Powstanie w Boliwii

"Wygraliśmy wielką bitwę. Nie wygraliśmy jeszcze wojny"

18 października setki przedstawicieli związków zawodowych i innych społecznych organizacji razem rozważało lekcje wielkiej rewolty. Odbyło się to na specjalnym spotkaniu Centrum Boliwijskich Robotników (COB). Jaime Solares, sekretarz komitetu wykonawczego COB, podał zarys konfliktu i zażądał minuty ciszy dla "bohaterów wojny". Potem przemawiali delegaci.
Sekretarz federacji górników powiedział, "Żaden związek zawodowy, żadna partia lewicowa, nie wyobrażała sobie zasięgu konfliktu, który nadchodził. Masakra w Los Altos 12 października była detonatorem, który spowodował, że ta wojna przeciwko rządowi i imperializmowi wybuchła.
W imieniu robotników zatrudnionych w budownictwie Victor Taca dodał: "Carlos Mesa jest przedstawicielem jednej społecznej klasy a my jesteśmy przedstawicielami innej społecznej klasy". "Dlatego jutro on zamierza zastrzelić nas, jak Goni (poprzedni prezydent Gonzalo Sanchez de Losado)."...
Według Jaime Solaresa fakt ten pokazał, jak USA mogłyby zadziałać, by przeszkodzić w rewolucyjnym rozwoju. Przywódca Zjednoczonej Konfederacji Związku Zawodowego Wiejskich Robotników Boliwii (CSTUCB), "Mallku" Felipe Quispe, dał Mesa 90 dni na rozwiązanie żądań Indian pracujących na wsi albo "zwoła powstanie w celu objęcia władzy". Chłopi z La Paz zdecydowali trwać przy swoim proteście.
Ze strony radykalnej agencji wiadomości, www.econoticiasbolivia.com, która zamieściła fascynujące sprawozdanie w języku hiszpańskim z tych dyskusji.