Powstanie w Boliwii
POWIEW
WOLNOŚCI
W zeszłym miesiącu masowe powstanie
obaliło prezydenta Boliwii, najbiedniejszego kraju Ameryki Południowej. To jeszcze
jeden istotny przypływ nowej fali walki, która zaczęła obejmować kontynent trzy
lata temu.
Powstanie było kulminacją miesiąca strajków i demonstracji po tym, gdy żołnierze
zabili siedmiu demonstratorów we wrześniu. Protestujący nawoływali do referendum
nad neoliberalnym rządowym planem eksportu gazu ziemnego do Stanów Zjednoczonych.
Strzelanina doprowadziła do blokad dróg wzdłuż i wszerz całego kraju oraz do
wezwań do ogólnego strajku przez krajową federację związkową - COB.
12 października żołnierze dokonali kolejnej masakry, tym razem w Los Altos,
olbrzymich przedmieściach stolicy La Paz zamieszkiwanych przez klasę pracowniczą.
Ile ludzi zginęło podczas kolejnych dni tego nie wie nikt na pewno. Niektórzy
protestujący mówią 70, niektórzy 130 osób. Jasne jest to, że masakra połączyła
całą klasę pracowniczą z chłopstwem i biednymi ludźmi miast w rozległy ruch
zdecydowany usunąć prezydenta Gonzalo Sancheza de Lozado.
To milioner znany jako "El Gringo", z powodu swojego amerykańskiego
wychowania i niezdolności mówienia po hiszpańsku bez północnoamerykańskiego
akcentu. Wybór stający przed całym krajem był wyraźny: represyjny reżim na bazie
wojskowego ustroju albo udane powstanie. W całym kraju przeprowadzono strajk
generalny. Konwój za konwojem protestujących wylewał się w kierunku Al Alto
i La Paz.
Sytuacja przypominała tę, która miała miejsce w sąsiedniej Argentynie 20 miesięcy
temu, gdy ludzie obalili prezydenta, De La Rua, za wprowadzenie neoliberalnego
programu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który doprowadził do zubożenia
milionów.
Ale tym razem to nie był tylko spontaniczny tłum, który wyszedł na ulice. W
centrum tego tłumu znajdowali się górnicy z państwowych kopalni cyny uzbrojeni
w swoje narzędzia - profesjonalne laski dynamitu! Obok nich maszerowała krajowa
federacja chłopów i organizacja hodowców koki "cocaleros", których
jedyny środek do życia został zniszczony przez amerykańską "wojnę narkotykową".