Ożarów znowu w akcji
Byli pracownicy Fabryki Kabli w Ożarowie
(FKO) znów walczą o pracę i godność. Protest wznowiono 1 października. Trwa
okupacja budynku biurowego fabryki.
Poprzedni protest trwał 306 dni, skończył się w lutym. Pracownicy protestowali
przeciw zamknięciu fabryki i zwolnieniom 600 osób. Blokowali bramę dzień i noc
- także przy silnym mrozie. Przy pomocy brutalnej interwencji policji i uzbrojonych
niczym "antyterroryści" prywatnych ochroniarzy właścicielowi, Bogusławowi
Cupiałowi, udało się wywieźć wszystkie maszyny, sprzęt i kable - produkty długoletniej
pracy zatrudnionych w fabryce.
W porozumieniu zawartym między Telefoniką (właścicielem), Agencją Rozwoju Przemysłu
i komitetem protestacyjnym obiecano, że dzięki Specjalnej Strefie Ekonomicznej
na terenie fabryki powstają nowe miejsca pracy. Do tej pory nie powstało ani
jedno. Przez pół roku trwały rozmowy - bez rezultatu. Jak pisze komitet protestacyjny:
"Byliśmy przekonani, że finał jest bardzo blisko. Okazało się inaczej.
Pan Cupiał robił i robi wszystko, by dokonać zemsty na obrońcach Fabryki Kabli.
Stawia warunki nie do przyjęcia dla potencjalnych inwestorów a przede wszystkim
nie zlecił zagospodarowania Specjalnej Strefy Ekonomicznej Agencji Rozwoju Przemysłu,
do czego zobowiązał się w lutym".
Rozmawialiśmy z kilkoma byłymi pracownicami FKO, biorących udział w okupacji.
"Gdy Telefonika kupiła FKO, to byliśmy pozytywnie nastawieni. Myśleliśmy,
że "swój swojemu krzywdy nie zrobi", lepszy polski kapitał niż zagraniczny.
A tu po dwóch miesiącach - uderzenie."
"Często pracowały tu całe rodziny - stanowiły może nawet pół załogi - mąż
i żona w fabryce."
Teraz wielu ludzi w Ożarowie żyje z "kuroniówki" - 500 zł miesięcznie.
Inni pracują dorywczo. Akurat otrzymali ofertę na dwa tygodnie pracy przy pakowaniu
ciastek…
Mało kto znalazł stałą pracę. "Pracowałam prawie 30 lat w FKO. Gdzie mnie
teraz przyjmą do pracy? Jesteśmy za stare na pracę, za zdrowe na rentę, za młode
na emeryturę".
Dla protestujących ludzi w Ożarowie kluczowa jest solidarność ze strony innych
pracowników. Kontakty z górnikami i z organizacjami bezrobotnych już zawarto.
"Byliśmy u górników pikietujących pod ministerstwem, zaproponowaliśmy im
nocleg u nas", mówi jedna z pracownic. Warto rozwinąć ten kontakt i planować
wspólne akcje wszystkich załóg dotkniętych zwolnieniami i likwidacją zakładów.