Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Koniec LiD -

SLD udaje lewicę


Czy ostatni "zwrot na lewo" SLD jest powodem dla udzielenia politycznego poparcia tej formacji?

Absolutnie nie.

Rozstanie SLD z Partią Demokratyczną wynika ze strachu Wojciecha Olejniczaka przed konkurentem o przywództwo partii Grzegorzem Napieralskim i bardzo słabej pozycji LiD w sondażach. Jeśli SLD zachowa mizerny poziom poparcia sondażowego grozi mu zniknięcie z Sejmu.

IV Kongres SLD nadchodzi - odbędzie się na przełomie maja i czerwca. Krytykowany przez członków nie tylko za koalicję z PD, ale także za uległość wobec Marka Borowskiego i jego SdPl Olejniczak postanowił pokazać "kto tu rządzi". Dlatego podjął jednoosobową decyzję dotyczącą rozwiązania koalicji z Demokratami, nie informując o tym innych partii w LiD (czyli Unii Pracy i SdPl).

Manewr Olejniczaka ("manewr" to jego określenie) ma też na celu włączenie w orbitę SLD ludzi chcących budować radykalną lewicową alternatywę.

Widać to bardzo jasno na przykładzie Sławomira Sierakowskiego, redaktora naczelnego Krytyki Politycznej.

Przed ogłoszeniem rozwiązania koalicji z PD Olejniczak - jak doniosły telewizyjne wiadomości - pił kawę z Sierakowskim. Miało to pokazać, że lider SLD jest przyjacielem radykalnej lewicy i że Sierakowski, który wcześniej zachęcał do rozstania się z Demokratami, jest tak naprawdę intelektualnym zapleczem SLD.

W programie TVN24 „Piaskiem po oczach” (04.04.08), były prezydent Aleksander Kwaśniewski poświęcił niemal połowę swojego wywiadu na chwalenie Sierakowskiego - jako młodego, utalentowanego człowieka, który ma stworzyć nową lewicę (oczywiście we współpracy z SLD).

Sierakowski stwierdza, że "nie zamierza, autoryzować żadnych innych przedsięwzięć poza działaniami swojego środowiska" (Rzeczpospolita 04.40.2008) - ale faktem jest, że jest wykorzystywany przez SLD.

Krytyka Polityczna organizuje spotkania w różnych miastach, na które przybywa sporo osób.

Jeśli Sierakowski i jego środowisko nie powiedzą wyraźnie, że SLD nie może zbudować prawdziwej lewicy - czyli lewicy, która jest konsekwentnie przeciw wojnie, cięciom socjalnym, zwolnieniom oraz dyskryminacji - przyczyni się, chcąc czy nie chcąc, do odbudowy wpływów SLD.

Gdy Olejniczak i Kwaśniewski go chwalą, Sierakowski powinien od razu powiedzieć, że ich pochwały go nie interesują, że obaj panowie rządząc prowadzili politykę neoliberalną, że Kwaśniewski wysłał żołnierzy do Iraku i Afganistanu, a Olejniczak był ministrem w rządzie, który kontynuował okupację tych krajów. Niestety, w  obszernym wywiadzie z Kwaśniewskim w Krytyce Politycznej Sierakowski choć krytykował byłego prezydenta, nie wspomniał ani słowem o wojnach w Iraku czy Afganistanie.


Taryfa ulgowa

Sierakowski nie chwali Olejniczaka czy Kwaśniewskiego, ale pozwala im siebie wykorzystywać. Być może niektóre przedsięwzięcia Krytyki Politycznej są pośrednio lub bezpośrednio sponsorowane przez kręgi wokół SLD - jeśli nie samą partię - i stąd te zahamowania w stosunki do liderów tego środowiska. Być może taryfa ulgowa dla zbrodniarza wojennego i jego pupilka jest powodowana postawą Sierakowskiego, że skoro dobrze o nim mówią, tym samym reklamują Krytykę Polityczną, a ostra riposta zakończy te reklamy - więc lepiej nie reagować na pochwały i milczeć.

Tak czy inaczej środowisko Krytyki Politycznej  stoi przed  rozwidleniem drogi - albo odrzuci udawaną przyjaźń Olejniczaka albo zostanie ozdobą marketingową SLD.

Pamiętajmy przy tym, że nie ma żadnej szansy na przekształcenie SLD w partię lewicową.

Nawet w pierwszych dniach "zwrotu na lewo" SLD nie potrafił przedstawić lewicowej krytyki Traktatu Lizbońskiego i nie był w ogóle obecny (nawet młodzieżówka SLD) na demonstracjach przeciw tarczy antyrakietowej w Warszawie i Słupsku.

Prawdziwi lewicowcy w SLD powinni opuścić tę partię i pomóc tworzyć wobec niej alternatywę.


Dobry czas

Zwracamy uwagę na niefortunne zachowania Sierakowskiego ponieważ uważamy, że to środowisko mogłoby przyczynić się do budowy lewicy poza SLD (i, rzecz jasna, jej małych klonów: UP i SdPl).

Dziś jest bardzo dobry czas, by zbudować lewicę z prawdziwego zdarzenia.

Obecny globalny kryzys finansowy spowodował, że Financial Times ogłosił koniec neoliberalizmu (patrz s. 8).

Najważniejsze w obecnej sytuacji jest to, że pracownicy zaczynają nabierać pewności siebie co do walki. Wzrasta liczba strajków i więcej sektorów gospodarki podlega uzwiązkowieniu (np. hipermarkety, ochrona).

Jeśli chodzi o organizacje radykalnej lewicy, są one wciąż bardzo małe, jednak potencjał jest widoczny gołym okiem.

Polska Partia Pracy związana z WZZ "Sierpień 80" figurowała ostatnio w telewizyjnych programach informacyjnych, gdy założono związek zawodowego w hipermarketowym gigancie Tesco i przeprowadzono tam pierwszy strajk.

Dzięki zainicjowanej przez ludzi pozaeseldowskiej lewicy Inicjatywie "Stop Wojnie" argumenty wokół Iraku, Afganistanie oraz tzw. tarczy antyrakietowej nie toczą się - jak to miało miejsce z Traktatem Lizbońskim - niemal wyłącznie między prawicą a prawicą.

Młodzi Socjaliści aktywnie uczestniczą w różnych protestach. Znacząca część członków Zielonych 2004 utożsamia się z lewicą.

My w Pracowniczej Demokracji staramy się łączyć ludzi z wszystkich tych organizacji oraz niezrzeszonych w różne kampanie (np. alterglobalistyczne, antywojenne, przeciw Giertychowi w ubiegłym roku). Uczestniczymy także w wielu demonstracjach związkowych oraz organizujemy spotkania publiczne.

W polityce wybory to nie wszystko - najważniejsze są pozaparlamentarne działania tysięcy lub, jeszcze lepiej, milionów ludzi.

Jednak ta walka jest hamowana gdy brakuje lewicowej alternatywy wyborczej.

Dlatego ważne jest, by przygotować się do następnych wyborów już teraz (np. w  2009 r. są wybory do europarlamentu).


Ruch protestu i oporu

Prawdziwa lewica jest taka, której kandydowanie do wyborów wzmocni ruch protestu i oporu poza parlamentem. SLD nigdy nie będzie taką lewicą, ale jest szansa że można ją zbudować.

Wewnątrz takiej lewicy byłyby różne kierunki polityczne - ludzie, których celem jest obalenie kapitalizmu i ludzie, którzy ograniczają się do walki ze skutkami kapitalizmu. Tym, co ich łączy jest chęć przeciwstawienia się tu i teraz polityce neoliberalnej i prowojennej.

Jednocześnie istotne jest również budowanie organizacji konsekwentnie antykapitalistycznej, czyli Pracowniczej Demokracji - im silniejsza jest nasza organizacja, tym skuteczniej można będzie budować szeroką polityczną alternatywę lewicową i zwiększyć zasięg kampanii protestu.