IV RP niskich płac, pustych obietnic, promowania uprzedzeń oraz służalczości wobec USA
Socjalny PiS?
Gdy rząd
proponuje jakieś pozytywne dla zwykłego człowieka zmiany, najczęściej
możemy się spodziewać, że po prostu kłamie, by otrzymać poparcie w
sondażach, a propozycje pozostaną na papierze. Tak było np. z
obietnicą budowy trzech milionów mieszkań i tak jest w przypadku
obietnic złożonych przez J. Kaczyńskiego i wiceminister pracy i
polityki społecznej, Joannę Kluzik-Rostkowską w Dniu Kobiet.
W
pakiecie, który ma wspomóc ludziom wychowującym dzieci, znajdujemy
dłuższe urlopy macierzyńskie i zapewnienie opieki nad dziećmi w
bezpłatnych przedszkolach. Czas pracy w przedszkolach ma być
wydłużony do godziny 18. Dodatkowo przy zakładach pracy miałyby
powstać żłobki.
Brzmi do niesamowicie, szczególnie gdy bierzemy
pod uwagę, że chce wprowadzić to rząd, który obecnie nadzoruje
pogorszenie się stanu służby zdrowia i systemu edukacji.
Pakiet ma
kosztować 17,4 mld w okresie 2008-2014.
Ale plan jest uzależniony
od wyższego niż prognozowany wzrostu gospodarczego!
Pracodawcy i
ich ekonomiści, którzy liczą każdy grosz, jeśli chodzi o korzyści dla
pracowników, już o tym wspominali:
“Te założenia oparte są
na pieniądzach, które może będą, a może nie. Nikt nie jest wróżką, by
z całą pewnością przewidzieć wzrost gospodarczy w najbliższych
latach” - powiedziała Bogusława Nowak-Turowiecka, z
Konfederacji Pracodawców Polskich.
“Co będzie, gdy inflacja
wzrośnie, a wzrost osłabnie, co jeśli sprawdzą się np. prognozy Alana
Greenspana o recesji w USA, która odbije się czkawką na innych
gospodarkach?” - dodaje Marcin Mrowiec, ekonomista Banku
BPH.
Oczywiście, gdyby rząd chciał ingerować w przywileje,
fundusze i władzę wielkich korporacji, można by coś osiągnąć. Ale nie
ma żadnych przesłanek, że Kaczyńscy mają zamiar to
zrobić.
Informacja i akcja
Ogólnopolskie
Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) na początku marca rozpoczęło
akcję "Kto ukradł twoje 36 proc.?". Plakaty informują, że
wydajność pracy w przemyśle (czyli wartość produkcji na jednego
pracownika) wzrosła w latach 2000-2005 o 43 proc. A realne płace
(czyli płace po uwzględnieniu wzrostu cen) zaledwie o 7
proc.
Arytmetyka jest prosta - pracownikom zabrano 36 punktów
procentowych.
"Problem leży po stronie rządu, który nic nie
robi, żeby zmienić politykę płacową" - słusznie zauważyła
Patrycja Gutowska, rzeczniczka OPZZ.
Podobną kampanię - "Niskie
płace barierą rozwoju Polski" - ogłosił niedawno temu NSZZ
"Solidarność". Wysłano do zakładów pracy 30 tys. plakatów z
hasłem: "Płace w Polsce powinny rosnąć 2 x szybciej".
To
dobrze, że te dwie główne centrale związkowe toczą kampanie w sprawie
niskich płac.
Ale szeregowi związkowcy oczekują czegoś więcej niż
tylko informacji. Aby naprawdę poprawić dochody pracowników,
potrzebna jest aktywna kampania wzywająca do akcji strajkowej.
Prawa
kobiet
“Reprymenda” Romana Giertycha udzielona
przez premiera po jego wystąpieniu w Heidelbergu była przedstawieniem
specjalnie zorganizowanym dla mediów w innych krajach. W Polsce
Kaczyńscy nie mają nic przeciwko temu, by były wygłaszane
homofobiczne i antykobiece bzdury.
Przecież to wsparty przez brata
Lech Kaczyński dwa razy zakazał Parady Równości w stolicy, gdy był
prezydentem Warszawy.
Jednak w końcu masowe wystąpienie uliczne
złamało zakaz. Dziś, kiedy mamy do czynienia z politykami koalicji
rządowej, którzy jeszcze bardziej chcą totalnego zakazu aborcji,
warto o tym pamiętać.
Demonstracje, które miały miejsce w całej
Polsce z okazji Dnia Kobiet pokazują, że po raz pierwszy od początku
lat 90-tych ożywia się ruch w obronie praw kobiet do przerywania
ciąży.
Dalszy wzrost tego ruchu nie tylko zapewni, że
niebezpieczne oszołomy typu Roman Giertycha i Marka Jurka zostaną
zmarginalizowani, ale także będzie w stanie pokonać opartą na
uprzedzeniach politykę Kaczyńskich.
Wszystkie rządy od początku
lat 90-tych traktują obecną restrykcyjną ustawę aborcyjną jako
“kompromis”, który zachowa spokój społeczny (m.in. rządy
SLD, które w opozycji często udają, że coś robią w tej sprawie).
Pora
to zmienić. (Patrz s.4)
Przeciw imperium
Swoją
gotowością do lokowania wyrzutni rakietowych USA na terytorium Polski
Kaczyńscy pokazują, że są gotowi przyczynić się do
intensyfikacji wyścigu zbrojeń między USA a Rosją.
Kaczyńscy robią
wszystko by pogrążyć się jeszcze głębiej w polityce imperialnej
Waszyngtonu (900 żołnierzy w Iraku, 1200 w Afganistanie), bo
kalkulują, że polska klasa panująca będzie silniejsza w globalnym
systemie, jeśli będzie służalcza wobec USA.
My natomiast jesteśmy
po stronie tłumów ludzi w krajach Ameryki Łacińskiej, które
protestują przeciwko wizycie George’a Busha i witają
antybushowskiego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza.
Nie wiemy,
kiedy w Polsce będą tak liczne tłumy na demonstracjach antywojennych.
Ale im więcej będzie nas na ulicach dziś, tym szybciej ten czas
przybliżymy.
Demonstracja antywojenna w Warszawie 24 marca to
ważny krok ku tworzeniu większego ruchu w Polsce (patrz s.12).