Wolna Palestyna* Wolna Palestyna*
Palestyna: jaką
drogą do wolności?
Ostatni atak na Gazę odsłonił przed milionami ludzi na świecie brutalną naturę państwa izraelskiego. Gaza pozostaje silnym symbolem palestyńskiego oporu. Obszar jest gęsto zamieszkany przez uchodźców i ich potomków, którzy uciekli przed czystkami etnicznymi syjonistycznych milicji w 1948 roku. Przez dekady cierpieli oni z powodu bezpośredniej okupacji izraelskiej oraz zaboru ich ziemi i zasobów wody przez izraelskich osadników. Widzieli jak ich słaba i niestabilna gospodarka duszona jest przez izraelską politykę "zamknięcia", którą później, od 2005 roku, zastąpiła niemal totalna blokada. Jednak zamiast poddać się, rosnąca liczba Palestyńczyków w Gazie zwróciła się ku Hamasowi, odrzucając politykę kolaboracji ze swoimi ciemiężycielami.
Cierpienie Gazy uwidoczniło także, że "rozwiązanie dwupaństwowe" jest zarówno niesprawiedliwe, jak i niewykonalne. Niesprawiedliwe, ponieważ w pierwszym rzędzie legitymizuje czystki etniczne, które zamieniły Gazę w gigantyczny obóz uchodźców i skazuje przyszłe pokolenia jej mieszkańców na ciągłą nędzę, zależność i izolację. Niewykonalne, ponieważ atak na Hamas sprawił, że jasnym się stało, że ani Izrael ani jego poplecznicy w USA nie pozwolą istnieć państwu palestyńskiemu, o ile jego przywódcy nie zgodzą się wcześniej skapitulować wobec ich żądań.
Udział Hamasu w palestyńskich wyborach w 2006 roku pokazał, że ten islamski ruch poważnie traktował powstanie państwa palestyńskiego obok państwa Izrael, nawet jeśli wciąż argumentował, że był to tylko krok w kierunku przyszłego wyzwolenia całej Palestyny. Zwycięstwo wyborcze Hamasu wykazało, że większość Palestyńczyków zgadza się z tym stanowiskiem. Dodatkowo, Hamas wyraźnie zaoferował długoterminowy rozejm, uzależniony od izraelskiego wycofania się z terenów okupowanych od 1967 roku. Jednak izraelską odpowiedzią było zablokowanie a następnie zaatakowanie Gazy, zagrabienie jeszcze więcej terenów na Zachodnim Brzegu i próba zniszczenia Hamasu. Ponadto Izrael nie działał sam, lecz przy pełnym poparciu USA - i jego państwa klienckiego, Egiptu, który kontroluje południowe granice Strefy Gazy.
Pomost
Jednakże, jeśli jest nadzieja w desperackiej sytuacji Palestyńczyków, to dlatego, że Gaza działa również jako pomost pomiędzy palestyńskim oporem a walką z arabskimi reżimami. Ta łączność stała się oczywista w styczniu 2008 roku, gdy dziesiątki tysięcy Palestyńczyków przedostało się przez granicę egipską do północnego Synaju. Wraz z mnożącymi się protestami na ulicach Kairu, egipski prezydent Hosni Mubarak zawiesił oblężenie Gazy i zaprosił Hamas do negocjacji, łamiąc bojkot tej islamskiej organizacji wymuszony przez Izrael i USA.
Rozmowy te wytyczyły drogę dla sześciomiesięcznego zawieszenia broni pomiędzy Hamasem i Izraelem, uzgodnionego w czerwcu 2008 roku. Decydującymi czynnikami w przełomie były: porażka jaką Izrael doznał z rąk Hezbollahu w Libanie w 2006 roku, ciągła odmowa poddania się ze strony Hamasu i strach reżimu Mubaraka, że wydarzenia na granicy z Gazą mogą doprowadzić do reakcji łańcuchowej burzliwych protestów w samym Egipcie.
Ruch w Egipcie
Obawy Mubaraka biorą się ze wzrostu masowego ruchu na rzecz oddolnych zmian, jaki rozwija się w Egipcie w ciągu ostatniej dekady. Od 2000 roku różne odnogi tego ruchu wyprowadziły na ulice setki tysięcy osób. Fala demonstracji rozpoczęła się wraz z protestami uczniów i studentów w solidarności z palestyńską Intifadą w 2000 i 2002 roku. Następnie miały miejsce potężne marsze antywojenne przeciwko inwazji na Irak w 2003 roku. W grudniu 2004 roku narodziła się Kifaja, pierwszy ludowy ruch od trzech pokoleń, który przekroczył "czerwoną linię", stawiając bezpośrednie wyzwanie legalności prezydencji. Ruch Kifaja wykuł związki pomiędzy działaczami demokratycznymi, grupami opozycji, studentami a nawet zorientowanymi na reformy sędziami, w celu mobilizacji protestów przeciwko dyktaturze i represjom w całym Egipcie w 2005 roku.
Jeszcze bardziej znaczące było wyłonienie się nowego ruchu pracowniczego, zrodzonego z masowych strajków w przemyśle tekstylnym, jakie rozpoczęły się w grudniu 2006 roku. Każdy sektor egipskiej gospodarki został wstrząśnięty przez robotnicze protesty, strajki i okupacje fabryk. Pracownicy przemysłu tekstylnego, pracownicy kolei, nauczyciele i pracownicy służb publicznych są wśród tych, którzy wywalczyli podwyżki płac, poprawę warunków pracy oraz zwolnienie z pracy skorumpowanych i okrutnych dyrektorów. Ruch pracowniczy jest napędzany motorami ekonomicznymi: szybki wzrost kosztów życia jest główną siłą pchającą pracowników do działania. Jednocześnie szersza polityczna świadomość rozwija się szybko wśród najbardziej zaawansowanych odłamów ruchu. Pracownicy widzą związek pomiędzy reżimem, który głodzi ich dzieci i wysyła specjalne oddziały policji do przeganiania ich z ulic, a opresją Palestyńczyków. Dlatego też właśnie wśród tych odłamów ruchu pracowniczego, które zaszły najdalej w swej walce ekonomicznej, jak na przykład pracownicy tekstylni z Mahalla czy poborcy podatkowi, najsilniejszym echem odezwało się wezwanie o solidarność z Palestyńczykami. Jeden ze strajkujących poborców podatkowych, który udzielał wywiadu reżyserce Norze Younis w grudniu 2007 roku przedstawił to następująco: "Z nami do licha, ale nasz kraj wspiera Izrael i USA".
Egipscy robotnicy długo szeptali takie rzeczy między sobą, oglądając się przez ramię w strachu przed tajną policją Mubaraka. Wypowiedziane publicznie, w środku strajku 55 tysięcy poborców podatkowych, podczas dziesięciodniowej okupacji ulicy w centrum Kairu, za rogiem budynków rządowych, słowa te reprezentują szansę na coś, czego Egipt nie widział od lat 40-tych: połączenie antyimperialistycznego ruchu protestacyjnego ze społeczną siłą egipskiej klasy robotniczej.
Wydarzenia w 2008 roku dają wyobrażenie jak ten ruch mógłby się rozwinąć w siłę zdolną do wstrząśnięcia egipskim reżimem aż do samych fundamentów i w ten sposób przerwać cienkie ogniwo w łańcuchu, który zniewala Palestyńczyków. W kwietniu 2008 roku, miasto Mahalla al-Kubra eksplodowało powstaniem po tym, jak siły bezpieczeństwa zakazały strajku pracowników zakładu przędzalniczego Misr. Dziesiątki tysięcy ludzi starło się z oddziałami policji i zablokowało linię kolejową, by zapobiec przybyciu posiłków. Choć protest został ostatecznie stłumiony, to jednak w całym Egipcie sklepy zostały zamknięte, a pracownicy pozostali w domach w ramach solidarności z żądaniami włókniarzy dotyczącymi podwyżek płac do poziomu minimum krajowego.
Ruch na taką skalę stawia czoła egipskiemu reżimowi z trudnym pytaniem. Czy może on wysłać oddziały policji do Gazy, by trzymać Palestyńczyków oblężonych w tym samym czasie, gdy dławi pracownicze strajki i uliczne demonstracje? Jak reżim powinien odpowiedzieć, gdy robotnicy zaczną wzywać do otwarcia granicy z Gazą lub wysyłanie uzbrojenia dla Hamasu i gdy zaczną wspierać swą retorykę działaniem, które zamknie Kanał Sueski, młyny tekstylne Mahalla, koleje i system poboru podatkowego? Jeśli doradcy Mubaraka wiedzą cokolwiek o historii Egiptu, powinni zauważyć, że są to więcej niż tylko fantazje. We wczesnych latach 50 - tych, w dniach konania egipskiej monarchii, kraj był świadkiem walk przeciwko wzrostowi kosztów utrzymania, które to walki były zespolone z masowym ruchem antyimperialistycznym przeciwko brytyjskiej militarnej okupacji kraju. Robotnicy sparaliżowali Kanał Sueski i pomaszerowali na Kair, żądając chleba, pracy i broni do walki o wyzwolenie. Policja opuściła reżim i przyłączyła się do walki partyzanckiej przeciwko Brytyjczykom, podczas gdy oficerowie armii szykowali zamach stanu, który mógł obalić monarchię w lipcu 1952 roku.
Miliony ludzi
Jest jałowym twierdzenie, że taka przyszłość jest nieuchronna. Ale z całą pewnością jest możliwa. W samym Egipcie będzie miała miejsce świadoma interwencja aktywistów zdeterminowanych do tworzenia powiązań między walką z reżimem i walką o palestyńskie wyzwolenie poprzez zaprzężenie potęgi ruchu strajkowego w służbie tych dwóch spraw. Socjaliści w Egipcie są w najlepszym położeniu, by tworzyć te powiązania, ale znajdą też oni audytorium milionów ludzi zainspirowanych falą strajkową i wzburzonych gniewem na sytuację w Gazie. Bractwo Muzułmańskie jest głównym ruchem opozycyjnym w Egipcie i ma historyczne związki z Hamasem. Jakkolwiek przywódcy Bractwa często bywali oporni w przekształcaniu retoryki poparcia dla Palestyńczyków w masowe protesty w Egipcie, to jednak znajdują się oni pod rosnącą presją ze strony własnej bazy członkowskiej, by to czynić.
Po palestyńskiej stronie, oznacza to porzucenie idei, że Palestyńczycy sami mogą wywalczyć wyzwolenie. Groteskowy spektakl czwartej największej potęgi militarnej świata rozrzucającej pociski z białym fosforem na szkoły ONZ wypełnione uchodźcami pokazuje, jak nierówny jest tu kontekst militarny. Ale wymaga to także końca zasady "nieinterwencji" w wewnętrznych relacjach reżimów arabskich. Innymi słowy, to co jest potrzebne, to wezwanie ponad głowami skorumpowanych przywódców arabskich, do bezgranicznej intifady, nie tylko w Egipcie, ale w całym świecie arabskim.
Anne Alexander
tłum. Bartek Zindulski