Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata*
IRAN
Stańmy po stronie mieszkańców Iranu przeciwko agresji USA
Na przełomie marca i kwietnia odbyła się w stolicy Egiptu piąta antywojenna konferencja kairska. Ponad 1500 osób dyskutowało o tym, jak wspierać ruchy oporu i tworzyć jedność przeciwko represyjnym reżimom na Bliskim Wschodzie.
Uczestniczyli w niej działacze
muzułmańscy, arabscy patrioci oraz socjaliści ze świata arabskiego,
jak również kilkaset antywojennych i antywojennych aktywistów z
reszty świata - m.in. 80-osobowa delegacja z Korei
Południowej.
Delegaci mówili o walce o prawdziwą demokrację w
ich krajach. W Egipcie prezydent Mubarak próbuje zmienić konstytucje,
by na trwałe uniemożliwić swoim przeciwnikom kandydowanie w
wyborach.
Wśród najważniejszych tematów konferencji były
groźba wojny w Iranie oraz próba dzielenia Irakijczyków na podstawie
różnic etnicznych i wyznaniowych.
Niektórzy delegaci
wskazywali na "błędną" politykę Iranu w Iraku i twierdzili,
że istnieje zarówno walka "między Iranem a Arabami",
jak i walka przeciwko imperializmowi. Nie zgadzali się z tym
przedstawiciele głównych sił oporu poza Irakiem - libańskiego
Hezbollahu i palestyńskiego Hamasu - którzy wyzwali do jedności wśród
muzułmanów oraz
z globalnym ruchem antywojennym.
John Rees
z brytyjskiego ruchu antywojennego podkreślił, że globalny ruch
spowodował, iż musieli odejść czołowi politycy, którzy rozpętali
wojnę z Irakiem - Aznar w Hiszpanii i Berlusconi we Włoszech. Tony
Blair już kończy swoje dni rządzenia a George Bush jest bardzo
osłabiony. "Musimy jeszcze wiele zrobić, by zakończyć okupacje w
Iraku i Afganistanu. Ale my idziemy naprzód, podczas gdy nasi
wrogowie się cofają", dodał.
Kim Kwang Il, działacz
antywojenny z Korei Płd., wywołał gromki aplauz, gdy powiedział: "Nie
mamy wyboru. Jeśli jesteśmy przeciwnikami imperializmu, nieważne czy
sunnitami czy szyitami, muzułmanami czy niemuzułmanami, musimy
potępić jakikolwiek atak na Iran."