Reportaż* Reportaż*
JOHN PILGER
Zaangażowany dziennikarz
Dziś szalenie trudno jest być niezależnym dziennikarzem. Mass media znajdują się w szponach reklamodawców. Wielkie koncerny tłamszą wszelkie odstępstwa od jedynie słusznej ideologii kapitalistycznej.
Widzieliśmy to dokładnie na przykładzie strajku w kopalni „Budryk”. W „Gazecie Wyborczej” czy telewizji TVN górnicy przedstawiani byli jako bezmyślny motłoch, który manipulowany jest przez związki zawodowe, chcące zbić na nim swój polityczny kapitał. Media całkowicie pomijały rzeczywiste problemy strajkujących.
Mamy do czynienia także z postępującą „tabloidyzacją” wszelkich mediów, które w Polsce skupiają się przez całe tygodnie na narodowości Jasia z Białorusi, a w Wielkiej Brytanii na tym co książe Harry jadł na śniadanie w Afganistanie. Tak kreuje się gusta odbiorców. Ważniejsze są losy porwanej Madeleine McCann niż dziesiątek tysięcy dzieci umierających każdego roku z powodu braku wody pitnej.
W świecie skomercjalizowanych mediów są jednak dziennikarze opisujący prawdziwe problemy. Do nich należy z pewnością Australijczyk John Pilger. Nie jest on szerzej znany polskiemu czytelnikowi, żadna z jego książek nie została przetłumaczona na język polski, a jego filmy dokumentalne rzadko są wyświetlane przez polską telewizję (a wtedy mniej więcej o północy).
John Pilger zaczął swoją karierę już w latach sześćdziesiątych relacjonując wojnę w Wietnamie, później przebywał także w Kambodży, Timorze Wschodnim, Bangladeszu, Biafrze.
Nas jednak szczególnie powinna zainteresować jego późniejsza publicystyka.
W 2002 roku Pilger zrealizował godzinny dokument filmowy: „New Rulers of the Word” („Nowi władcy świata”). Można rzec, że film ten stanowi dopełnienie książki Naomi Klein „No Logo”. Film stanowi jakby jej wizualizację.
Pilger wybrał się do Indonezji, by na własne oczy zobaczyć owoce globalizacji. Udało mu się dotrzeć do pilnie strzeżonych specjalnych stref ekonomicznych, gdzie znajdują są fabryki najbardziej znanych marek odzieżowych na świecie: Nike, GAP, Reebok. Widzimy hale wypełnione dziesiątkami stłoczonych robotników pracujących w temperaturze przekraczającej 40 stopni. Pracownicy zarabiający kilka dolarów dziennie, wytwarzają dobra warte już kilkaset dolarów w sklepach na ulicach Nowego Jorku czy Londynu.
Pilger nie skupia się tylko na przedstawieniu warunków pracy wyzyskiwanych Indonezyjczyków (te znamy także dobrze z No Logo). Pilger zdradza kulisy zamachu stanu z 1965, kiedy to dzięki Amerykanom i Brytyjczykom władze zdobył Suharto. Jest to ciągle jeden z najmniej znanych epizodów historii XX wieku.
Poprzednik Suharto - Sukarno - nie był przychylny zachodnim ”inwestycjom” w Indonezji. USA zaniepokojone traceniem wpływów w Azji Południowo-Wschodniej zdecydowało się na interwencję i umieszczeniu „swojego człowieka” - Suharto. We wrześniu 1965 roku zaczęła się wielka czystka wymierzona głownie w partie komunistyczną - PKI. W jej wyniku zginęło od 500 tys. do miliona Indonezyjczyków. Dzięki tej zbrodni zagraniczne koncerny już „spokojnie” mogły wkroczyć na dziewicze terytorium i podzielić miedzy sobą łupy. Zamach ten wpisuje się w dzieje amerykańskich interwencji (takich jak Gwatemala 1954, Iran 1953 ). Jednak w Indonezji dokonano masowego mordu na ogromną skalę. John Pilger zwraca uwagę na związek pomiędzy zamachem z 1965 roku, a rezultatami globalizacji tak wychwalanej przez ultraliberałów.
Na pierwszych stronach gazet nie widzimy przecież slumsów Dżakarty czy Nairobi. Tego wszystkiego nie boi się pokazać australijski dziennikarz.
„New Rulers of the Word” z pewnością mógłby zakwestionować autorytet wszechobecnego guru neoliberalizmu Leszka Balcerowicza, który stawia znak równości pomiędzy prawdziwą demokracja a wolnym rynkiem. A może też „Nowi władcy świata” narobiliby niepotrzebnego zamieszania w głowach kasjerek ”Tesco” lub górników ‘Budryka’… Ciekawe czy film będzie pokazany w polskiej telewizji – a jeśli tak to o której godzinie.
Oprócz filmu Pilger wydał także książkę o tym samym tytule. Miejmy nadzieję, że zostanie ona wydana w języku polskim, jak także wiele innych jego książek.
Tymczasem pozostaje korzystać nam ze strony autora: www.johnpilger.com
Maciej Bancarzewski