George Bush postanowił interweniować zbrojnie w Somalii. Samoloty bojowe USA przyniosły śmierć Somalijczykom w drugim tygodniu stycznia. Tym samym USA otworzyły nowy front w “wojnie z terrorem”.
Wsparte przez siły zbrojne Etiopii samoloty AC-130 uderzyły na południową Somalię, kłamliwie twierdząc, że ofensywa lotnicza zabiła “terrorystów al Kaidy”.
W wiosce Hayo zabito cztery osoby. Mohamed Mahmud Burale powiedział BBC, że podczas ataku zginął jego czteroletni syn.
Centralne dowództwo USA przyznało, że na somalijskie wybrzeża ściągnięto też z Bahrajnu grupę okrętów wojennych USA wokół lotniskowca "Eisenhower".
Widać, że USA prowadza w XXI wieku odpowiednik kolonialnej “dyplomacji kanonierek”.