Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Niestabilność

globalnego kapitalizmu


Gospodarka światowa rozpoczyna nowy rok w bardzo niestabilnym stanie. Jej motor, gospodarka USA, ma duże problemy. Także w sferze geopolitycznej dominacja USA jest podważana na różnych frontach.

Zeszłoroczne załamanie na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych wybuchłopo tym, jak przez lata udzielano kredytów ludziom o "niższej wiarygodności" - czyli biedniejszym (kredyty subprime ). Kryzys ten doprowadził do tego, że setki milionów euro, dolarów i innych walut wpompowano do globalnego systemu bankowego, by zapobiec bankructwu wielkich instytucji finansowych.Dziś widzimy, że ten kryzys się nie skończył i może przyczynić się do nastąpienia szerszego kryzysu gospodarczego

Wiele komentatorów spodziewa się recesji w USA (czyli skurczenia się gospodarki). Były szef Federal Reserve (banku centralnego USA) Alan Greenspan powiedział w grudniu, że szanse na recesje w USA w 2008 r. są "50-50" - kilka miesięcy wcześniej mówił o 30 proc. Greenspan dodał że prawdopodobieństwo recesji stale wzrasta. Banki inwestycyjny Morgan Stanley i Goldman Sachs nie wahają się i prognozują recesję.Według sondaży, opinia publiczna w Stanach myśli w większości, że recesja już nastąpiła.Na tym tle trzeba ustawić wyborcze fantazje Donalda Tuska o przyszłym cudzie gospodarczym w Polsce.

Warto podkreślić kilka aspektów obecnej koniunktury światowej.

*Niemal wszystkie główne instytucje finansowe na świecie posiadały pośrednio przynajmniej część hipotek "subprime". Kryzys finansowy jest naprawdę globalny. Ewentualna recesja w USA miałaby także globalny zasięg.

*Kryzys finansowy jest wynikiem klęski rynków. Rynek finansowy, który według neoliberałów powinien weryfikować wszystko co jest na sprzedaż i nadać temu odpowiednią cenę, nie zadziałał. Przeciwnie, okazał się skrajnie nieskuteczny.* Ogromne fundusze producentów ropy mogą odejść od dolara i przejść na japońskiego jena lub euro. Podważyłoby to ekonomiczną pozycję USA i może doprowadzić do jeszcze bardziej desperackich kroków w sferze militarnej - np. ataku na Iran.

* Po trzech dziesięcioleciach neoliberalizmu na świecie, i prawie dwóch w Polsce, każdy z nas słyszał twierdzenia o złych skutkach ingerencji państwowej i ekonomicznej słabości państw w globalnym systemie kapitalistycznym. Jednak w momencie, gdy następuje kryzys, instytucje finansowe proszą państwo o pomoc - a politycy, którzy latami powtarzali jak papugi, że państwo nic nie może - dotują instytucje finansowe wbrew własnej neoliberalnej retoryce.


Banki centralne

*Według ideologii neoliberalnej konieczne jest oddzielenie decyzji banków centralnych od polityki rządów. Jest to bardzo sprytny manewr. Banki centralne m.in. w USA, Unii Europejskiej i Polsce są w ten sposób odizolowane od procesu demokratycznego - nawet od tak ubogiej demokracji, jaką się dziś "cieszymy". Jednak nie ma powodu, dla którego ludzie nie powinni debatować, postulować i strajkować w sprawach finansowych. Mamy prawo to robić w kwestiach podatkowych, więc dlaczego mamy pozostawić inne sfery finansowe probiznesowym "ekspertom". Powinniśmy o tym pamiętać, gdy następny raz minister Kopacz lub premier Tusk powiedzą, że "nie ma pieniędzy" na służbę zdrowia.


Geopolityczne

problemy Busha

"Wojna z terrorem" Busha stworzyła ogromną strefę kryzysu od Afryki Wschodniej po Azję Zachodnią. Najważniejszy front wciąż znajduje się w Iraku, ale kryzysy mają miejsce także w Afganistanie (gdzie wojna nie toczy się po myśli USA i sojuszników) oraz w Pakistanie i Kenii.

W Pakistanie niezależnie od tego, kto zabił Benazir Bhutto, jej śmierć jest poważnym ciosem dla USA. Objęcie premierostwa przez Bhutto miało wzmocnić kluczowego sojusznika USA, prezydenta Musharrafa. W Kenii prezydent Mwai Kibaki jest kolejnym kluczowym sojusznikiem USA, przeciw któremu mają miejsce masowe wystąpienia (s. 5).

Te związane ze sobą ekonomiczne i polityczne wymiary globalnej sytuacji tworzą wielkie polityczne problemy dla zachodnich mocarstw - i skoro Polska jest z nimi związana, dla rządu polskiego.


Rząd Tuska

Polityka Tuska nie ma nic do powiedzenia w tych sprawach oprócz proponowania dalszych ataków na pracowników i służalczości wobec zachodnich mocarstw.Rząd Tuska atakuje płacę społeczną - czyli te usługi, za które nie musimy sięgnąć do swojej prywatnej kieszeni, by zapłacić. Ochrona zdrowia jest pierwszą ofiarą. Plany głoszone przez minister Kopacz mówią o dalszej i bardziej intensywnej komercjalizacji leczenia, gdy jasne jest, że potrzebujemy przede wszystkim więcej rządowych pieniędzy dla systemu zdrowia (patrz s. 2).Co więcej, Tusk chce trzymać związkowców w ryzach. Po swojej przegranej z większością górników chce osiągnąć zwycięstwo z górnikami kopalni "Budryk" w nadziei, że głośne zwycięstwo przyćmi większą klęskę (patrz obok). Nie możemy na to pozwolić, szczególnie gdy jasne jest, że walka górników przyczyniła się do większej pewności siebie innych związkowców.Pielęgniarki i nauczyciele grożą ewentualnym strajkiem, pracownicy innych grup zawodowych czują, że teraz mogą coś osiągnąć w sytuacji malejącego bezrobocia (s. 9, 12).Strajki dużych grup pracowników mają znaczenie polityczne, bowiem mają wpływ na całe społeczeństwo. Niestety główne centrale związkowe - OPZZ i Solidarność - popierają pośrednio lub bezpośrednio formacje polityczne (SLD i PiS), które atakują pracowników, gdy tylko dochodzą do władzy.Jednak fakt, że mniejsza centrala - WZZ "Sierpień 80" - jest związana z prawdziwie lewicową Polską Partią Pracy daje nadzieję na przyciąganie innych związkowców do znaczącej lewicowej alternatywy - szerszej niż PPP, ale z jej udziałem.Prowojenna i nastawiona na zbrojenia polityka rządu będzie zapewne rozczarowaniem dla tych, którzy uwierzyli w pozornie antywojenną kampanię wyborczej Platformy. W grudniu minister obrony Bogdan Klich ogłosił, że wyśle dodatkowo 400 żołnierzy do Afganistanu. Rząd chce także zainstalować w Polsce nowe rakiety (s. 6).Tu też widzimy, jak bardzo potrzebna jest opcja polityczna - czyli szeroka alternatywa na lewo od LiD - która przeciwstawi się neoliberalizmowi i wojnie. Nie ma ona rozczarowywać pracowników, jak robią to partie sejmowe, lecz ich łączyć w walce o lepsze społeczeństwo.