Antybush w Krakowie

Ponad sześćset osób demonstrowało 30 maja w Krakowie przeciw George'owi W. Bushowi z okazji jego wizyty w tym mieście. Demonstracja wyruszyła spod Uniwersytetu Jagiellońskiego przechodząc przez Stary Rynek pod konsulat USA, gdzie zostawiono w darze Bushowi kosz precelków (z okrzykami: "Udław się!").
W tym miejscu, z blisko półtoragodzinnym opóźnieniem spowodowanym problemami z policją do demonstrujących dołączyła grupa z Warszawy (patrz obok).
Protestujący z okrzykami m. in.: "Wizyta zbrodniarza Kraków obraża", "Bush na ranczo, nie na Wawel", "Świat dla ludzi, nie dla Busha", "Miller, Kwaśniewski - dwa Busha pieski" przeszli pod Wawel napotykając zwarty kordon policji a następnie powrócili na Rynek. Po drodze demonstracja zatrzymała się pod siedzibą Gazety Wyborczej, gdzie zaklejono wiszący szyld prowojennego organu na właściwy: "Gazeta Wojenna". Protestujący przez kilkanaście minut (w atmosferze antybushowskiego pikniku) blokowali także ulicę.
Z pewnością wielu uczestników demonstracji oburzonych było nie tylko morderczą polityką Busha, ale i jego arogancją wobec prezydenta miasta, Jacka Majchrowskiego. Ponieważ Majchrowski publicznie wypowiadał się przeciw wojnie z Irakiem, oznajmiono mu, że Bush nie chce go widzieć wśród witających. Prezydent Krakowa na szczęście zachował zimną krew i zamiast się kajać przed Imperatorem stwierdził, że i tak nie miał zamiaru się z Bushem spotykać. Cała sprawa pokazuje jednak wasalny stosunek władz Polski wobec Wielkiego Brata - nibygość wybiera sobie komitet powitalny nibygospodarzy!