Piekło na Haiti *  Piekło na Haiti * Piekło na Haiti *

 

Obalenie niewolnictwa

i opór wobec MFW

 

 

Dzisiejsze cierpienia ludności Haiti mają swe korzenie w niewolnictwie i imperializmie. The Times opisuje Haiti jako „najnieszczęśliwszy kraj”, zaś amerykański rasistowski kaznodzieja Pat Robertson twierdzi, że Haitańczycy „zawarli pakt z diabłem” gdy powstali przeciwko niewolnictwu w latach 90-tych XVIII w. Jednak to imperializm, nie opór wobec niego, stanowi problem.   

W XVII w. układ zawarty przez europejskie potęgi przyznawał Francji kolonię Saint-Domingue (dzisiejsze Haiti). Była to zachodnia część, 1/3 terytorium wyspy Hispaniola opanowanej wcześniej przez Hiszpanię. Do lat 80-tych XVIII w. Saint-Domingue stało się najbardziej dochodową kolonią na świecie, produkującą cukier, kawę, bawełnę i tytoń. Eksport stamtąd dawał 2/3 dochodu narodowego Francji. Było to większe źródło dochodu dla swych kolonialnych właścicieli niż dla Brytanii wszystkie jej 13 kolonii północnoamerykańskich. Saint-Domingue było też największym producentem kawy i dostarczycielem 75 procent światowego cukru. Osiągnięto to dzięki pracy setek tysięcy niewolników sprowadzonych do tego piekła. Wskaźnik zgonów był tak wysoki, że w najgorszych latach kolonia przyjmowała 40 000 nowych niewolników rocznie.

 

Powstanie niewolników

14 sierpnia 1791 r., niewolnicy wywołali wielkie powstanie. Ich inspiracją była Rewolucja Francuska z 1789 w połączeniu z ich własnymi pragnieniami wolności i sprawiedliwości.

Dowodzeni przez Toussainta L’Ouverture’a i Jean-Jaquesa Dessa­linesa powstańcy pokonali właścicieli niewolników, oraz wspierające ich armie Francji, Brytanii i Hiszpanii i podważyli cały system niewolnictwa. Brytyjska klasa panująca miała zamiar wykorzystać sytuację i przejąć kontrolę nad Saint-Domingue. Ich klęska była jedną z największych katastrof militarnych w brytyjskiej historii, podczas której zginęło 50 tys. żołnierzy.

Haiti stało się pierwszą na świecie czarną republiką w 1804 r. Jednak wielkie potęgi były zdeterminowane by ukarać ten kraj za to, że odważył się zbuntować. Bały się, że Haiti stanie się przykładem oporu, zachęcającym do niego innych niewolników i kolonie.

 

Odszkodowanie

Te same europejskie potęgi, które zrujnowały Haiti podczas wojen które nastąpiły po powstaniu niewolników teraz postanowiły zgnieść je naciskiem ekonomicznym. W końcu Francja zgodziła się na kontakty handlowe – jednak za cenę odszkodowań dla właścicieli niewolników w wysokości 150 milionów franków (czyli dzisiejszych 35 miliardów dolarów).

Haiti, które samo powinno otrzymać odszkodowanie za brudną zbrodnię niewolnictwa, musiało opłacać tych którzy z niego żyli! Mimo tego, że suma odszkodowań została potem zmniejszona do „tylko” 90 mln franków, Haiti spłacało ją do 1947 r.

Ta spłata, wraz z wydatkami na obronę w obawie przed ponownym atakiem, pochłonęły pieniądze przeznaczone na zwyczajne ludzkie potrzeby. Oznaczało to dla Haitańczyków dojmującą biedę.   

W XIX w. kraj przeżył serię dyktatorskich rządów. Ingerencja z zewnątrz wzmogła się, gdy dominującym państwem w regionie stało się USA.

By spłacić swój „dług” wobec Francji rząd Haiti ciężko zapożyczył się w amerykańskich bankach. USA najechały  Haiti w 1915 r. a amerykańscy żołnierze okupowali je do 1934 pod pretekstem nadzorowania spłaty tego zadłużenia i ochrony amerykańskich interesów. Po ich wycofaniu władzę utrzymała armia i wspierane przez nią elity, zdecydowane zniweczyć wszelkie próby zmian społecznych, co doprowadziło do szereg brutalnych, wspieranych przez USA dyktatur. W 1957 z poparciem armii prezydentem został Francois „Papa Doc” Duvalier. Zorganizował on szwadrony śmierci zwane Tonton Macoutes używane do terroryzowania i masakrowania oponentów. Przed wyborami Duvalier używał radykalnej retoryki by zyskać poparcie haitańskich robotników. Gdy był u władzy wraz z głównodowodzącym armii podjął plan internowania zwolenników swych politycznych rywali i dokładnego zniszczenia potencjalnej opozycji.

W 1959 r. amerykańscy marines inter­weniowali by utrzymać Duvaliera u władzy, a w 1961 r. wygrał on jedno z najbardziej oszukańczych referendów w historii. Oficjalna liczba głosujących za przedłużeniem jego władzy do 1967 wyniosła 1 320 748 głosów a przeciw - zero.       

 

Brutalność i neoliberalizm

W 1971 r. tuż przed swa śmiercią „Papa Doc” przekazał władzę w ręce swego syna Jean-Claude’a zwanego „Baby Doc”. Jednak brutalność reżimu w połączeniu z narzuceniem neoliberalnej polityki ekonomicznej spowodowały wzrost problemów dla młodego Duvaliera. Zewnętrzne wpływy nie przyjmowały jedynie formy otwartej interwencji w politykę Haiti. USA stosowały strategie nacisków na Haiti by zmusić je do otwarcia swego rynku - z niszczycielskim skutkiem.

 W 1986 r. miało miejsce masowe powstanie przeciw rządom „Baby Doca”. Rozruchy zaczęły się w 1985 r. od demonstracji i zajmowania magazynów z żywnością w mieście Gonaives. Do końca stycznia 1986 protesty i zamieszki rozprzestrzeniły się na wiele miast. Wtedy Amerykanie uznali, że Duvalier, jako odpowiedzialny za tę sytuację musi zostać usunięty. W lutym opuścił on kraj.

Międzynarodowy Fundusz Walu­towy (MFW) zaoferował Haiti pożyczki w zamian za któr,a kraj miał przystąpić do strukturalnego programu dostosowawczego. Jedno z porozumień nakazywało Haiti odrzucenie prawa zalecającego wzrost płacy minimalnej, gdy inflacja przekraczała 10 procent, co doprowadziło do dalszego zubożenia haitańskich pracowników.

Porozumienia zakazywały subsydiowania haitańskich rolników - co uznawano za „interwencję” w wolny rynek - podczas gdy jednocześnie zmuszały kraj do otwarcia swego rynku na wysoko subsydiowany import z USA. Haitańczycy stali się zależni od globalnego rynku żywności. Przed 1950 r. Haiti produkowało na swój użytek 80 procent żywności a także było jej eksporterem. Dziś importuje 75 procent żywności.

Potworne konsekwencje tego faktu widzieliśmy w latach 2007 i 2008 gdy globalne ceny ryżu poszybowały górę i zwykłych Haitańczyków nie stać było na jedzenie. Zamieszki głodowe doprowadziły do ustąpienia premiera Jaquesa E. Alexisa w kwietniu 2008 r.

Natomiast USA wychodzą bardzo dobrze na tej polityce. Między latami 1986 a 1989 wartość ich eksportu rolnego do Haiti wzrosła ponad dwukrotnie z 44 milionów do 95 milionów dolarów. W tym czasie najbiedniejsi Haitańczycy zostali wypchnięci ze swej ziemi do nędznych slumsów.

Narastający głód na wsi powodował emigracje do miast. Populacja stolicy Port-au-Prince wzrosła w ciągu 20 lat z 250 tys. do prawie miliona. Wielu Haitańczyków emigrowało za granicę.

Zaraz po trzęsieniu ziemi prezydent Barack Obama wysłał na Haiti żołnierzy (18 tys.). Celem tej „pomocy” mają być zwykli ludzie. Jednak historia amerykańskich interwencji w tym kraju pokazuje co innego.

Żołnierze przybywali na Haiti pod przykrywka humanitaryzmu już wiele razy - z tragicznym skutkiem dla zwykłych mieszkańców. Jak w przypadku wielu innych krajów, Somalii, Iraku czy Afganistanu, zachodnie interwencje nie rozwiązywały problemu biedy i niestabilności. Pogłębiały je.

Mocarstwa imperialne nie pomagają bezinteresownie społeczeństwu Haiti. Chodzi im tylko o kontrolę nad regionem i jego zasobami.

Sadie Robinson

Tłum. Piotr Ciesielski