KULTURA
Targowisko
Gdzieś w Europie jest targowisko
-
Bez obwarzanków, cukrowej waty -
Gdzie się sprzedaje dosłownie wszystko,
W hurcie, w detalu albo na raty.
Tu "biznesmeni" w markowych
ciuchach
W poufnych biorą udział naradach.
Tu się oferty składa do ucha,
A szmal po cichu do łapek wpada.
Tutaj osoby przez lud wybrane
Po wyjątkowo przystępnej cenie
Sprzedają nigdy nie używane:
Moralność, honor oraz sumienie.
Gość, co wysokim jest urzędnikiem
I szefem tego tu targowiska,
Wabi klientów głośnym okrzykiem:
"Kupcie ustawę, drodzy ludziska!
Kupcie ustawę, dobrze wam radzę,
Lub w tej ustawie stosowny zapis.
A jeśli dłużej utrzymam władzę,
Rozporządzenie dorzucę gratis.
Świeże ustawy! Kupcie ustawę!
Forsa do rączki i w cztery oczy.
I proszę mnie tu nie straszyć prawem!
A prokurator niech mi naskoczy!"
A obok facet znany każdemu,
(Dziś na ulicach są jego zdjęcia),
Zachwala produkt godny systemu -
Płatnych zabójców do wynajęcia:
"Chłopcy jak żywi, chociaż bez duszy,
Lecz na co dusza potrzebna komu?
Za forsę każdy chętnie wyruszy
Zabijać ludzi w ich własnym domu.
W nowych mundurach, w błyszczących
butach
Chłopcy-Gromowcy jak malowani!
Jeśli potrzebny jest ci okupant,
Wynajmij u nas kilka kompanii!
Każdy żołnierzyk strzelać potrafi.
A na dodatek, za dolców parę
Będzie pozować do fotografii,
Pod pracodawcy klęcząc sztandarem."
A wokół pełno drobnych kramarzy,
Co też się tutaj pożywić mogą.
Dziennikarz z głową, chociaż bez twarzy,
Sprzedaje duszę. Nawet niedrogo.
Pseudo-artyści promują banał
I prymitywne, mdłe widowiska,
A gwiazda, świeżo wykreowana
Bez skrępowania kicz ludziom wciska.
Tu politycy, od lat ci sami
Handlują wszystkim, co w ręce wleci.
Więc może by tak zamknąć ten kramik
I powymiatać dokładnie śmieci?
Elżbieta Zembrzuska