Szwecja
Eurobunt

"Druzgocąca porażka politycznych i finansowych elit" - w taki sposób komentator telewizyjny odniósł się do wyników referendum w Szwecji dotyczącego wprowadzenia euro, które odbyło się 21 września. Po zamordowaniu minister spraw zagranicznych wynik wydawał się być przesądzony. Lindh była zwolenniczką euro i oczekiwano, że współczucie dla niej spowoduje wzrost popierających euro. Jednak zwyciężyli przeciwnicy; 56.1 procent Szwedów głosowało przeciw a 41.8 procent za euro. To pierwszy przypadek w Szwecji, gdy przeważająca część osób głosowała przeciwko elicie rządzącej.
Wyniki referendum wydają się być jeszcze bardziej znaczące jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że cały establishment i media gorąco popierali zwolenników euro. Prawie dwie trzecie członków związków zawodowych głosowało "przeciw" pomimo bliskich relacji pomiędzy większością liderów związkowych a pro-euro-pejskim socjaldemokratycznym rządem.
Zwycięstwo w Szwecji pokazuje, że może istnieć lewicowa opozycja i jednocześnie kampania przeciwko euro.
Kampania na rzecz euro w Szwecji była postrzegana przez zwykłych ludzi jako kampania elit. Przeważająca większość młodych kobiet i głosujących po raz pierwszy głosowała na "nie". Upatrywali we wprowadzeniu euro planu ograniczenia osłon socjalnych. W tej kwestii Szwecja zawsze była postrzegana za państwo modelowe.
W mediach Szwecja jest ukazywana jako jedna z najszybciej rozwijających się ekonomii w Europie. Lecz w rzeczywistości Szwecja jest krajem o najszybciej powiększającej się przepaści pomiędzy biednymi a bogatymi. Sprzeciw wobec euro pokazuje również, że nie zmieniły się nastroje wśród młodych ludzi widoczne dwa lata temu podczas demonstracji przeciw szczytowi Unii Europejskiej w Szwecji.
Młodzi ludzie w Szwecji podobnie jak w wielu innych krajach nie wierzą lub nie czują się reprezentowani przez system. Dzień po referendum komentator zakończył pytaniem: "Czy jesteśmy nieposłuszni?"
Ze Szwecji: Ĺsa Hjalmers/Sean Pook
Tłumaczyła Katarzyna Puzon