Nie dla baz USA * Nie dla baz USA *

Rząd chce „tarczy” USA i dodatkowych amerykańskich baz

Platforma rakietowa

Jeśli ktoś miał jakieś złudzenia, co do polityki rządu PO – PSL dotyczącej lokalizacji w Polsce amerykańskich wyrzutni rakietowych w ramach programu tzw. „tarczy antyrakietowej” (Missile Defense), został szybko sprowadzony na ziemię.

Podczas wizyty w USA minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie tylko ogłosił „osiągnięcie porozumienia” ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie „tarczy”, ale i wyraził chęć budowy w Polsce baz amerykańskich w ramach NATO. Zmiana taktyki negocjacyjnej ze strony rządu Tuska sprowadziła się więc do żądania jeszcze większej militaryzacji i jeszcze większego zespawania polskiej polityki zagranicznej i wojskowej z działaniami USA.

Obecny rząd polski krytykował poprzedników, że w zamian za budowę elementów „tarczy” niczego nie oczekiwał od strony amerykańskiej. Rząd Kaczyńskiego ogłosił gotowość zakupu systemu antyrakietowego Patriot 3, a rząd Tuska postanowił wynegocjować otrzymanie go za darmo. Cały spór nie dotyczył więc „tarczy” jako takiej, ale tego, co USA dadzą wraz z nią.

Tak też główne media i siły polityczne w Polsce stale przedstawiają ramy dyskusji w tej sprawie: nie mamy się zastanawiać czy sam program Missile Defence jest korzystny czy groźny, ale rozumować w ramach handlu wymiennego z USA. Kiedy więc po spotkaniu z Sikorskim amerykańska sekretarz stanu – i jedna z czołowych postaci kliki Busha – Condoleeza Rice - zapowiedziała, że Stany "będą wspierać polski system obrony" i „są bardzo zdecydowane pomóc Polsce w unowocześnieniu jej sił zbrojnych”, szef polskiego MSZ był na tyle usatysfakcjonowany, że ogłosił, iż ostateczne porozumienie w sprawie „tarczy” możliwe jest już w marcu. W dniu 10 marca dojdzie bowiem do spotkania w Waszyngtonie prezydenta Busha i premiera Tuska.

Choć amerykańscy dygnitarze nic nie wspomnieli o oczekiwanych przez polskich negocjatorów Patriotach, wystarczyła sama zapowiedź pomocy polskim siłom zbrojnym. Zapewne w umysłach obecnego rządu jest to dowód na skuteczność własnej polityki zagranicznej i wyższość nad polityką poprzedników. Dla polskich obywateli oznacza to jednak nie tylko zgodę na budowę amerykańskiej bazy rakietowej, ale także dodatkowe instalacje militarne w Polsce i dalsze związanie polskich sił zbrojnych z USA. Jak powiedział sam Sikorski: „jesteśmy zainteresowani zintensyfikowaniem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi”.

Rozpęd rządu w tym zakresie idzie jednak dużo dalej. Podczas wystąpienia w Amerykańskim Instytucie Przedsiębiorczości – konserwatywnej fundacji, której Sikorski sam do niedawna był członkiem – szef MSZ stwierdził, że USA powinny dać Polsce dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa, ponieważ jest ona „szantażowana przez niektórych swoich sąsiadów”. Takie gwarancje to nie tylko dwustronna umowa, ale najlepiej amerykańskie bazy NATO!

Baza rakietowa mająca powstać w ramach „tarczy” zdaniem Sikorskiego „byłaby, jak wiadomo, zupełnie mała” i w dodatku „w bardzo odległym rejonie Polski”, a więc „nie byłby taka jak bazy, które są w Brytanii, Niemczech, Włoszech czy Turcji”. Potrzebujemy więc czegoś większego odpowiednio do naszej roli. Znów cytując dzielnego ministra: „Jesteśmy członkiem NATO od 1999 r., ale nie mamy żadnych instalacji NATO na naszym terytorium. Jedyne co posiadamy to centrum konferencyjne. A jesteśmy krajem granicznym NATO”.

Trudno powiedzieć na ile wypowiedzi ministra w tej sprawie są taktyką negocjacyjną. Podobnie jak nie wiemy czy porozumienie w sprawie „tarczy” faktycznie jest bardzo blisko. Kilka dni po wojażach Sikorskiego w Stanach, a tuż przed własną wizytą w Moskwie, Tusk w wywiadzie dla rosyjskich mediów stwierdził, że ostatecznej decyzji w sprawie budowy elementów „tarczy” w Polsce jeszcze nie ma. Zdementował też fakt, że planowana jest budowa baz NATO (mówiąc, co charakterystyczne, że „nie od Polski zależy, gdzie znajdują się bazy NATO”). Jednak sam fakt podjęcia kwestii natowskich baz jeszcze bardziej przesuwa ramy dyskusji w sprawie „tarczy” w stronę domagania się amerykańskiej wdzięczności wyrażanej poprzez obecność amerykańskich żołnierzy i instalacji militarnych w Polsce. I, oczywiście, jeszcze bardzie eskaluje konflikt z Rosją.

Kiedy rosyjscy wojskowi mówią o wycelowaniu własnych rakiet w elementy „tarczy” w Polsce i Czechach albo gdy prezydent Putin straszy nowym wyścigiem zbrojeń, polscy politycy nie szczędzą słów krytyki rosyjskiej mocarstwowości. Strasząc rosyjskim imperializmem nie widzą jednak, że sami uczestniczą w silniejszej, amerykańskiej wersji imperializmu. Wyobraźmy sobie co mówiliby ci sami politycy, gdyby Meksyk czy Kuba miały być miejscem lokalizacji rosyjskich wyrzutni rakietowych, a ministrowie spraw zagranicznych tych krajów wyraziliby chęć budowy tam rosyjskich baz wojskowych, aby zareagować na „szantaż ze strony sąsiadów”.

Na szczęście ustawianie przez rządzących dyskusji w sprawie „tarczy” w taki sposób, aby o samym programie mówić jak najmniej, nie przynosi zamierzonych skutków propagandowych. Przynajmniej na razie. Wciąż wyraźna większość społeczeństwa przeciwstawia się budowie w Polsce bazy rakietowej USA. Według sondażu Rzeczpospolitej z początku lutego z przeciwników jest 51%, a zwolenników 30%, natomiast przeprowadzony w podobnym czasie sondaż SMG/KRC 50 % jest „przeciw”, a 36% „za”.

Choć zwolenników instalacji wyrzutni w Polsce nieco przybyło, sprzeciw społeczeństwa wciąż pozostaje jednoznaczny. Sondaże te pokazuje też jednak, że aby sprzeciw wciąż był tak wyraźny, musimy nieustannie prowadzić kampanię przeciw planom budowy w Polsce elementów amerykańskiej „tarczy”. Możemy się bowiem spodziewać ofensywy propagandowej ze strony rządu – tym większej, im bliżej będzie porozumienia. Demonstracja antywojenna i anty-„tarczowa” 15 marca w Warszawie będzie więc najlepszą odpowiedzią na wizytę Tuska w Waszyngtonie.

Filip Ilkowski

PO o bazach USA

- To mój sen by w Polsce były amerykańskie bazy, to moje marzenie - powiedział w TVN 24 Stefan Niesiołowski, komentując sprawę instalacji tarczy antyrakietowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Zdaniem wicemarszałka Sejmu, obecność amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski wzmocni jej suwerenność.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) w TVN 24, 6. 02. 2008.

--===

Wycofać wojska z Afganistanu

26.01.08 Ghazni, Afganistan. Trzeci dzień protestów po tym, jak koalicyjne siły USA, stosujące m.in. naloty bombowe, zabiły 11 osób.