* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Globalny kryzys coraz głębszy
Świat stoi dziś przed ogromnym, dramatycznym kryzysem. To więcej niż kryzys finansowy czy recesja. Odkąd administracja Busha nie interweniowała, by zapobiec upadkowi banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r., kryzys stał się nie tylko ekonomiczny, ale także polityczny i ideologiczny.
W ciągu kilku tygodni kryzys rozszerzył się od USA i Europy na Indie, Chiny i Amerykę Łacińską. Wszystko działa w błyskawicznym tempie. Światowi giganci, jak np. Sony, którzy rok temu zapowiedzieli różową perspektywę, obecnie pogrążają się w poważnych kłopotach. (W ubiegłym roku Sony zarobił 2,3 mld dolarów, w tym spodziewa się strat wynoszących 1,1 mld dolarów)
W poprzednich falach kryzysu panujący widzieli szansę na atakowanie klasy pracowniczej. Tym razem mamy coś więcej. Wielki biznes błaga o państwową interwencję na wielką skalę bez precedensu. Działają wbrew własnej ideologii neoliberalizmu, która potępia polityczną ingerencję w gospodarkę.
Stąd kryzys ideologiczny.
Kryzys intensyfikuje napięcia między państwami – np. USA i Chiny, Rosja, Ukraina i Unia Europejska, a wewnątrz Unii Wielka Brytania i Francja przeciw Niemcom.
USA za prezydentury Obamy wciąż będą starały się wykorzystać swoją potęgę militarną w obliczu długotrwałego spadku swojej siły ekonomicznej, ale brak sukcesu w Iraku i Afganistanie pokazuje, że nie będzie dla nich łatwo. „Wojna z terrorem” trwa – ale teraz warunki nie są korzystne dla USA.
Na całym świecie kryzys powoduje,
że strach paraliżuje walkę -ale jednocześnie gniew mobilizuje do walki. Możemy się spodziewać więcej wybuchów społecznych takie, jak widzieliśmy w Grecji w grudniu 2008 r., a na Litwie i Łotwie w styczniu 2009 r.
We Włoszech i Irlandii nagle powstały masowe ruchy – w Irlandii w pierwszym tygodniu grudnia demonstrowało 60 tys. ludzi, niezależnie od tego 15 tys. emerytów protestowało w obronie darmowego leczenia. Protestujący w różnych sprawach wzajemnie się solidaryzowali. We Włoszech 12 grudnia odbył się strajk generalny przeciw prawicowemu rządowi Berlusconiego. I protesty te poskutkowały. W Irlandii rząd musiał wycofać się z anulowania uprawnień medycznych dla emerytów. We Włoszech Berlusconi musiał skasować niektóre „reformy” oświaty i odroczyć inne.
W USA fenomen Obamy wyraża 300 letnią walkę czarnoskórej ludności, gniew pracowników w obliczu kryzysu i opór Latynosów przeciw atakom na prawa imigrantów. Ważne części klasy rządzącej widzą nadzieję w Obamie po klęskach Busha, ale Obama nie kontroluje pracowników. W USA, tak jak w innych krajach, większość obarcza bankierów winą za kryzys. Słynne hasło Obamy „Yes we can” („Tak, możemy”) może być wykorzystany przez protestujących USA, wbrew woli nowego prezydenta.
Kryzys jest bardzo, bardzo głęboki. Nawet jeśli rządy znajdą sposób na tworzenie nowych baniek spekulacyjnych, będą one tymczasowe i kryzys będzie trwał. Sytuacja jest bardzo niestabilna. Możemy się spodziewać więcej przykładów zwolnień pracowników na masową
skale i kolejnych przypadków imperialistycznego barbarzyństwa, jak w Gazie, lub śmierci młodych ludzi z rąk policji, jak w Grecji, które wywołują opór na masową skalę.
Pora rozpowszechnić na szeroką skalę demokratyczną, pracowniczą alternatywę wobec ideologii kapitalizmu. Wielu ludzi chce zrozumieć co się dzieje i walczyć ze skutkami kryzysu, a więc trzeba przekazać najważniejsze osiągnięcia teoretyczne i praktyczne, trafne wnioski z 200 -letniej walki z przemysłowym kapitalizmem .
Socjaliści oddolni muszą także łączyć się z innymi ludźmi i budować opór przeciw skutkom kryzysu. Na świecie i w Polsce możemy spodziewać się, że będą spontaniczne wybuchy – a momenty, kiedy strach przekształca się w gniew i walkę, dają szansę na nową politykę, opartą na masowych protestach.