Busha pieski
Na większości demonstracji, pikiet
i innych wydarzeń tego typu na jakich byłem policja robiła wszystko żeby zastraszyć
protestujących. Chyba wszyscy to znamy, prewencyjne kontrole dokumentów, ostrzeżenia,
że zgromadzenie jest nielegalne i zostaną wyciągnięte konsekwencje i tak dalej…
Zwykle jednak na straszeniu się kończy, ale nie zawsze. W maju 2003 na pikiecie
antywojennej trzymałem transparent z hasłem "Miller, Kwaśniewski dwa Busha
pieski", kilka dni później dostałem wezwanie na komisariat. Okazało się,
że oskarżyli mnie o "demonstracyjne okazywanie lekceważenia organom konstytucyjnym
RP". Sprawa trafiła do sądu grodzkiego. Sąd wychodząc z założenia, że każda
krytyka jest lekceważeniem, skazał mnie na grzywnę uzasadniając, że "nie
daje wiary moim wyjaśnieniom, iż chodziło o wyrażenie poglądów politycznych".
Jeśli nie chodziło o poglądy polityczne, to ciekawe o co? Odwołałem się od wyroku
i w sądzie okręgowym zostałem uniewinniony, sprawa została nazwana "wielką
pomyłką", a wcześniejszy wyrok "kuriozalnym". Na tym przykładzie
wyraźnie widać jak działa aparat zastraszania w Polsce. Policja i sądy grodzkie
chcą przestraszyć i zniechęcić nas do jakichkolwiek działań politycznych, dlatego
trzeba walczyć z nimi ich metodami, tego się nie spodziewają, są pewni siebie
i robią masę błędów, żerując na naszej nieznajomości prawa i możliwości odwołań
itp. Najważniejsze jest dobre wykorzystanie nieuniknionych wizyt w sądach.
Mateusz Hładki