Polemika * Polemika * Polemika * Polemika *

MICHNIK: ideolog

niehamowanego

kapitalizmu


W grudniu Adam Michnik wygłosił na Uniwersytecie Warszawskim wykład, który został wydrukowany w Gazecie Wyborczej 31 grudnia pt. „Mowa pogrzebowa nad grobem IV Rzeczypospolitej”.

Mimo, że Michnik oskarża lewicę (czyli tę prawdziwą, która śmie krytykować rolę polskiej inteligencji po 1989 roku) o „ton pogardliwej wyższości wobec myślących inaczej, liberalnych bądź naiwnych mięczaków, którzy nie pojęli jeszcze lewicowych "oczywistych oczywistości"” – to jego artykuł jest właśnie wyrazem pogardy wobec wszystkich, którzy nie pojęli neoliberalnych oczywistych oczywistości, których sporo jest tekście.

Idzie on na łatwiznę – bo co może być mniej kontrowersyjne niż atakowanie Putina i Kaczyńskiego na Uniwersytecie Warszawskim, no i oczywiście „bolszewizmu”, który według niego jest tożsamy ze stalinizmem.


Bez samokrytyki

Nie ma ani joty samokrytyki w imieniu polskiej inteligencji, która tak bezkrytycznie propagowała skrajną formę neoliberalizmu po 1989 roku – ona po prostu „przez 18 lat (…) broniła idei państwa demokratycznego, pluralistycznego i tolerancyjnego”. Według Michnika “to były najlepsze polskie lata od trzech stuleci”. Do jednego worka wrzuca wszelką krytykę brutalności „reform” Balcerowicza, dramatu bezrobocia i biedy, który był i jest codziennością bardzo wielu ludzi w Polsce – traktuje te sprawy ignorancko i arogancko.

Michnik kpi m.in. z Naomi Klein, która opisując los Polaka zabitego przez policję w Kanadzie, pisze: „ ...że Polak padł ofiarą innego szoku już wcześniej. Ten Polak, ledwo wszedł w dorosłość w roku 1989, gdy Polska rozpoczęła wielki eksperyment zwany »terapią szokową«.” ….. „To, co się stało w Vancouver, było jednak przejawem nie tylko polskiej transformacji, było również przejawem coraz brutalniejszego charakteru światowej gospodarki, globalizacji, gdzie człowiek jest opuszczony, osamotniony i bezbronny”.

Michnik komentuje to tak: „W ten sposób dowiadujemy się, że Polak, ofiara brutalności policji kanadyjskiej, jest faktycznie ofiarą polskiej transformacji demokratycznej.” Dokonuje tu sprytny chwyt: nagle „szokowa terapia” i „transformacja demokratyczna” staje się jednym i tym samym. Chcieliście demokracji – to musieliście mieć także bezrobocie, biedę i rozpacz. Warto jednak zaznaczyć, że  przeciwnie - szokowa terapia działała i działa przeciw demokracji. Oznacza zgromadzenie ekonomicznej władzy i tym samym politycznych wpływów w bardzo niewielu rękach, podczas gdy spora część społeczeństwa jest wykluczona z gospodarki i życia społecznego.


Populizm

Dla Michnika zarówno lewicowa jak i prawicowa krytyka reform Balcerowicza to wyraz „fali populizmu”, którą tak tłumaczy:

Fala populizmu, która ogarnęła kraje postkomunistyczne, ma charakter systemowy. Jej źródła tkwią w nostalgii za pewnymi regułami systemu komunistycznego, kiedy nie było bezrobocia, a ceny były regulowane przez państwo. Bezrobocie i drastyczne nierówności epoki transformacji zderzyły się z etosem egalitarnym, powszechnie akceptowanym w środowiskach pracowniczych w epoce komunizmu. Podobnie zakorzenione było przekonanie, że państwo winno pełnić funkcję opiekuńczą wobec najsłabszych”.

Nawet takie minimum humanitarne, że „państwo winno pełnić funkcję opiekuńczą wobec najsłabszych” jest dla Michnika przykładem „populizmu” lub „tęsknoty za komunizmem”. Widać jak skrajna jest dominująca ideologia wśród samochwalczej  „polskiej inteligencji”.

Wygląda na to, że Michnik zgadza się z inną wybitną postacią polskiej inteligencji, Wiktorem Osiatyńskim, który w 2003 r. Tygodniku Powszechnym napisał, że pomoc państwa dla ludzi niepracujących powinna ograniczać się do … „800 kalorii dziennie oraz miejsca w przytułku z dostępem do bieżącej wody.” (cytowany w artykule Andrzeja Walickiego, GW 12-13 stycznia 2008r.).

Zapomniał natomiast o słowach swojego przyjaciela Jacka Kuronia, który przeprosił za lata neoliberalnej polityki po 1989 roku: "Spieprzyłem to. Bo jeśli mamy dobrze ponad połowę ludzi żyjących na poziomie minimum socjalnego, a 15 proc. na poziomie minimum egzystencji, to nasuwa się pytanie: Do czego ma być ta zaimprowizowana przez nas gospodarka? Bo wiadomo już, że nie do tego, żeby zaspakajać różne społeczne dążenia lub potrzeby" (Przekrój, 20.04.2003).

Kiedy w dyskusji na UW po wykładzie Michnika powiedziałam, że dzisiejsze państwo polskie, będąc najbardziej zróżnicowanym krajem w Europie, jeśli chodzi o dochody, jest owszem opiekuńcze, tylko w stosunku do bogatych, stwierdził on, że „taka retoryka nie ma miejsca w auli uniwersyteckiej”.


Pogarda

Taka wrażliwość i wnikliwość samozwańczej elity polskiej widocznie daje jakieś szczególne prawa do rządzenia – w przeciwieństwie do „narodu”, bo według Michnika to „nasz naród ma lepszą inteligencję, niż zasłużył.”

Cytuje on filozofa Ortegę y Gasseta, który wyraża taką samą pogardę dla „mas” jak Michnik: „Kiedy masa zaczyna działać sama przez się, czyni to w jeden tylko sposób, bo innego nie zna: linczuje. (...) Dzisiaj, kiedy masy triumfują, triumfuje także gwałt, i czyni się z niego jedyną ratio, jedyną doktrynę”.

Dla ideologów niehamowanego kapitalizmu właśnie „masy” są największym zagrożeniem - czyli górnicy, pielęgniarki i nauczyciele, walczący o równość i sprawiedliwość, podczas gdy rosnąca liczba miliarderów i coraz większe majątki najbogatszych są tylko „normalnymi” zjawiskami demokratycznymi.


Belka w oku

Michnik bardzo jasno „widzi źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzega” – dotyczy to również tej części jego wykładu poświęconej krytyce Putina i polityki Rosji. Michnik mówi o imperialnym języku w związku z okrutną wojną w Czeczenii. Mówi o strachu przed terroryzmem, powtarzaniu wypowiedzi Putina, że należy „unicestwiać nawet w wychodku” i że „gdy takie emocje dochodzą do głosu, zasypia rozum”. Trzeba chyba bardzo wybitnej postaci polskiej inteligencji, żeby nie dostrzec tu podobieństwa z „wojną z terrorem” prowadzoną przez USA, w której Polska bierze czynnie udział w Iraku i w Afganistanie – z mocną ideologiczną podporą ze strony Gazety Wyborczej. Ta wojna, podobnie jak wojna w Czeczenii, ma miejsce kosztem praw człowieka – pamiętajmy tylko o Guantanamo i Abu Ghraib.

Dla Michnika zadaniem inteligencji nie jest jednak kwestionowanie takich przejawów antydemokratycznych „we własnym obozie”, czy w ogóle polityki własnej władzy, panującej ideologii establishmentu – lecz raczej bezkrytyczne powtarzanie banałów o prawach rynku, o demokracji parlamentarnej jako najlepszej z możliwych oraz o zagrożeniach ze strony mas.

Ellisiv Rognlien