WTO
Prawa dla bogatych
Anindya Bhattacharyya
KATASTROFA dla biednych. Oto prawdziwe
oblicze ostatnich decyzji Światowej Organizacji Handlu (WTO). Ta straszliwa
umowa została ogłoszona po serii negocjacji w Genewie w Szwajcarii. Jednak główne
pisma przedstawiały umowę genewską jako sukces biedniejszych państw świata.
W rzeczywistości umowa otwiera nowe możliwości dla multikorporacji, tak, że
będą mogły dowolnie niszczyć sektor publiczny. Zwiększy to ich presję na rzecz
prywatyzacji, aby w przyszłości można było czerpać zyski na rynku zdrowotnym
i edukacyjnym, o co od dłuższego czasu zabiegają koncerny, które interesuje
tylko własny zysk. Stany Zjednoczone i Unia Europejska twierdzą, że ustąpiły
w sprawie dopłat do swoich wielkich farm, które pozwalają wypierać biedniejsze
gospodarstwa w Trzecim Świecie. Ale w piśmie kapitalistów Financial Times, Arvind
Panagariya pisze, że "największymi beneficjentami cięć dokonanych przez
bogate kraje są właśnie same bogate kraje.
Dotacje eksportowe udzielone agrobiznesowi (biznesowi rolniczemu) nie zostaną
zniesione, ale po prostu otrzymują nową etykietkę, według Aileen Kwa, analityk
z Focus on the Global South, która monitoruje WTO odkąd zostało stworzone w
1995.
"Jest oczywiste, że chcą tylko legalizować status quo'.
""Ci sami ludzie dostaną taką samą ilość pieniędzy i a w umowie jest
wiele luk ".
Mark Curtis ze Światowego Ruchu na Rzecz Rozwoju twierdzi, że USA i EU nie podały
żadnej daty cofnięcia subsydiów dla eksportu.
Tak czy inaczej, Curtis uważa, że subsydia dla eksportu to tylko jedną z części
większego planu: "narody rozwijające się, obiecały, że otworzą swoje gospodarki
na artykuły przemysłowe i usługi. Jest cała seria innych kwestii, które nie
zostały omówione.
"Ochrona przemysłu"
Jedną z takich kwestii jest "ochrona
przemysłu". Zmusiłoby to kraje biedne do użycia cła, w celu ochrony ich
własnych sektorów przemysłu, które dopiero się rozwijają, przed firmami z krajów
bogatych oferujących niskie ceny.
Ale narody rozwijające się nie zdołały osiągnąć jakichkolwiek znaczących ustępstw
w tej kwestii. Zamiast tego, są zmuszane do zaakceptowania "liberalnego
paradygmatu" wolnego handlu i otwarcia swoich gospodarek na rynek światowy.
WTO ma obsesję na punkcie "liberalizacji", która działa na ich korzyść
kosztem krajów biednych. Jednak to właśnie ten dogmat musi być odrzucony jeśli
kraje te mają rozwinąć swoje gospodarki.
Tekst, który został przyjęty na spotkaniu w Genewie jest niemal identyczny do
tekstu odrzuconego na sesji WTO w Cancun. Tylko, czemu spotkanie genewskie nie
zakończyło się tak samo fiaskiem jak w Cancun?
Kwa wini za to komercyjną presję wywartą na większe kraje rozwijające się jak
Brazylia I Indie
"Brazylia grała krytyczną rolę w Cancun" zaznacza, grała rolę lidera
bloku krajów rozwijających się. "Ale tym razem nie byli przygotowani na
takie same działanie".
Kwa podejrzewa, że ta zmiana postawy została spowodowana "wewnętrznymi
konfliktami" w brazylijskiej gospodarce, gdzie mali farmerzy są w konflikcie
z ogromnymi rolniczymi kompaniami.
"W Brazylii są silne interesy agrobiznesu" - uważa.
"To oni są właśnie zainteresowani, by mieć jak największy dostęp do rynku".
WTO
Światowa Organizacja Handlu (WTO) składa się ze 147 krajów członkowskich. W
teorii każdy kraj ma taki sam głos w dyskusji nad zasadami, które mają kierować
międzynarodowym handlem.
Ale w rzeczywistości wszystkie warunki dyktuje garść krajów bogatych, zmuszając
i przekupując kraje rozwijające się by one podpisały reguły dotyczące umów.
Robią to w tajemnicy
Negocjacje w sprawie rolnictwa nie były nawet otwarte dla państw, których dotyczyły
a co dopiero dla mediów.
Przez pierwszą część tygodnia głównymi negocjatorami były tylko USA, UE, Australia,
Brazylia i Indie.
Programy pomocowe są przyznawane, tylko w wypadku, kiedy kraj zgadza się na
liberalizację.
Presja wywarta na kraje rozwijające się, by zastosowały się do żądań USA i UE
wzmogła się po ostatniej klęsce rundy negocjacyjnej WTO w Cancun w Meksyku.
Podczas obrad w Cancun tysiące demonstrantów protestowało przeciwko obradom,
kraje rozwijające się utworzyły wspólny "blok" i odrzuciły propozycje
UE i USA.
Tłumaczył Paweł Szelegeniec