO konfliktów bowiem i tak nie brakuje - sojusznicy USA nie palą się choćby do wysyłania dodatkowych wojsk do Afganistanu czy są wstrzemięźliwi wobec przyjęcia do Sojuszu Północnoatlantyckiego Gruzji i Ukrainy.
Po drugie w Bukareszcie ogłoszono zakończenie negocjacji w sprawie lokalizacji radaru w Czechach. Oficjalne porozumienie w tej sprawie między Pragą a Waszyngtonem ma być podpisane już w maju. Zawarcie umowy przez Czechy, choć formalnie nie ma związku z negocjacjami prowadzonymi przez Polskę, w oczywisty sposób pokazuje zarówno determinację USA do szybkiego zakończenia całej sprawy, jak i staje się dodatkowym bodźcem dla przyspieszenia negocjacji z Polską.
Także postawa władz rosyjskich świadczy o tym, że kwestia oficjalnej decyzji o budowy bazy rakietowej USA w Polsce jest coraz bliżej. Rosja to kraj najgłośniej protestujący w sprawie budowy amerykańskiej „tarczy” (dużo bardziej, niż Iran i Korea Płn., przeciw którym system ten jest oficjalnie budowany).
Nie ma w tym nic zaskakującego, ponieważ jej budowa umocniłaby militarnie USA kosztem Rosji, co nie jest bez znaczenia zważywszy na konflikty interesów obu krajów w Europie Wschodniej i bogatej w złoża Azji Środkowej. Na spotkaniu prezydentów USA i Rosji w dniach 5-6 kwietnia w Soczi strona rosyjska po raz kolejny ogłosiła swój jednoznaczny sprzeciw wobec amerykańskich baz w pobliżu rosyjskich granic.
Jednak są sygnały, że władze Rosji - wiedząc, że są zbyt słabe, by uniemożliwić ich budowę - chcą wyjść z twarzą z tego konfliktu poprzez wynegocjowanie pewnych ustępstw w sprawie funkcjonowania amerykańskich baz w Europie Wschodniej. Putin po rozmowie z Bushem stwierdził więc, że jest „ostrożnym optymistą” w sprawie problemu funkcjonowania „tarczy” dodając, iż „porozumienie z Waszyngtonem jest możliwe”, ale „diabeł tkwi w szczegółach”.
Rosja już oficjalnie oczekuje możliwości inspekcji baz przez własnych wojskowych oraz wpływu na decyzję o aktywowaniu systemu. Nie jest wykluczone, że Bush, chcąc złagodzić sprzeciw Rosji, może zgodzić się na niewielkie ustępstwa - głównie w zakresie monitorowania baz przez rosyjskich wojskowych. Z punku widzenia takich krajów, jak Polska i Czechy, oznaczałoby to tylko tyle, że oprócz posiadania na własnym terytorium baz Wielkiego Brata z Waszyngtonu, musieliby znosić także wizyty nielubianych wojskowych z Moskwy.
Rosnące prawdopodobieństwo zawarcia przez władze polskie układu w sprawie amerykańskiej bazy rakietowej oznacza, że właśnie teraz jest najważniejszy moment działania dla jej przeciwników. Umowa może być zawarta już w czerwcu.
Ważne, byśmy nie byli tą sytuacją zaskoczeni. Po marcowych demonstracjach w Warszawie i Słupsku szykują się więc kolejne protesty w tej sprawie. Stale zbierane są także podpisy na rzecz referendum dotyczącego zgody na lokalizację w Polsce amerykańskich rakiet. Pokażmy rządzącym, że jest nas wielu. I nie zapomnijmy, że dużo łatwiej jest teraz niedopuścić do budowy amerykańskich wyrzutni, niż w przyszłości będzie się ich pozbyć.
Filip Ilkowski
O planach akcji przeciw budowie w Polsce elementów tzw. „tarczy antyrakietowej” USA czytaj na s. 12.