KOLONIALIZM NA SMYCZY

Ekonomia i geopolityka przeplatają się nie tylko w dążeniu do wojny z Irakiem przez USA. Jakkolwiek żałośnie to brzmi, także Polska realizowała swoje strategiczne cele.
Powody udziału Polski w ataku na Irak na pierwszy rzut oka wydawały się czysto ekonomiczne. Krew za ropę. Ileż to firm wybierało się po łupy… Za pomoc w prowadzeniu wojny USA miała nie zapomnieć o wiernym "sojuszniku".
Nawet ważniejsze były jednak powody geopolityczne (które - ostatecznie - też służą interesom najbogatszych Polaków). Polska dąży do stania się najważniejszym państwem w Europie Wschodniej - regionalnym minimocarstwem. Chce się także liczyć w rozgrywkach wewnątrz Unii Europejskiej.
Chcąc osiągnąć minimocarstwowość i pozycję liczącego się państwa w Europie Polska weszła do UE opierając się na sile USA. W porównaniu do krajów Europy Zachodniej, jak Niemcy czy Francja, Polska nie jest siłą ani ekonomiczną, ani militarną. Może więc uzyskać pozory siły tylko poprzez stanie się najwierniejszym klakierem USA w regionie oraz rzecznikiem amerykańskich interesów w UE.
Jednak gdy w Iraku załamuje się strategia imperium, załamuje się też ministrategia polskiego klakiera. O kontraktach już się nie wspomina. Gdy USA desperacko szukają poparcia ONZ czy krajów wcześniej niechętnych wojnie, właśnie im - jakkolwiek niechętnie - muszą oddać część irackich łupów. Kontrakty zdobyły więc m. in. rosyjski Łukoil czy białoruska fabryka traktorów a polscy kolonialiści musieli obejść się smakiem.
Poza tym polski minikolonializm ma ten sam problem co Wielki Brat. Choć inwestycja okazała się klapą, wycofanie wojsk nadszarpnęłoby prestiż państwa. Prysłby wizerunek lojalnego sojusznika. Dlatego rząd zrobi wszystko, aby utrzymać polski udział w okupacji Iraku, nawet jeśli miałoby to bardzo dużo kosztować (zarówno pieniędzy, jak i ofiar).
Problem państwa leży w tym, że zwykli ludzie poprzez masowe protesty mogą je zmusić do odwrotu. Przeciwników okupacji jest w Polsce coraz więcej. Jeśli przełoży się to na uczestnictwo w protestach polscy panujący będą mieć poważne kłopoty.
Filip Ilkowski. Filip będzie przemawiał na EFS w Paryżu
na konferencji plenarnej dotyczącej wojny i okupacji Iraku.