Rząd niszczy Dolinę Rospudy
TIRy na tory, nie na torfy

Plany rządy przeprowadzenia trasy przez Dolinę Rospudy wywołały ostatnio spore protesty. Jak chronić przyrodę? Jak pogodzić ochronę środowiska z bezpieczeństwem mieszkańców?

Pracownicza Demokracja zadała pytania o Rospudę Pawłowi Listwanowi, uczestnikowi ruchu ekologicznego (dawniej Federacja Zielonych, Stowarzyszenie „Dosyć Dymu...”).


- 31 marca 2007 r. rozpoczęto prace nad budową obwodnicy Augustowa, która ma

przeciąć Dolinę Rospudy. Politycy lokalni i rządowi twierdzą że ekologów

nie obchodzi los mieszkańców Augustowa, którzy potrzebują tej obwodnicy

by pozbyć się TIRów z ich miasta. Jak byś odpowiedział na takie zarzuty?


+ Ekolodzy nigdy nie twierdzili, że obwodnica jest niepotrzebna. Powinna jednak przebiegać inną trasą, nie przez najcenniejszy przyrodniczo fragment doliny. Protesty przeciwko przyjętemu przez władze przebiegowi trasy trwają niemal od samego początku, bo od roku 1999.

Z drugiej strony, politycy szczujący udręczonych augustowian na ekologów nie zrobili dotąd nic, aby ulżyć ich doli: nie skierowano ruchu na trasy objazdowe, nie przerzucono transportu tranzytowego na kolej, nie wykonano nawet kładek nad jezdnią i sygnalizacji świetlnej.



+ Według badań CBOS tylko co piąty badany (19 proc.) chce, by była budowana

w wariancie popieranym przez rząd, przecinającym cenne przyrodniczo torfowisko. 62

proc. respondentów chce, by je ominęła. 17 proc. odpowiada, że nie ma

wystarczającej wiedzy, by zająć jednoznaczne stanowisko. Podobne wyniki dał

sondaż PBS dla "Gazety Wyborczej" z 26 lutego. Są to dane ze strony

www.greenpeace.org/poland/



- Jak myślisz, dlaczego rząd nie chce obwodnicy w innym miejscu?


+ Powodów jest kilka. Fakt, że poczyniono już wstępne inwestycje (projekt drogi, a zwłaszcza wykup gruntów) oraz typowy dla tego rządu przymus stawiania na swoim w każdej sprawie, słusznej czy nie. Wcześniej natomiast - wygląda na to, że po prostu decydenci szli po linii najmniejszego oporu. Ktoś przedstawił taki a nie inny projekt, ktoś go "klepnął"... Nie zadano sobie trudu, żeby poważnie przeanalizować rozwiązania alternatywne - to jest zresztą jeden z głównych zarzutów, które skłoniły Komisję Europejską do pozwania Polski przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Tymczasem w grę wchodziło wiele wariantów trasy Helsinki-Warszawa, z których część omijała nie tylko Augustów, ale i Białystok, przecinając również mniej terenów przyrodniczo cennych. Władze forsowały jednak wariant przez Białystok i przez torfowisko Rospudy, czyli, jak niedawno przyznał przedstawiciel rządu, "najgorszy z możliwych". Nie wiemy, czy to zwykły przejaw urzędniczej inercji, czy też stały za tym inne interesy.


- Uczestnicy protestów w sprawach związanych z ochroną środowiska często

lansują hasło "TIRy na tory". Czy możesz wyjaśnić jak wyglądałaby

realizacja takiego hasła?


+ Są dwie możliwości. Prostsza dla transportowców: TIR-y przewozi się na specjalnych platformach kolejowych. Rozwiązanie takie jednak jest ograniczone dostępną liczbą owych platform. Drugie rozwiązanie: ciężarówki zostają na granicy, a przez Polskę jadą same kontenery z towarem, odbierane na drugiej granicy (albo blisko miejsca przeznaczenia) przez inne ciężarówki. Tym sposobem kolej może przewieźć znacznie więcej.


Dziękujemy za rozmowę.