Jesteśmy siłą!
To, co stało się we Florencji w czasie
EFS przeszło najśmielsze oczekiwania. Było to nie tylko wielkie wydarzenie społeczne,
ale też polityczny tryumf. Ponad 60 tysięcy ludzi ze 105 krajów ze wszystkich
kontynentów, wzięło udział w trwających trzy dni spotkaniach i dyskusjach.
Przybyli tam studenci, związkowcy,
działacze z różnych organizacji, bezrobotni i emeryci. EFS było obsługiwane
przez 1000 ochotników. Wiele spotkań było tłumaczonych na pięć języków.
Tak ogromne przedsięwzięcie jeszcze
zanim się rozpoczęło, budziło przerażenie włoskiej prawicy. Premier Włoch Silvio
Berlusconi próbował zastopować forum. Najpierw starano się zabronić jego organizacji,
potem rozpuszczano pogłoski o rzekomych wandalach i anarchistach, którzy przybędą
by zdemolować zabytkową Florencję.
Oczywiście, tworzenie przeszkód i
atmosfery zagrożenia nie zdały się na nic. Berlusconi musiał cofnąć się przed
rosnącym poparciem dla EFS ze strony opinii publicznej i związków zawodowych.
Ogromna większość mieszkańców Florencji entuzjastycznie witała przybywających
gości. W sobotę w czasie milionowego antywojennego protestu Florentczycy stojący
wzdłuż trasy przemarszu demonstrantów witali ich brawami, śpiewali razem z nimi,
skandowali wspólnie hasła antywojenne, a nawet częstowali jedzeniem, wodą i
winem.
W trakcie forum odbyło się 30 dużych
konferencji, 160 seminariów i 180 spotkań warsztatowych, na których poruszane
były wszystkie istotne tematy związane z dzisiejszym światem. Wybór w czym uczestniczyć
był trudny. W ciągu jednego tylko przedpołudnia można było iść na konferencję
dotyczącą globalizacji i jej alternatyw, produkcji żywności genetycznie zmodyfikowanej,
wojny, obrony praw człowieka, skrajnej prawicy w Europie, lub poświęconą mass
mediom i kulturze.
Jedno ze spotkań o zagrożeniu jakie dla świata stanowi układ GATS wywołało takie
zainteresowanie, że trzeba było je powtórzyć, by wszyscy chętni mogli wziąć
w nim udział. W piątkowy wieczór w różnego rodzaju seminariach i dyskusjach
jednocześnie uczestniczyło 15 000 osób.
W czasie dyskusji występowały oczywiście
różnice poglądów na rozmaite tematy. Na przykład były ostre dyskusje czy należy
pracować wewnątrz obecnego systemu i zmieniać go od środka, czy też raczej próbować
go obalić. Różniono się też w widzeniu wzajemnych zależności między ruchem antykapitalistycznym
a partiami politycznymi. Lecz nad całym EFS unosił się duch wspólnoty, poczucie
siły, które stawało się silniejsze z każdym dniem trwania forum.
Wielki krok naprzód
Konferencje i dyskusje to tylko jedna
strona EFS. Cały czas aktywiści z różnych organizacji prowadzili sprzedaż swoich
publikacji, organizowali nieoficjalne dyskusje i pokazy filmowe. W gigantycznej
hali można było chodzić między boksami wystawionymi przez liczne związki zawodowe
(CGIL), partie polityczne, ruchy i organizacje społeczne np. Globalise Resistance,
Attac, Amnesty International. EFS można przyrównać do masowego uniwersytetu,
gdzie można było godzinami dyskutować na każdy temat, słuchać muzyki, poznać
nowych, ciekawych ludzi.
Pierwszy dzień przyciągnął tłumy
ludzi, drugi był dwa razy liczniejszy. Przybyły dziesiątki tysięcy młodzieży.
W okolicznych szkołach opustoszały klasy, zajęcia w niektórych średnich szkołach
trzeba było odwołać z powodu absencji. Forum podziałało jak magnes przyciągający
wszystkich, którzy chcą zmian, którzy mają dość dążenia ku wojnie, nienawidzą
nędzy i niesprawiedliwości. Zgromadzili się tu ludzie identyfikujący się z hasłami
EFS: "Inna Europa jest możliwa", "Inny świat jest możliwy".
Wydarzenie jakim stało się EFS było
wielkim krokiem naprzód ruchu antyglobalistycznego, który pierwszy raz zaistniał
na szeroką skalę w Seattle podczas protestów przeciwko WTO pod koniec 1999 r.,
a rozwinął się w czasie demonstracji w Genui w czerwcu 2001. Tempo i rozmiar
zmian jest tak imponujący, że można po Florencji mówić już o nowym ruchu, o
nowej lewicy europejskiej tworzącej siłę jakiej nie było od lat.
Spotkanie we Florencji odbywało się w cieniu groźby wojny, było protestem przeciwko temu do czego doprowadza kapitalizm, lecz wskazywano też drogę jaką trzeba pójść i bitwy jakie trzeba będzie stoczyć, by go zniszczyć.
Tłumaczyła Joanna Puszwacka