Unia
Lewicy
Nie ufajmy ministrom
Jednym ze znaków, że nastroje społeczne
idą w bardziej lewicowym kierunku jest próba zdystansowanie się Unii Pracy od
rządu.
Lider UP Izabela Jaruga Nowacka wie, że jeśli UP będzie tylko cieniem SLD to
poniesie klęskę podczas następnych wyborów parlamentarnych.
Jaruga Nowacka próbuje, więc tworzyć listę wyborczą niezależnie od SLD.
Na stronie internetowej Unii Pracy można przeczytać:
"12 września br. w 3 okręgach na Śląsku oraz w jednym na Podkarpaciu odbędą
się wybory uzupełniające do Senatu. Unia Pracy w tym wyborach postanowiła nie
zawierać koalicji wyborczej z SLD. Po serii rozmów z przedstawicielami partii
pozaparlamentarnych, zdecydowaliśmy się na utworzenie Komitetu Wyborczego Wyborców
UNIA LEWICY.
Wśród członków Komitetu są ponadto przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej,
Antyklerykalnej Partii Postępu RACJA, Polskiej Partii Pracy."
Problem w tym, że Jaruga Nowacka jest nadal wicepremierem. Twierdzi, że rząd
to nie koalicja wokół SLD, tylko, że jest to rząd prezydencki. Wyraża się bardzo
pozytywnie o premierze Belce. Jednak nie nazywanie rządu Belki koalicją nie
zmienia faktu, że to SLD, SdPl Borowskiego i Unia Pracy mają ministrów w tym
rządzie.
Belka jest co najmniej tak samo prawicowy jak jego poprzednik Leszek Miller.
Został wysłany do Iraku żeby pomóc w prywatyzowaniu ten kraj na rzecz amerykańskich
korporacji. Jest lojalny jak pies wobec Busha. W Polsce kontynuuje strategię
neoliberalnej prywatyzacji, cięć i masowych zwolnień.
Za czy przeciw?
Widocznie Jaruga Nowacka myśli, że można być jednocześnie w rządzie i zarazem
działać przeciwko niemu, jak to zrobili niektórzy politycy u schyłku rządów
AWS-UW (Lech Kaczyński z PiSu był ministrem sprawiedliwości, twórcy Platformy
obywatelskiej pochodzili z AWS i UW).
Jednak nie tego potrzebujemy. Najważniejszą sprawą w ocenie lewicowych formacji
jest: czy wzmacniają one ruch oporu przeciwko panującym czy osłabiają go? W
skład tego ruchu wchodzą m.in. antykapitaliści (nazywani często alterglobalistami),
którzy demonstrowali i dyskutowali podczas Antyszczytu w kwietniu, ludzie protestujący
w ruchu antywojennym (nie jest to, co prawda największy ruch w Europie, ale
bądź, co bądź największy w naszym regionie) oraz pracownicy walczący o lepszy
świat poprzez strajki i protesty.
Czy próba inkorporowania ruchu lewicowego przez panią wicepremier pomoże we
wzmocnieniu tego ruchu?
Zwróćmy się jeszcze raz do strony internetowej Unii Pracy. Czytamy (6 czerwca)
Rada Krajowa Unii Pracy wzywa wszystkie odpowiedzialne i propaństwowe siły polityczne
do porozumienia i poszukiwania kompromisu wokół najważniejszych zadań stojących
przed rządem i parlamentem. Czytamy też, że "potrzebny jest spokój i stabilizacja".
No właśnie. Ale nie o spokój nam chodzi tylko o masowe kampanie, wielkie demonstracje
i strajki - by ludzie mogli skutecznie przeciwstawić się atakom rządowym.
Tak naprawdę nowa siła polityczna przeciwko socliberalizmowi (czyli neoliberalizmowi
wprowadzanemu przez socjaldemokratów) nie powinna nawet ograniczać się do ugrupowań
lewicowych. Wiemy, że wiele osób podziela lewicowe wartości nie nazywając się
lewicą - są przeciwnikami neoliberalizmu, wojnie i dyskryminacji.
Wiadomo, że z SLD i SdPl nie zbuduje się takiej opcji. Niektórzy członkowie
Unii Pracy mogą pomóc w jej budowie, ale nie pod kierownictwem wicepremiera
w socliberalnym rządzie Belki. Są pewne granice!
Andrzej Żebrowski