FRANCJA
Masowe strajki przeciw rządowi

W niedzielę 25 maja odbyły się masowe demonstracje przeciwko rządowym planom podniesienia wieku emerytalnego. Francuscy pracownicy mają pracować dłużej i płacić wyższe składki na zredukowane emerytury.
Ok. 600 tys. ludzi demonstrowało w Paryżu, dziesiątki tysięcy w innych częściach kraju
Duże strajki miały miejsce również w kolejnych dniach.
W 1995 r. prawicowy rząd został złamany przez masowe strajki pracowników sektora publicznego. Panujący we Francji do dziś prześladuje myśl o tej klęsce.
Demonstracja 25 maja w Paryżu była ogromna - szła trzema trasami, ponieważ tak wiele osób z całej Francji chciało protestować. W niektórych miejscowościach pracownicy okupowali dworce kolejowe, aby wymusić na krajowej sieci kolejowej zorganizowanie specjalnych pociągów. Ci, którzy nie mogli przyjechać do stolicy demonstrowali u siebie.
W ostatnich tygodniach strajkują dziesiątki tysięcy nauczycieli. Strajki mają trwać do skutku. W niektórych miejscach nie pozwalają na odbycie się egzaminów.
W dniach protestów strajkowali także pracownicy lokalnego samorządu i służby zdrowia, kolejarze, pracownicy telekomunikacji i infrastruktury państwowej, pocztowcy i kontrolerzy na lotniskach
26 maja zastrajkowali także pracownicy sektora prywatnego. Razem maszerowali robotnicy z zakładów Toyoty i Citroena.
3 czerwca kolejna, ogromna fala strajków sparaliżowała znaczną część Francji.
Rząd liczy na to, że niektórzy liderzy związkowi powstrzymają się od strajku powszechnego, czyli od akcji która może przynieść zwycięstwo pracownikom.
Oprócz "reformy" emerytur rząd próbuje również pogorszyć warunki w oświacie. W tej reformie chce się podważyć istniejący system oświaty, by w końcu wprowadzić dwu-poziomową edukację (dla "lepszych" i "gorszych") oraz prywatyzację.
Najważniejszą sprawą w tej walce stała się przyszłość rządu. Chodzi o to czyja wola zwycięży - rząd i szefowie, których reprezentuje, czy pracownicy.
2 czerwca rząd spotkał się z liderami związków oświatowych i zaproponował, by reformę w oświacie odroczyć do września. Niestety liderzy związkowi ciepło przyjęli rządowe oświadczenie, ale nastroje szeregowych związkowców zapewniły, że liderzy nie odważyli się odwołać strajku 3 czerwca.
Rząd dąży do tego, by podzielić przeciwników. Chce złagodzić na razie konflikt z nauczycielami, wygrać bitwę o emerytury i powrócić do ataku w oświacie we wrześniu. Już wcześniej rząd namówił liderów jednej z głównych central związkowych, CFDT, do zaakceptowania polityki emerytalnej, chociaż wiele szeregowych członków CFDT zbuntowało się i dołączyło się do protestów.
Rząd obiecał kolejarzom że ich emerytury będą nietknięte - zastosował tę samą taktykę w przypadku pracowników metra i autobusów w Paryżu. W każdym przypadku mniejsze związki poszły na układ z rządem - nie wystarczyło to na odwołanie akcji strajkowej, ale fakt, że liderzy związkowi pozwalają się podzielić tym samym osłabiając strajki ryzykuje katastrofę.
Tylko presja ze strony szeregowych pracowników, by liderzy związkowi nie zgadzali się na manewry rządu może zapewnić, że ataki rządu zostaną odparte.
Jeśli powszechne nastroje wśród pracowników dotyczące słuszności strajku generalnego zostaną przekute w rzeczywistość, mogą oni osiągnąć zwycięstwo, które będzie ostrzeżeniem dla rządzących nie tylko we Francji.

Partie polityczne
Liderzy oficjalnej opozycji, Partii Socjalistycznej, także demonstrowali w Paryżu 26 maja. Jednak boją się oni strajku powszechnego prawie tak samo jak prawicowy rząd. Wciąż potężna Partia Komunistyczna (siła w centrali związkowej CGT) podkreśla, że rząd ma kłopoty, lecz nie chce poważnie traktować wezwania do strajku generalnego.
Najważniejsze organizacje rewolucyjnej lewicy, LO i LCR (które zdobyły 2,8 milionów głosów w wyborach prezydenckich w zeszłym roku) chcą bardziej zdeterminowanej akcji. Muszą więc z całą siłą zachęcać do walki.