Poparcie polskich władz dla wojny
George'a W. Busha jest ściśle związane z atakami na niezamożnych ludzi w Polsce.
Rządzący chcą, aby Polska stała się "regionalną potęgą". Uważają,
że najlepsza droga ku temu to zgadzanie się w stu procentach z imperialną polityką
USA.
Trzeba więc przygotować się do kolejnych wojen USA, które mają zabezpieczyć
zyski wielkich korporacji i zapewnić geopolityczną domimnację USA na świecie.
Polskie władze chcą jednak zaoferować więcej niż bierne poparcie. Lepiej przecież
wspomóc sojusznika choćby garstką polkich sil zbrojnych. Ale do tego potrzeba
sprzętu...
Dlatego obecnie rząd chce wydać 4 mld dolarów (ponad 16 mld złotych) na nowe
samoloty bojowe - przy ponad 17 procentowym bezrobociu i ponad 50 proc. ludzi
żyjących poniżej minimum socjalnego. Służba zdrowia rozsypuje się, a minister
zdrowia minister Łapiński, oszczędzając na wydatkach, chce zamykać szpitale.
Rząd mówi o 5 miliardowych długach w służbie zdrowia, ale jest gotów wydać ponad
16 miliardów złotych na wojenne marnotrawstwo.
Minister finansów, Grzegorz Kołodko, udaje ministra troszczącego się o los najbiedniejszych.
Ale właśnie najbiedniejsi zapłacą najwięcej za prowojenną politykę rządu z powodu
cięć budżetowych. Przy okazji, w swoim budżecie na rok 2003, Kołodko obcina
podatek dla firm od 28 do 27 procent.
Finansowe ramię USA, Bank Światowy, doradza rządowi jak ma działać w obecnym
kryzysie gospodarczym. W sierpniu szef misji BŚ na Polskę i kraje Bałtyckie
Michael Carter powiedział: "nie jest możliwy powrót do poprzedniej sytuacji
bez zdecydowanego cięcia wydatków państwa". Dodał, że "pomoc publiczna
dla restrukturyzowanych firm jest najefektywniejsza wówczas, gdy doprowadza
do ograniczenia ich rozmiarów". Czyli trzeba więcej zwolniać. Polscy pracodawcy
i rząd tę opinię podzielają.
Rzecznicy George'a Busha, Miller i Kwaśniewski, przyczyniają sie do możliwego
mordowania tysięcy ludzi w Iraku. W Polsce niszczą życie milionów ludzi.
Jeśli chcemy walczyć skutecznie z bezrobociem i nędzą trzeba przeciwstawić się
wojnie. Jeśli chcemy walczyć z wojną trzeba zaangażować do kampanii antywojennej
związkowców i bezrobotnych. A
że ta walka jest globalna, trzeba zorganizować wyjazd jak największej liczby
ludzi z Polski na Europejskie Forum Społeczne we Florencji w listopadzie.