PiS pęka, czas na prawdziwą alternatywę
Jarosław
Kaczyński jest coraz słabszy. Rządzi dzięki 10 - procentowemu
poparciu całego elektoratu (PiS w wyborach parlamentarnych zdobył ok.
25 proc. głosów przy 40 procentowej frekwencji) dla jego sojuszu
byłych członków konserwatywnego Porozumienia Centrum i katolicko -
fundamentalistycznego Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego.
W
chwili pisania tego tekstu (tuż po opuszczeniu PiS przez Marka Jurka)
nie wiadomo jakie będą trwałe organizacyjne skutki sejmowej klęski w
sprawie zmiany konstytucji. Jednak wiemy, że od momentu wygrania
wyborów Jarosław Kaczyński nigdy nie wyglądał na tak bezradnego.
Nie
dotyczy to rzecz jasna tylko samego Jarosława. Brat-prezydent
przyłączył się do osłabienia PiS i własnej prezydentury swoimi
niezręcznymi "poprawkami" do konstytucji.
Oczywiście,
sprawa podnieca politycznych komentatorów, ale czy jest ona ważna dla
zwykłych ludzi w Polsce?
Naszym zdaniem - tak. Jest tego
kilka powodów.
*W tle
zamieszania w Sejmie dotyczącego zmian konstytucji tkwi niechęć
przytłaczającej większości społeczeństwa dla wprowadzenia
jeszcze bardziej okrutnego zakazu aborcji niż obecnie obowiązujący.
*Co więcej, tak jak się obawiali Kaczyńscy, cała sprawa
ożywiła zwolenników prawa kobiet do decydowania o swojej ciąży (patrz
s. 8).
* Każde osłabienie autorytetu władzy jest pozytywnym
zjawiskiem dla wszystkich, którzy chcą walczyć o lepsze życie. Gdy
rząd wbija gole do własnej bramki, mocniej się czują związkowcy,
działacze antywojenni czy przeciwnicy dyskryminacji.
Nie dla
paktu społecznego
Jako byli działacze „Solidarności”
bracia Kaczyńscy zdają sobie sprawę z potencjalnej siły
zorganizowanych pracowników. Dlatego premier tak bardzo chce, by
doszło do uzgodnienia tzw. paktu społecznego między rządem,
pracodawcami a centralami związkowymi. Dla związkowców pakt społeczny
jest paktem niemocy, co pokazuje wypowiedź dla Dziennika (30
marca) Zbigniewa Kruszyńskiego,
reprezentanta "Solidarności" w Komisji Trójstronnej: "Jeśli
jest możliwość dialogu społecznego, to nie możemy z niej nie
skorzystać. Mamy wyjść na ulicę? Nie. Jeśli można rozmawiać, to
rozmawiajmy" - powiedział.
Ugoda z rządem i pracodawcami
na poziomie góry związkowej jest szkodliwa dla członków
„Solidarności” i innych związków zawodowych
uczestniczących w obecnie w strajkach i protestach i hamuje innych
przed podjęciem akcji.
Szefowie firm nie mogą się już
doczekać paktu. Jeremi Mordasewicz, ekspert gospodarczy
Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", powiedział
Dziennikowi, że głównymi elementami ewentualnego porozumienia
mają być "reforma emerytalna", "elastyczność" i
"kształtowanie czasu pracy"
(czyli m.in. późniejsza emerytura oraz osłabienie związków zawodowych
przez zwiększenie obszaru samozatrudnienia i umów na czas
nieokreślony). Pracodawcy też liczą na powstrzymanie się związkowców
od nadmiernych (w opinii szefów, nie pracowników) postulatów
placowych.
Niezależność od rządu i pracodawców jest niezbędna
dla skutecznej walki pracowników. Dlatego trzeba powiedzieć NIE dla
paktu społecznego, TAK dla współpracy w strajkach i protestach między
centralami związkowymi!
Kwaśniewski
Były prezydent
Aleksander Kwaśniewski wyczuwa niechęć milionów wobec obecnych
rządzących, i widzi brak przebojowości wśród liderów Lewicy i
Demokratów - więc wraca do polityki.
Oleksy w słynnych taśmach
nagranych u miliardera Gudzowatego miał rację co do
Kwaśniewskiego. "Oluś zawsze był krętaczem, i
to małym krętaczem", powiedział.
Kwaśniewski, gdy był
prezydentem, robił wszystko co mógł, by:
* polityka państwa
była przyjazna wobec bogatych biznesmenów, a bolesna dla pracowników
(rekordowe bezrobocie, prywatyzacja). Różnica dochodów między
bogatymi a biednymi w tym czasie rosła w ekspresowym tempie.
*
podlizywać się maksymalnie Waszyngtonowi (poparcie dla okupacji Iraku
i Afganistanu). Co charakterystycznie, Kwaśniewski wini teraz byłego
sekretarza stanu USA Colina Powella za kłamstwa na temat. broni
masowego rażenia w Iraku - nie ma, oczywiście, odwagi oskarżyć
prezydenta Busha.
* przeciwdziałać
zniesieniu okrutnego wobec kobiet zakazu aborcji. Kwaśniewski
w znacznej mierze doprowadził do sytuacji, w której główne debaty
sejmowe w tej sprawie toczyły się między prawicą a skrajną
prawicą.
Dlaczego czołowi byli liderzy rzekomo lewicowego
obozu SLD, jak Miller, Kwaśniewski i Oleksy, tak zaprzyjaźniali się z
Gudzowatym (z wzajemnością)? Chodziło, oczywiście, o wzajemne
wsparcie. Dlatego, gdy rządzący zostali zastąpieni inną ekipą,
Gudzowaty nagrał Oleksego jako dowód przyjaźni wobec nowej
władzy.
Jest w tym cenna lekcja dla wszystkich, którzy chcą
obalić Kaczyńskich i Giertycha: dla uczestników protestów
związkowych, antywojennych, w obronie praw kobiet, przeciwko
Giertychowi czy w sprawie Rospudy. Przy
obecnej ekipie rządzącej może wydawać się kuszące popierać polityczną
alternatywę Lewicy i Demokratów i/czy Kwaśniewskiego. Często w
przeszłości małe partie na lewo od SLD zgadzały się na obecność
swoich członków na listach Sojuszu. Mówiono, że SLD ma kasę, biura,
struktury.
Tylko, ile jest to wszystko warte, jeśli
popierając listy SLD popieramy tym samym najbogatszych ludzi w
kraju?
Dlatego mamy
nadzieję, że spełni się przepowiednia Oleksego dotycząca
Kwaśniewskiego: "Za co się brał, zawsze spier.... I to
zjednoczenie lewicy też spier...".
Współpraca wokół
różnych protestów i czynienie ich masowymi to najlepsza droga do
stworzenia realnej politycznej alternatywy wobec Kaczyńskich.
Alternatywy opartej o demokrację od poziomu zakładu pracy, prawa
socjalne, sprzeciw wobec dyskryminacji i zaniechanie polityki
wojny.