Muzyka* Muzyka* Muzyka* Muzyka* Muzyka*

ASIAN DUB FOUNDATION

Don't panic - we're islamic


Zachwyceni Brytyjczycy twierdzą, że to Sex Pistols w turbanach i Public Enemy w arafatkach. Chłopaki z Asian Dub Foundation mówią o sobie po prostu - Muzyczni Terroryści.

Asian Dub Foundation to dziesięcioosobowy kolektyw muzyczny. Muzycy nazywają siebie „dziećmi globalizacji” - skład zespołu pokazuje wielokulturowość współczesnego Londynu, gdzie grupa powstała. Tworzą go imigranci z Pakistanu, Indii i Jamajki. Razem z ADF odbywamy muzyczną podróż po arabskich bazarach, indyjskich klubach nocnych, ulicach jamajskich gett i brytyjskich garażach, z których dobiegają dźwięki punk-rocka.

PropaGhandi czyli walka o pokój

Muzyka ADF to pokojowe zderzenie Wschodu i Zachodu. Hip-hop łączy się z indyjską bhangrą (tradycyjną muzyką graną podczas zbiorów konopii indyjskich) a ragga z muzułmańską muzyką mistyczną - qawwali. ADF to mistrzowie w nielegalnym przekraczaniu muzycznych granic. Czasem (jak w świetnym duecie z irlandzką pieśniarką Sinead O'Connor pt. „1000 mirrors”) słyszymy w ich wykonaniu powolny, wyciszony dub, czasem dzikie, punkowe gitary i teksty rapowane w tempie wystrzałów z kałasznikowa, czasem melodyjne, taneczne refreny.

ADF to polityczna dyskoteka. Na koncertach palą amerykańskie flagi i powtarzają za Martinem Lutherem Kingiem i Aki Nawazem, że „Ameryka pójdzie do piekła”. Śpiewają bardzo bojowe pieśni o pokoju, a hipnotyczny, pulsujący rytm wprawia publikę w trans. Ludzie z ADF mówią wprost - „Żadne słowo nie jest dla nas bardziej obraźliwe niż „liberalny”. Nie jesteśmy na scenie po to żeby się wyluzować, jesteśmy po to żeby agitować.” Nie oszczędzają nikogo. Dostaje się zarówno muzułmańskim fundamentalistom wykorzystującym religie do celów politycznych, jak i ogłupionym konsumpcją Europejczykom.

Bojowi muzycy z ADF krytykują zachodnią „mentalność bunkra” i zamykanie granic dla emigrantów z biedniejszych krajów. W utworze „Fortess Europe” kreślą futurystyczną wizję „2022 - A new Europen order/ Robot guards patrolling the border” („rok 2022 - Nowy, europejski porządek/ strażnicy-roboty patrolują granicę”). Z ironią przypominają, o tym, że kilkadziesiąt lat temu Wielka Brytania okupowała ich rodzinne kraje. Grożą „When the truth is uncovered(...)/ you won't be able to look me in the face”. (Kiedy prawda zostanie odkryta/ nie będziesz w stanie spojrzeć mi w twarz”)

Biali murzyni

„Zaraz, zaraz”- zapyta ktoś - „ale co to ma wspólnego z nami? My nie mieliśmy kolonii i nie wyzyskiwaliśmy Afrykanów. Nie mają prawa mieć do nas pretensji. To nie nasz problem. To raczej Polacy są pokrzywdzeni - muszą emigrować do Anglii czy Hiszpanii i szukać tam pracy. W naszych miastach nie ma imigrantów”

W polskich miastach na ulicach jest pełno emigrantów. Nie pochodzą wprawdzie tylko z egzotycznego Sudanu czy Etiopii, ale z niedalekiej Ukrainy. Też chcą poprawić swoje życie, w Polsce - kraju, który jest dla nich symbolem bogatego Zachodu. Tak, Polska jest krajem bogatym i bezpiecznym. Brzmi głupio? Może z perspektywy Finlandii czy Szwajcarii. Ale dla ponad miliarda trzystu milionów ludzi, którzy utrzymują się za mniej niż dolara dziennie, Polska jest rajem. Najgłupsze jest to, że Polacy często odnoszą się do nich z pogardą i wyższością. Robią tak, chociaż chcą, żeby w Niemczech czy w Irlandii traktowano ich z szacunkiem.

Na szczęście Asian Dub Foundation łączy z Polską nie tylko sprawa emigrantów, czy polskiej „misji stabilizacyjnej” w Iraku. Jeden z muzyków ADF - Dr Das przyjaźni się z polskim kompozytorem Wojtkiem Konikiewiczem i odwiedził kiedyś nasz kraj. Na kolana powaliła go polska szarlotka, został też fanem piwa Żywiec. Jak wspomina na swojej stronie internetowej Konikiewicz: „Pamiętam bliskie spotkanie 3 stopnia z górnikami w śląskiej knajpie, gdzie serwowano wyłącznie krupnioki i żur. Śniady Dr Das i czarny jak smoła basista Karl Birngham jak najbardziej zmieścili się w konwencji”.

Ale czy rewolucyjny ogień ADF jest prawdziwy? Czy to nie fałszywka wyprodukowana przez wielki koncern fonograficzny? Czy ADF robi coś poza zgarnianiem ciężkiej kasy za śpiewanie o biedzie?

Azjatyccy „buntownicy w imię Allaha” (w przeciwieństwie np. do takich Cool Kids of Death, czy innej Chumbawamby) nie są kolejnymi plastikowymi „rewolucjonistami”. Za zarobione pieniądze utworzyli szkołę dla młodych emigrantów we wschodnim Londynie. Dr Das mówi: „Nasze rozumienie polityki to działanie lokalne i praktyczne. Polityką jest np. założenie szkoły muzycznej. Okej, to nie to samo co obalenie rządu - śmieje się Dr Das - ale też jest pożyteczne.”


Salam aleikoum


Mateusz Piotrowski