Chile:
krwawy pucz Pinocheta w 1973 r.
Zapomniany
11 września
11 września to również rocznica innych
wydarzeń, które miały miejsce przed 30 laty w Chile. Jednak hołd ich ofiarom
z pewnością nie będzie zbytnio widoczny w mediach.
Jak mówi chilijski pisarz Ariel Dorfman: "11 września stał się dniem żałoby,
dla mnie i milionów innych osób, od dnia w 1973 roku, gdy Chile utraciło demokrację
w wyniku zamachu stanu, tego dnia śmierć wkroczyła do naszego życia i zmieniła
nas na zawsze."
Tego właśnie dnia dowodzone przez generała Pinocheta wojsko chilijskie obaliło
wybranego prezydenta, Salvadora Allende.
Oddziały Pinocheta dokonały oblężenia pałacu prezydenckiego a zakupione od Brytyjczyków
odrzutowce Hawker Hunter pałac zbombardowały. Allende zmarł podczas oblężenia.
Klasa posiadająca i wojsko w Chile przez długi okres zawzięcie wstrzymywali
się od jakichkolwiek zmian w kraju. Z pełnym poparciem rządu USA, dokonali krwawego
zamachu.
Rządy terroru
Pinochet został prezydentem i wprowadził rządy terroru. Wojsko zgarnęło dziesiątki
tysięcy ludzi do więzień, torturując i kalecząc wielu z nich. Izby zatrzymań
powstały nagle w całym kraju. Stadion narodowy w stolicy, Santiago, został przekształcony
w więzienie, gdzie zamykani i zabijani byli zwolennicy Allende. Reżim Pinocheta
wymordował ok. 10 000 osób. W rzece Nuble znaleziono dziesiątki ciał, z rękoma
zawiązanymi z tyłu, płynące w dół rzeki. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało wygnanych
z Chile.
Pinochet połączył się z innymi dyktaturami w Ameryce Łacińskiej, aby kontynuować
rządy terroru. Zjednoczeni w Operacji Condor dokonywali serii zamachów i torturowali
swoich przeciwników.
Masowa utrata
miejsc pracy
Przy pomocy ekonomistów USA, wśród których był Paul O'Neil, będący obecnie sekretarzem
skarbu w gabinecie Busha, Pinochet wprowadził wolny rynek, wymuszając prywatyzację,
która doprowadziła do masowej utraty miejsc pracy. Pinochet sprawował dyktaturę
aż do 1989 roku, wówczas fale protestów zmusiły go do ustąpienia. Jednak rzeźnik
ten nigdy nie stanął przed sądem a rząd USA wspierał go przez cały okres jego
trwających 17 lat niedemokratycznych rządów.
Przed zamachem w 1973, establishment USA wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie
chce nowo wybranego prezydenta Chile, Salvadora Allende. "Nie rozumiem
dlaczego mielibyśmy stać i przyglądać się jak Chile staje się krajem komunistycznym
w wyniku nieodpowiedzialności swoich obywateli," powiedział Kissinger,
doradca ds. obrony USA.
Jego komentarze pojawiły się tuż po tym, gdy Allende został prezydentem we wrześniu
1970 roku. Allende był kandydatem lewicowej koalicji Popular Unity. Uważał się
za marksistę, który chce stworzyć społeczeństwo socjalistyczne w drodze parlamentarnych
reform. Wówczas Chile było bardzo biednym i "nierównym" krajem. Tylko
3 procent ludności dysponowało ponad 40 procentami bogactwa kraju. Allende wygrał
wybory i zobowiązał się do nacjonalizacji kopalń miedzi, przeprowadzenia podziału
ziemi i podniesienia standardu życia większości Chilijczyków. Kissinger i Prezydent
USA Nixon byli tym bardzo zmartwieni, obawiając się, że zwycięstwo Allende spowoduje
rebelie przeciwko USA w innych krajach Ameryki Łacińskiej. Chile było kluczowym
krajem dla USA - ponad sto korporacji USA posiadało tam inwestycje warte ponad
miliard dolarów.
Mobilizacja sił
Tuż przed wyborami Allende podpisał porozumienie z prawicą - Ustawę o Gwarancjach.
Zobowiązywała ona do nieingerencji w media, szkolnictwo, policję i siły zbrojne.
Lecz to nie wystarczyło jego wrogom. Tak więc przystąpili do mobilizacji sił
przeciwko nowemu "niebezpiecznemu" prezydentowi. USA chciały wprowadzić
chaos i poprzez to stworzyć warunki do przeprowadzenia zamachu stanu. Nixon
i Kissinger zorganizowali spotkania kryzysowe w dniach zwycięstwa Allende. Przeciwny
wojskowej interwencji był dowódca chilijskiej armii, generał Rene Schneider.
Kissinger nawiązał więc kontakt z oficerami skrajnej prawicy; ofiarował im duże
sumy pieniędzy, pistolety maszynowe i granaty łzawiące, aby uprowadzili Schneidera.
16 października 1970 roku do współpracującej z tymi oficerami CIA w Chile wysłana
została następująca depesza: "To twarda polityka zmierzająca do obalenia
Allende poprzez zamach stanu. Konieczne jest przeprowadzenie tych działań potajemnie
tak, aby wkład rządu Stanów Zjednoczonych nie został ujawniony." 22 października
prawicowy gang zamordował Schneidera. Chociaż to morderstwo nie od razu doprowadziło
do zamachu stanu, to "nasiona zasiane w 1970 dały swe 'owoce' w 1973,"
stwierdził Thomas Karamessines, zastępca dyrektora CIA.
USA wywierały nacisk na chilijską ekonomię. Banki USA odcięły swoją pomoc i
odmówiły udzielania dalszych kredytów. To bardzo uderzyło w gospodarkę. Bogacze
chilijscy przystąpili do działania. W grudniu 1971 roku w Santiago partie prawicowe
zorganizowały pięciotysięczną demonstrację kobiet (gospodyń domowych) wywodzących
się z klasy średniej i wyższej. Uderzały one w garnki i patelnie na znak protestu
przeciwko brakom żywności. Jednak w rzeczywistości z powodu niedostatku żywności
cierpieli biedni a nie bogaci posiadający mnóstwo zapasów.
W sierpniu 1972 roku działania podjęło około 150 000 sprzedawców w Santiago.
W październiku właściciele samochodów ciężarowych przeprowadzili sabotaż, wywołując
trwający 4 tygodnie chaos. Bankierzy, prawnicy itp. przyłączyli się do strajku.
Pomimo istniejącej sytuacji Allende próbował wprowadzać reformy mające polepszyć
życie biednych Chilijczyków. Jego rząd podniósł najniższą płacę o 35 procent,
znacjonalizował 3,5 miliona akrów ziemi, zmniejszył bezrobocie z 8,3 procent
do 3,9 procent a umieralność wśród dzieci spadła o 11 procent. To spowodowało,
że Allende stał się popularny wśród klasy robotniczej. Robotnicy bronili go,
wymuszając otwarcie supermarketów i wyrzucając właścicieli, którzy próbowali
powstrzymać fabryki od produkcji podstawowych dóbr. W całym kraju powstały komitety
robotnicze, zwane cordones, aby rozprowadzać wśród ludzi niezbędne towary. Koalicja
Allende, Unidad Popular, uzyskała 49,7 procent w wyborach do władz samorządowych
w kwietniu 1971 roku. Natomiast w 1973 roku wygrała wybory, otrzymując 43,4
procent poparcia.
USA i klasa posiadająca w Chile uświadomili sobie, że nie mogą pozbyć się Allende
w drodze wyborów. Tak więc uciekli się do innych środków. USA wstrzymały pomoc
ekonomiczną, zwiększyły natomiast pomoc militarną. Wojsko tłumiło ruch robotniczy
a prawicowe media zaczęły mówić o intrygach lewicy. Gdy właściciele transportu
przeprowadzili sabotaż w sierpniu 1973 roku, USA wydały pięć milionów dolarów,
aby ich poprzeć.
Błędna
strategia
Allende
4 sierpnia około 800 000 ludzi maszerowało przez Santiago w poparciu dla Allende.
Niestety, gdy jego zwolennicy mówili mu o planach zamachu stanu, zignorował
to. Nadal próbował porozumieć się z prawicą a nawet wprowadził do swojego gabinetu
liderów sił zbrojnych, wśród nich także generała Pinocheta. 11 września Pinochet
obalił rząd Allende a establishment USA wspierał go na każdym kroku.
W 1976 roku Kissinger zwrócił się do Pinocheta: "Bardzo pochwalamy obalenie
komunistycznego rządu." Wydarzenia w Chile pokazują, że USA nie dbają o
demokrację, podejmują natomiast brutalne środki aby utrzymać swoje interesy
na całym świecie. Matthew Cookson - Tłumaczyła
Kasia Puzon