Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Ochrona zdrowia
Biały Szczyt:
„Wychodzimy z niczym”
Po dwóch miesiącach zakończył się „biały szczyt”. W dokumencie kończącym jego pracę zarekomendowano m. in. wprowadzenie dopłat za część gwarantowanych świadczeń zdrowotnych oraz za świadczenia towarzyszące np. koszty zakwaterowania i wyżywienia pacjentów. Ponadto podkreślono konieczność stworzenia systemu dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz zwiększenia publicznych nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB. Stwierdzono także, iż rolnicy powinni płacić składkę na ubezpieczenie zdrowotne.
Największe związki zawodowe w służbie zdrowia, które brały udział w „białym szczycie” nie podpisały dokumentu podsumowującego jego prace.
Wśród nich jest Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. Jego przewodnicząca Dorota Gardias powiedziała, że jej związek nie uważa, by przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego było konieczne. Ponadto stwierdziła: "Nie mam moim koleżankom nic do powiedzenia w sprawie podwyżek (...) Wciąż nie ma kwoty bazowej, wychodzimy z niczym. Nie ma szczególnych uprawnień dla pracowników w przypadku przekształceń w spółki prawa handlowego”.
Słowa przewodniczącej OZZPiP „ wychodzimy z niczym” są bardzo znamienne. Nie przedstawiono żadnych nowych rozwiązań, które mogłyby poprawić dramatyczną sytuację w służbie zdrowia. Właściwie możliwy do zaakceptowania jest tylko postulat zwiększenia nakładów publicznych na lecznictwo. Inne propozycje jeszcze bardziej niż do tej pory przenoszą koszty leczenia na niezamożnych obywateli. Zarówno dopłaty do części świadczeń, jak i postulowane dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, doprowadzą do zamknięcia przed częścią społeczeństwa - i to niekoniecznie tylko tą najbiedniejszą - możliwości leczenia. Już teraz GUS podaje, że 16,4 proc. Polaków świadomie rezygnuje z porad lekarzy. Głównie z braku pieniędzy. I nie pomoże tutaj wprowadzenie listka figowego w postaci Rzecznika Praw Pacjenta, co także było jedną z propozycji „białego szczytu”.