Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Zwycięstwo górników...
... ale Budryk wciąż walczy
Większość górników odniosło ogromne zwycięstwo nad rządem po tylko jednodniowej akcji strajkowej. Jednak w kopalni "Budryk" walka się jeszcze nie skończyła.
Przed świętami górnicy w Kompanii Węglowej zastrajkowali na 24 godziny w walce o 14-procentową podwyżkę. Nazajutrz górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej głosowali za strajkiem. Związki zawodowe zagroziły, że zablokują transport węgla z kopalń JSW.
W międzyczasie związki w Kompanii Węglowej postawiły ultimatum pracodawcom - jeśli nie otrzymają podwyżki do 7 stycznia nastąpi bezterminowy strajk generalny w KW.
Także w tym przypadku pracodawcy się poddali - na trzy dni przed ostatecznym terminem.
Kompania Węglowa, JSW i inne spółki zostały stworzone jako część procesu prywatyzacji. KW jest największa z tych spółek - zatrudnia ponad 60 tys. osób w tym ok. 40 tys. górników. W KW znajduje się 16 kopalń i jest spółką ona skarbu państwa, co znaczy, że "właścicielem" jest minister gospodarki Waldemar Pawlak.
“BUDRYK”
Dlatego było absurdem, gdy Pawlak powiedział w styczniu, że rozmowy z górnikami z kopalni "Budryk" nie leżą w gestii rządu. Tym samym Pawlak udawał, że konflikt z górnikami nie jest "polityczny" w nadziei, że górnicy nie zjednoczą się przeciw rządowi
Górnictwo zostało podzielone na kompanie i spółki m. in. po to, by podzielić i osłabić górników.
W latach 80-ych było ok. 450 tys. górników w Polsce. W 2007 r. było ich mniej niż 120 tys. Pomimo tego kolejne rządy obawiają się górników. I słusznie. W 2005 r. górnicy walkami z policją przed Sejmem obronili swoje prawo (i prawo innych grup pracowników) do wcześniejszej emerytury.
Dlatego zwycięstwa w KW i JSW są tak ważne. Rząd został pokonany i inni pracownicy mogą teraz wyciągnąć wniosek, że warto walczyć.
Tym bardziej brak poparcia największych central związkowych - ZZGwP i Solidarności - dla strajku w kopalni "Budryk" jest strzałem w stopę dla wszystkich górników. Górnicy „Budryka” żądają równych płac z innymi górnikami JSW, spółce która przejęła „Budryk” – to przecież postulat, który związki mają obowiązek popierać.
Czy liderzy tych związków myślą, że porażka strajku wzmocni związkowców w innych kopalniach?
Na szczęście od początku swojej okupacji kopalni w grudniu, górnicy „Budryka” wykazali się niebywałą determinacją. Na początku nowego roku doszło nawet do coraz liczniejszej podziemnej okupacji kopalni z udziałem, według związkowców, 500 osób. W tym czasie rodziny okupujących wspierali ich manifestując przed bramami kopalni. Po kilku dniach górnicy wyszli, by kontynuować okupację na powierzchni. W dniu 15 stycznia górnicy ponownie zdecydowali się zjechać pod ziemię, tym razem rozpoczynając tam protest głodowy.
Wszystkie protesty w górnictwie są ważne. Dobrze, że większość górników osiągnęło swój cel. Ale walka w „Budryku” ma dziś szczególnie istotne znaczenie. Staje się ona sprawą znaną także za granicą, o czym świadczy poparcie udzielone strajkującym przez szereg organizacji związkowych z różnych krajów oraz ze strony znanego brytyjskiego reżysera Kena Loacha (który zadeklarował nawet wpłatę pieniędzy na fundusz strajkowy). Górnicy w innych kopalniach, jak i my wszyscy, powinni ze wszystkich sił popierać swoich kolegów w „Budryku”. Inaczej damy antypracowniczemu rządowi łatwe zwycięstwo.