NA LEWYM SKRZYDLE

Mamy już dość

Twórcy III i IV RP starali się przedstawić swoje projekty jako radykalne zerwanie z PRL. Jeśli dostrzegano jakieś podobieństwa między starym a nowym systemem to widziano je albo w zbyt rozbudowanym „socjalu” (tak twierdzili liberałowie) albo w nadmiernej tolerancji dla byłych PZPRowców (tak uważali konserwatyści). Nie mówiono głośno, że zarówno PRL jak i III/IV RP to państwa kapitalistyczne (w pierwszym przypadku panował ustrój państwowego kapitalizmu).

Po 1989 neoliberałowie obiecywali, że bieda i bezrobocie to tylko efekt okresu przejściowego. Twierdzili, że po „przejściu przez dolinę łez”(określenie socjologa/lorda

R. Dahrendorfa) czeka nas kapitalistyczny raj. „Okres przejściowy” trwa nieprzerwanie od 18 lat i nic nie wskazuje na to, by miał się skończyć.

Ciągłość między starym a nowym porządkiem widać również w języku III i IV RP. Tomasz Lis w artykule, będącym głosem w debacie „Dziennika” „Czy Polska jest sexy?” napisał: „MOTYWACJA! WIARA W SUKCES! KULT DRUŻYNY! DETERMINACJA! Udało się? Tak. Trzask prask i jest drużyna. Zaszczepiona wiara w sukces dała sukces, sukces daje nadzieje na sukcesy jeszcze większe. (...) Jesteśmy ok. To musimy sobie powtarzać. Bo jesteśmy.”

Tekst Lisa przypomina nie tylko mantrę z poradnika dla sfrustrowanych biznesmenów. Przede wszystkim przywodzi na myśl gierkowską propagandę sukcesu. Również nowy szef telewizji z PiSowskiego nadania, Andrzej Urbański uważa, że media muszą bardziej podkreślać sukcesy rządu i więcej pisać o wzroście gospodarczym. Według Urbańskiego Polakom bowiem żyje się dobrze, tylko nie zdają sobie z tego sprawy.

Marks we wstępie do „Kapitału” pisał: „nęka nas (...) nie tylko rozwój produkcji kapitalistycznej, ale też jej niedorozwój. Obok nowoczesnych niedomagań gnębi nas szereg niedomagań odziedziczonych, wypływających z przedłużającej się wegetacji starodawnych, przeżytych sposobów produkcji wraz z całym orszakiem towarzyszących im anachronicznych stosunków społecznych i politycznych. Cierpimy nie tylko za sprawą tych, co żyją, lecz i tych, co już umarli”. Polska też cierpi zarówno z nadmiaru jak z braku nowoczesnego kapitalizmu. W Niemczech XIX wieku relikty feudalizmu mieszały się z dzikim kapitalizmem. W Polsce postPRLowska biurokracja łączy się z neoliberalizmem. Przejęliśmy najgorsze cechy nowego i starego systemu. „Elastyczny” kodeks pracy współistnieje ze zeskorupiałym biurokratyzmem.

Plemienno-nacjonalistyczna retoryka IV RP jest tylko reakcją na indywidualistyczną propagandę III RP. Hasło „naród” zostało wypisane na sztandarach PiSowskiej rewolucji moralnej.

Społeczeństwo w warunkach kapitalizmu rozpadło się na zbiór odpychających się wzajemnie atomów. W masie wyalienowany człowiek szuka ciepła. Jednak tłum klientów supermarketu nie jest prawdziwą wspólnotą. Ludzie wykluczeni wierzą, że znajdzie się dla nich miejsce we wspólnocie narodowej. Jednak naród jednoczący Jarosława Kaczyńskiego, czy Jana Kulczyka ze zwykłym pracownikiem nie jest prawdziwą wspólnotą. Nie ma wspólnoty między wyzyskiwanym a wyzyskującym. Nie istnieje braterstwo, dopóki nie ma równości.

IV RP prowadzi pozorną wojnę ze swoją poprzedniczką. Balcerowicza zastępuje Skrzypek – Balcerowicz-bis. Zyta Gilowska równie dobrze pasuje do PiS jak do PO. Ani SLD ani PO nie są prawdziwą opozycją wobec PiS. Kandydat PO może różnić się od PiSowca kolorem krawata, ale w ostateczności obaj popierają wojnę w Iraku i antypracowniczą politykę. Taki pozorny pluralizm opisywał już Antonio Gramsci: „wielorakość(...) dotyczyła szczególnych kwestii; stanowiła ona w pewnym znaczeniu podział pracy politycznej (...) w momentach decydujących, czyli wtedy, gdy w grę wchodziły sprawy zasadnicze, tworzyła się jedność, powstawał jednolity blok”. Politycy systemowi są dla siebie jednocześnie wrogami i braćmi. Wrogami – gdy idzie o walkę o stołki, braćmi – gdy idzie o walkę przeciw pracownikom. Opozycja jest po prostu wentylem bezpieczeństwa, kanalizującym energię niezadowolonych.

Na oczach społeczeństwa rozgrywa się teatr władzy, ale mamy już dość Kaczyńskich, Tusków, Giertychów i Lepperów.

Mateusz Piotrowski