POWRÓCIMY WIERNI…

Niemce idą!
Sześćdziesiąt lat po wojnie najlepsi posłowie, prawdziwie polscy i narodowi - NASI - bez głosu sprzeciwu zażądali roszczeń od zachodniego sąsiada za II Wojnę Światową. A wszystko dlatego, że Niemce idą po majątki. Jeśli kilku dziadków zza Odry wszczyna procesy za utracone mienie, to NASI nie mogą stać biernie. Wróg na granicach! Jeśli ONI chcą forsy, to MY zażądamy jej dużo więcej.
Przecież to ONI zaczęli. Tak jak sześćdziesiąt pięć lat temu. Grabili, palili i mordowali. Zbudowali obozy zagłady i obrócili w gruzy Warszawę. MY tylko ICH wypędzaliśmy, całymi rodzinami, często z dnia na dzień. Jakieś trzy i pół miliona za to, że mówili w niewłaściwym języku. Ale przecież to i tak za mało, aby wyrównać rachunki.
Dlatego teraz odpowieMY z nawiązką! Nie od dziś wiadomo, kto pluł NAM w twarz nie będzie…
Na czele NASZYCH staną poseł Giertych z posłem Kamińskim. Giertych z zawsze gotowymi oddziałami Młodzieży Prawdziwie Polskiej w brunatnych koszulach. Chłopcy to bitni, nauczeni wojaczki na demonstracjach gejów i feministek. Niemcowi nie popuszczą! Kamiński też nie raz podkreślał, że walczy o "Polskę dla Polaków", krew błękitną i biało - czerwoną. Prosto z wycieczki od gen. Pinocheta, stawi się więc, z Markiem Jurkiem u boku, na odsiecz braciom Kaczyńskim okopanym na brzegu Nysy Łużyckiej.
Krucjata
Giertych z Kamińskim niczym Janek i Gustlik z "Czterech pancernych i psa" pomkną na Berlin nauczyć wroga moresu. Grigorija im nie trzeba, bo to Rusek (chociaż Gruzin). Olgierda też nie, bo zginął. A wojna o niemieckie pieniądze będzie jak "chirurgiczne bombardowania", tzn. bez ofiar. W roli psa wystąpi natomiast poseł Janik z SLD, gotowy - jak w Sejmie - wesprzeć wodzów narodu w antygermańskiej krucjacie.
ChceMY więc (ŻądaMY!) odszkodowań. Jak stwierdził wódz Kamiński, "naród niemiecki ponosi zbiorową odpowiedzialność za II Wojnę Światową". A naród, jak wiemy z krótkiego kursu prawdziwie polskiej edukacji, jest wieczny. Krew z krwi, ojce i dziady itp. Pięcioletni Karl z Frankfurtu w 2004 r. jest więc tak samo odpowiedzialny, jak pięcioletni Hans z Drezna w 1944 r. Obaj są natomiast tak samo odpowiedzialni, jak wodzowie Trzeciej Rzeszy. To wszystko ONI, mieszkający po drugiej strony granicy. A że jest sześćdziesiąt lat po wojnie? Co z tego? I za sześćset lat NIMI pozostaną….
Niech więc Karl, wraz z urodzonymi w latach siedemdziesiątych rodzicami (Gerdą i Gunterem), oddają to, co NAM zagrabili. A jeśli ich przodek miał pecha mieszkać w Breslau lub Stettin przed 1945 r.? Tym bardziej! I niech ich noga nie postanie na NASZYCH ziemiach piastowskich!
Oczywiście, dzielni rodacy wysiedleni po wojnie z kresów wschodnich (NASZYCH, a jakże!) to zupełnie inna sprawa. Kto śmie w ogóle snuć jakieś porównania! To prawda, że zabużanie mieszkali zwykle na terenach zamieszkałych w większości przez nie-Polaków, ale przecież Wilno i Lwów to była część NASZEJ ojczyzny. Czy więc nie należy im się zwrot utraconego majątku? Czy prawdziwy Polak mógłby potępić starania rodaków o odszkodowania?
Niestety, pod zagraniczną presją (Jałta! Targowica!) zrezygnowaliśmy z roszczeń od wschodnich sąsiadów i zabużanie mogą domagać się odszkodowań jedynie z polskiego budżetu. Tak to MY zawsze zostajemy oszukani. Na szczęście są jeszcze prawdziwi Polacy w Sejmie…
A któż to MY? Co za pytanie… Ja, ty, twoja siostra, Bolesław Chrobry, hrabia Potocki, Boguś Linda i Boguś Cupiał, Jan Kulczyk i Jan Kochanowski i cała reszta, która (czasami) chodziła do szkoły na tym samym (mniej więcej) kawałku świata. Jedna wielka rodzina.
Pozostaje tylko nadzieja, że członkowie innej wielkiej rodziny znad Eufratu i Tygrysu nie zechcą za sześćdziesiąt lat odszkodowań od tych z NAS, którzy się dopiero urodzą, za niesioną dziś pomoc i cywilizację…

FILIP ILKOWSKI