Warszawscy
tramwajarze i kierowcy autobusów
domagają się podwyżki płac
W Warszawie pracownicy komunikacji
miejskiej zaczynają upominać się o swoje.
W manifestacji pod ratuszem na pl. Bankowym zebrani protestujący domagali się
podwyżki płac o 10 procent.
Od ponad trzech lat nie podwyższano nam pensji. Zarabiam 1200 zł. Ciężko za
to utrzymać rodzinę" - skarży się Paweł Lewandowski, robotnik torowy.
Krystyna Goszczyńska przewodnicząca komisji zakładowej Wolnego Związku Zawodowego
"Sierpień 80" w spółce Tramwaje Warszawskie powiedziała, że w zakładowym
referendum 90 procent pracowników opowiedziało się za przystąpieniem do strajku,
jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione
"Od trzech lat warszawscy tramwajarze nie otrzymali podwyżek, zarząd spółki
cały czas tłumaczył nam, że najpierw trzeba odnowić tabor, ale nic w tym kierunku
nie zrobiono, podwyżki otrzymali jedynie członkowie zarządu" - powiedziała.
Protestujący przekazali urzędnikom petycję w tej sprawie, żądając, by ich problemem
niezwłocznie zajął się prezydent Warszawy Lech Kaczyński, któremu podlegają
miejskie spółki.
Domagano się tez rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo kierowców w obliczu
coraz częstszych chuligańskich napadów.