WALKA Z NEOLIBERALIZMEM
Cień
globalizmu nad światem,
cień Hausnera nad Polską
W okresie upałów (artykuł był napisany w sierpniu ...) trochę cienia się przydaje, ale cień neoliberalnych pomysłów "socjaldemokratycznego" rządu Millera - Hausnera nie jest zbyt przyjemny. I to nie tylko dlatego, że nadeszła jesień. Neoliberałowie rządzą w Polsce już kilkanaście lat, ale ciągle nie mogą rozwinąć skrzydeł. Ich koledzy na Zachodzie rządzą dwa razy dłużej i tyle już zrobili... A co konkretnie zrobili?
ZA DUŻO SŁOŃCA
W LATACH SZEŚĆDZIESIĄTYCH?
Lata 60-te, a więc lata państwowej opieki nad gospodarką, protekcjonizmu, a
chwilami nawet "państwa socjalnego", były złotą dekadą światowej ekonomii.
Nigdy w historii świata wzrost gospodarczy nie notował takiego przyspieszenia:
średnio 5.7 % rocznie.
W latach 70-ych kapitalizm znalazł się jednak po raz pierwszy po drugiej wojnie
światowej w kryzysie. Dla kapitalistów było istotne, żeby ciężar tego kryzysu
ponosiła klasa pracownicza. Powróciła ideologia wolnorynkowego liberalizmu,
twierdząca, że deregulacja, prywatyzacja i cięcia w sektorze publicznym może
rozwiązać kryzys. Neoliberalizm stosowano najpierw w USA i Wielkiej. Brytanii,
a potem w innych państwach rozwiniętych, odstawiono interwencjonizm i "państwo
socjalne" na boczny tor.
I poskutkowało? Poskutkowało - w każdej kolejnej dekadzie świat rozwijał się
coraz wolniej: 3.9 % w latach 70-tych, 3.4 % w latach 80-tych. No a lata 90-te,
lata triumfalnego pochodu globalizacji, mogą się "poszczycić" średnim
rocznym tempem wzrostu 3.1 % w skali świata. Pierwsze lata XXI wieku zapowiadają
tempo wzrostu rzędu 2 %. Uwzględniając przyrost ludności świata [1.6 % rocznie]
oznacza to w praktyce zupełną stagnację. Wszystko to mimo hiperrewolucji informatycznej,
ułatwień dla ekspansji kapitału czy totalnego spadku cen surowców [w tym ropy
naftowej] od początku lat 80-tych [tylko w latach 70-tych można było częściowo
tłumaczyć kryzys zwyżką cen paliw]. Spadkowi tempa wzrostu gospodarczego towarzyszy
wzrost bezrobocia, demontaż "socjalu, cała masa patologii społecznych [w
tym kryzys demokracji] i niszczenie zasobów naturalnych świata.
DLA KOGO ŚWIECI
SŁOŃCE?
Czemu więc elity władzy [władzy politycznej i ekonomicznej] wybrały drogę w
więdnący wzrost gospodarczy? Bo właśnie ta droga zapewniła elitom, ale tylko
i wyłącznie elitom, gigantyczny wzrost dochodów. Wyliczono, że w roku 1960 stosunek
dochodu najuboższych 20 % ludności świata do dochodu 20 % najbogatszych miał
się jak 1 : 30. Obecnie ten stosunek oblicza się na 1:60, a czasem nawet na
1:74. A więc globalizacja z jej neoliberalną ideologią istotnie jest bardziej
efektywna w podnoszeniu najwyższych dochodów. Silni pożerają słabych w coraz
bardziej opętańczym pędzie. Pomijając już pogrążoną w skrajnej nędzy Afrykę
[ile razy słyszymy o tym kontynencie w telewizji? A przecież żyje tam ponad
800 milionów ludzi - więcej niż w całej Europie], obszary nędzy w Azji, Ameryce
Łacińskiej czy dawny blok wschodni, popatrzmy na "kraj sukcesu" -
największą gospodarkę świata.
AMERYKAŃSKI SEN
"Wprawdzie produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca USA wzrósł w latach
1973-1994 realnie o jedna trzecią, ale równocześnie przeciętna płaca brutto
dla wszystkich zatrudnionych niesprawujących funkcji kierowniczych - a więc
dla niemal trzech czwartych ogółu pracujących - spadła o 19 procent..."
Natomiast jeśli idzie o menadżerów, to "Już w 1980 otrzymywali pensje mniej
więcej czterdziestokrotnie wyższe niż ich zwykli pracownicy. Dzisiaj stosunek
ten wynosi 1:120...". Oba cytaty pochodzą z książki H.- P. Martina i H.
Schumanna "Pułapka globalizacji" [Wrocław 2000]. Komentarza chyba
nie trzeba.
A WIĘC KEYNES?
Keynesowskie metody organizowania gospodarki nie służyły, oczywiście, także
sprawiedliwemu podziałowi dochodu narodowego. Odejście od interwencjonizmu państwowego
nie było spowodowane tylko i wyłącznie naciskami elit. O nie! Tym bardziej,
że i dzisiaj państwo ochrania interesy wielkich firm, wspierając ich interesy
i finansowo i zbrojnie [co ostatnio szczególnie dobrze widać]. Czemu więc keynesizm
się przeżył?
Interwencjonizm państwowy mógł sprawnie funkcjonować tylko na rynkach narodowych
i w miarę, jak gospodarka nabierała coraz bardziej światowego charakteru, przestawał
być efektywny. Odrzucono go więc najpierw na Zachodzie, a potem na Wschodzie
[gdyż rzekomo socjalistyczna gospodarka była po prostu skrajną formą interwencjonizmu
państwowego]. Z drugiej strony, liczby dowodzą, że system neoliberalny, chociaż
uwolniony z gorsetu państwa, nie działa sprawnie nawet dla elit. Ostatnia lista
światowych miliarderów dowodzi bankructwa tego typu gospodarki - miliarderów
jest mniej niż przed rokiem, a ich łączny majątek skurczył się z ponad 1.7 biliona
dolarów do 1.5 biliona. Po krachu Enronu okazało się bowiem, że manipulowanie
kursami akcji nie tworzy żadnego majątku i że król jest nagi. A więc najwięksi
beneficjenci systemu nie odnoszą spodziewanego sukcesu. Nawet oni!
STREFA CIENIA
Do czego doprowadzi kontynuowanie tego typu gospodarki? Oczywiście do wytworzenia
się rynku bardzo bogatego, elitarnego, konsumenta. Klientów będzie niewielu,
za to stać ich będzie praktycznie na wszystko. Będą to obywatele świata kategorii
A. Utrwali się globalna stagnacja gospodarcza [to scenariusz optymistyczny -
pesymistyczny to spadek dochodu w skali świata, tak jak w roku 1929]. Oczywiście
obywatelom pozwoli się dalej głosować i co parę lat będą mieli do wyboru neoliberalne
partie z różnymi nazwami, ale specjalne ustawy zabezpieczą pozycję wielkiego
kapitału przed podatkowymi czy nacjonalizacyjnymi zakusami.
Ale jeśli skrzydła neoliberałów zasłaniają niebo, to może [i myślę, że nawet
ekolodzy tu nie zaprotestują] zakończyć wreszcie okres ochronny dla tego pasożytniczego
gatunku?
CO ROBIĆ?
Globalny kapitalizm sam stworzył tę siłę, która stanowi zagrożenie wobec systemu;
pracownicy na całym świecie, których jest więcej niż kiedykolwiek w historii
i którzy mogą budować alternatywę dla barbarzyńskiego kapitalizmu.
"Siły wytwórcze naszych czasów przerosły nie tylko burżuazyjne formy własności,
lecz również granice państw narodowych [...] Rewolucja proletariacka skierowana
jest zarówno przeciw własności prywatnej środków produkcji, jak i przeciw narodowemu
rozdrobnieniu gospodarki światowej [...] Internacjonalizm to nie abstrakcyjna
zasada, lecz wyraz faktu ekonomicznego. Jak liberalizm był narodowy, tak socjalizm
jest międzynarodowy. Opierając się na światowym podziale pracy, socjalizm ma
za zadanie doprowadzenie międzynarodowej wymiany dóbr i usług do najwyższego
rozkwitu." Tak ujął to Lew Trocki w "Historii Rewolucji Rosyjskiej".
I słowa te w niczym nie straciły na aktualności.
Andrzej Witkowicz
---------------
Keynesizm
John M. Keynes był brytyjskim ekonomistą, który propagował państwowy interwencjonizm
w gospodarce jako sposób unikania i przeciwdziałania kryzysom.
Keynesizm był jednak wewnątrzkapitalistyczną polityką gospodarczą. Nie mógł
więc rozwiązać podstawowych problemów kapitalizmu, które powodują kryzysy tego
systemu. Jedna z istotnych cech kapitalizmu to konkurencyjna pogoń za zyskiem,
która prowadzi do reakcji łańcuchowej: nadinwestycji, spadku stopy zysku, nadprodukcji,
bankructw i bezrobocia.