Powell
obraża powstańców
Colin Powell przyjechał do Polski jako
przedstawiciel antypowstańczej koalicji imperialnej. Dlaczego w ogóle przyjechał?
Udawał, że chce złożyć hołd bohaterstwu zwykłych ludzi. Ale Powell nie osiągnął
rangi szefa amerykańskiej armii a później stanowiska sekretarza stanu kierując
się troską o zwykłych ludzi.
Powell jest zbrodniarzem wojennym. Podczas amerykańskiej okupacji Wietnamu to
on prowadził śledztwo w sprawie słynnej zbrodni w My Lai, kiedy żołnierze USA
wymordowali co najmniej 347 cywilów. Powell bronił wojskowych i stwierdził, że
stosunki między Amerykanami i Wietnamczykami są "wspaniałe".
Podczas wojny w Zatoce w 1991 r Powell dowodził siłami zbrojnymi USA. Właśnie
wtedy Amerykanie używali wielkich buldożerów, które zakopywały żywcem nastoletnich
poborowych z armii irackiej, nawet tych, którzy się poddawali. Gdy reszta wojsk
zaczęła uciekać była rozstrzeliwana z powietrza. Piloci śmigłowców nazwali to
"strzelanie do indyków", ponieważ nie mogli nie trafić w tak łatwy cel.
Teraz wielka machina wojenna USA (najpotężniejsza w historii itp., itd.) jest
pogrążona w piaskach Iraku.
Powell przyjechał, ponieważ USA są w rozpaczliwej sytuacji. Nie mogą wycofać się
z Iraku, i nie mogą wygrać. Odwaga i determinacja irackich powstańców zaskoczyła
Busha i jego służalczych koalicjantów typu Kwaśniewski i Belka.
Najlepszy hołd dla powstańców z roku 1944 to udział w ruchu antywojennym.Jak powiedziała
ludziom z Inicjatywy "STOP wojnie", którzy zbierali podpisy pod petycją
antywojenną, była sanitariuszka z powstania: "dobrze, że to robicie, przecież
my też walczyliśmy z okupantem".