Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem
SZCZECIN
Co jest niezbędne miastu?
Powyższy tytuł może sugerować, że chodzi o jakąś inwestycje miejską – powiedzmy nowoczesną oczyszczalnie ścieków, tak bardzo potrzebną miastu. Nic z tego. W mieście nad Odrą takie plany od lat pozostają jedynie na papierze. Kolejne władze regionu zachodniopomorskiego słabiutko „lobbują” w stolicy o dodatkowe środki Potrafią jednak zadbać o „swoich”. Zamiast inwestycji mieszkańcy dostali swoisty „substytut” w postaci „niezbędnych” dla miasta Szczecin urzędników, policjantów etc.
Jak mawia znany szczeciński satyryk: „najpierw inwestuj w kapitał ludzki”. Problem polega jednak na tym, że owe „inwestycje” wiązały się z kilkumilionową aferą korupcyjno-łapówkarską, z której profity – jak wyszło na jaw w ostatnich tygodniach – czerpali czołowi, byli i obecni, włodarze miasta. Najważniejszą postacią tej afery jest obecny prezydent miasta, związany z Platformą Obywatelską, Piotr Krzystek.
Sprawa ta, zataczając coraz szersze kręgi oparła się już o prokuraturę krajową i wzbudziła taki popłoch we władzach PO, że do Szczecina w sukurs wybrała się sama Julia Pitera – medialny „szeryf w spódnicy”. Pani minister broniąc swojego partyjnego kolegi, usiłowała dowieść, iż służby (w tym wypadku CBA) przeprowadziły dochodzenie „nierzetelnie”, a materiały zawierają „nieścisłości”. To samo powtarzał jej podopieczny prezydent Krzystek – prawnik z zawodu. Tymczasem zarzuty są bardzo poważne i konkretne.
W roku 2000 obecny prezydent miasta (sprawujący wówczas funkcję wiceprezydenta) i 53 inne osoby, które miały być niezwykle ważne dla rozwoju miasta i regionu, otrzymały możliwość wykupu, po bardzo atrakcyjnych, czy mówiąc wprost zaniżonych cenach, dużych lokali komunalnych położonych w centrum miasta.
Sam Piotr Krzystek nabył wtedy za sumę 30 tys. zł mieszkanie o powierzchni 148 m˛. Każdy kto choć trochę orientuje się w cenie lokali o podobnym metrażu, położonych w centrum dużego miasta zda sobie oczywiście sprawę, że wyłożone pieniądze są w tym wypadku sumą śmiesznie niską.
Rodziny czekają
Podczas gdy setki szczecińskich rodzin czeka latami na swoje „m” bogate i wpływowe osoby otrzymują od miasta wielkie mieszkania praktycznie za bezcen. Zrozumiałe jest więc oburzenie mieszkańców, zwłaszcza gdy na wyraźne żądanie mediów magistrat podał nazwiska wielu czołowych osobistości miejskich zamieszanych w tę sprawę.
CBA ujawniło natomiast, że łączna suma strat jaką poniosło miasto to 2,8 mln zł, co przy takiej liczbie mieszkań, wydaje się sumą dziwnie skromną. Zwłaszcza gdy zwróci się uwagę na to, iż żadna z osób, które wykupiły komunalne lokale, nie spełniała ustalonych przez Radę Miasta warunków – wszyscy zarabiali za dużo, by móc strać się o wykup tych mieszkań. 20 osób sprzedało zaś swoje mieszkania i nie zwróciło do kasy miejskiej bonifikaty jaką otrzymali na jego zakup. Część „niezbędnych” dla miasta osób bez żadnych sentymentów opuściło Szczecin sprzedając wcześniej otrzymane mieszkania, pieniądze oczywiście zabierając ze sobą. Bez wątpienia muszą ciepło wspominać Szczecin, który zrobił im taki prezent.
Choć dochodzenie ustaliło ponad wszelką wątpliwość, iż zaszły poważne „nieprawidłowości” w sprzedaży mieszkań (czyli oddawaniu ich za bezcen bogatym osobnikom) żaden wyrok skazujący jak dotąd nie zapadł. Jak pokazuje, w gruncie rzeczy podobna, sprawa prezydenta Poznania, również kręcącego swoje „lody” na wysokim stołku, wymiar sprawiedliwości nie jest w tych sprawach rychliwy, a furtka apelacji przedłużać może całymi latami możliwość ukarania winnych. Na razie „szczecińska afera mieszkaniowa” jest „w toku”.
Zanim zaś wyrok się uprawomocni sprytni „gospodarze” mogą wiele zdziałać we własnej sprawie. Ważne więc żeby opinia publiczna czy to w Szczecinie, Poznaniu czy w jakimkolwiek innym mieście uważnie patrzyła na ręce swoim władzom i protestowała przy wszystkich „nieprawidłowościach” i zwykłych szwindlach niektórych polityków i urzędników.
Na mienie, którym czasem tak łatwo szafują, łożymy przecież my wszyscy, musimy więc domagać się nie tylko ukrócenia wszelkich „nadużyć” i ukarania winnych, ale również sprawiedliwego podziału mienia społecznego, umożliwienie zwykłym mieszkańcom nabycie własnego „kąta”, którego tak wielu z nich potrzebuje. Taka prospołeczna polityka mieszkaniowa potrzebna jest wszystkim miastom. Musimy się organizować, by o nią walczyć.