Kopalnie staną - rząd wyleci

W Warszawie, 11 września, manifestowało kilkanaście tysięcy wściekłych górników. Dwa tygodnie później, wspomagani przez kolejarzy, pracownicy kopalń blokowali tory kolejowe i drogi. Górnicy, którzy od ponad 40 dni okupowali jedną z sal w katowickiej siedzibie Kompanii Węglowej, 10 października wywieźli na taczce rzecznika firmy, Zbigniewa Madeja.
Górnicy są gotowi do walki, jednak ich liderzy zwlekają.
W negocjacjach widać, że rząd boi się konfrontacji. Policja otrzymała rozkazy by nie interweniować podczas górniczych blokad. Niestety liderzy górników też się boją... szeregowych związkowców.
Rząd i media rozkręcają kampanię kłamstw, które nazywają "obiektywną ekonomią". Wykorzystuje się przy tym rozmaitych "ekspertów".
Nawet Jacek Kuroń, który ostatnio słusznie nazwał okupację Iraku haniebną awanturą, przyłączył się do rządowej propagandy.
W fatalnym artykule opublikowanym w Gazecie Wyborczej (06.10.03) pt. "Popieram Hausnera w walce o Śląsk" Kuroń pisze: "Nie możemy zmuszać wszystkich podatników do dopłacania do każdej tony węgla sprzedawanej po cenie niższej od kosztów jej wydobycia. Nie tylko bowiem przeczy to rozumowi, ale w warunkach demokracji jest niewykonalne." W ostatnich latach Kuroń kilkakrotnie przepraszał za swoją rolę we wprowadzeniu neoliberalnej polityki na początku lat 90-ych. Teraz popiera rząd, który kontynuuje tę politykę.
Warto przytoczyć kilka argumentów o sprawie górników.
* Górnicy nie organizują gospodarki, nie organizują nawet górnictwa, robią to szefowie firm i państwa - dlaczego więc mają górnicy płacić koszty kryzysu?
* Czy naprawdę węgiel jest niepotrzebny jak twierdzą Kuroń/Hausner/Miller, prawica oraz Platforma Obywatelska?
Dlaczego wiec węgiel wydobywany kosztem życia i zdrowia byłych górników z tzw. bieda - szybów szybko znajduje klientów?
* Nawet jeśli trzeba dopłacać do węgla, czy nie lepiej robić to niż dopłacać do mordowania Irakijczyków czy do ulg podatkowych dla bogatych?
* Zwolnienie górników ma również wymiar polityczny. Rząd wie, że górnicy to grupa dobrze zorganizowanych pracowników, którzy mogą dać przykład innym pracownikom jak walczyć. Pokonanie górników przez likwidowanie ich miejsc pracy to również cios w innych pracowników: w FSO, hutnictwie, PKP, służbie zdrowia i zakładach w całym kraju. Rząd chce, by każdy zrozumiał, że "jeśli możemy wygrać z górnikami, nie macie co walczyć".
* Strajk generalny w górnictwie obecnie byłby znakomitą inspiracją dla innych pracowników i presją na liderów związkowych, by ogłosili strajk generalny w każdym sektorze przeciwko rządowym "reformom", w tym przeciw zwolnieniom.