Jacek Kuroń

1934-2004

W dniu 17 czerwca, w wieku 70 lat, zmarł Jacek Kuroń.
W czasach PRL był on chyba najbardziej wpływowym i zdolnym teoretykiem oraz energicznym organizatorem ruchu opozycyjnego.

Alterglobalizm i EFS
Do końca życia podkreślał ważność ruchów oddolnych. Przed Antyszczytem (spotkaniami dyskusyjnymi i 10 - tysięczną manifestacją przeciwko Europejskiemu Szczytowi Gospodarczemu w Warszawie) napisał list otwarty pt.: "Do przyjaciół alterglobalistów".
Czytamy w nim, że "posiadamy nieograniczone możliwości ludzkiej wytwórczości, a na świecie wzrasta nędza i bezprawie. Jak się rzekło, większość ludzkości nie ma dostępu do kultury, nie może więc z tych możliwości korzystać. To wy, drodzy przyjaciele, musicie dokonać tego, czego nie są w stanie zrobić dzisiejsze elity: tworzyć nowe koncepcje współpracy społecznej, urzeczywistniać ideały wolności, równości i sprawiedliwości społecznej."
Kuroń był gotów uczestniczyć w tym ruchu, który daje nadzieję ludziom na całym świecie. Już dwa lata temu chciał pojechać do Florencji na pierwsze Europejskie Forum Społeczne. Zamierzał też przemawiać na spotkaniach namawiających ludzi do wyjazdu na EFS. Niestety, nie pozwolił mu na to zły stan zdrowia.

Irak - haniebna awantura
Kuroń był także przeciwnikiem wojny w Iraku i okupacji tego kraju.
Zapytany w Życiu Warszawy: "Czy zaskakuje Pana tak mocne poparcie premiera Millera i prezydenta Kwaśniewskiego irackiej polityki USA?" odpowiedział:
"Jestem bardzo zdziwiony ich postawą. Im chodzi prawdopodobnie o jakieś doraźne interesy krajowe. Ale to przecież nie może usprawiedliwić udziału w tej haniebnej awanturze. Ta wojna wybuchła podobno dlatego, że Irak miał broń masowego rażenia. I co się okazało? Żadnej broni nie znaleziono. Tak naprawdę Stanom Zjednoczonym chodzi więc o naftę, a nie o broń."
Innym razem powiedział “Trzeba budowac ruch “Stop wojnie!””(PRzekrój kwiecień 2003 r).

Przepraszam
Kuroń najbardziej żałował tego, że został ministrem pracy w rządach Mazowieckiego i Suchockiej a w tej roli przekonywał zwykłych ludzi, że potrzebna jest szokowa terapia. Jego osoba miała być ludzką twarzą Balcerowicza.
Wielokrotnie przepraszał za to, co zrobił w tamtym czasie.
Np. w wywiadzie z Piotrem Najsztubem w Przekroju powiedział:
"Byłem człowiekiem odpowiedzialnym za nowy ład w tym kraju i muszę powiedzieć: "Przepraszam Państwa, spieprzyłem to". Bo jeżeli mamy dobrze ponad połowę ludzi żyjących na poziomie minimum socjalnego, a 15 procent na poziomie minimum egzystencji, to nasuwa się pytanie: "Do czego ma być ta zaimportowana przez nas gospodarka?".
Tak więc Kuroń nie dołącza się do chóru dogmatycznych pochlebców wolnego rynku i cięć socjalnych.
Trzeba jednak powiedzieć że Kuroń nie zawsze był konsekwentny. W 1995 roku nawet kandydował z partii Balcerowicza, Unii Wolności, na prezydenta RP. W zeszłym roku poparł program restrukturyzacji górnictwa na Śląsku autorstwa Hausnera, zamiast popierać tych górników, którzy byli programowi przeciwni.
Niemniej jednak w ostatnich latach występował w obronie związkowców ze Stoczni Gdynia i pracowników Ożarowa brutalnie atakowanych przez policję.

List Otwarty
Kuroń w młodości był członkiem "socjalistycznych" organizacji panującej partii oraz zwolennikiem PZPR-owskiego marksizmu. Popadł jednak w niełaskę za brak pokory i został wyrzucony z ZMP i PZPR. W czasie odwilży i buntu w 1956 r. uczestniczył w wiecach w fabrykach i na uczelniach. Wstąpił ponownie do PZPR, ale niebawem odkrył, że to nie miejsce dla socjalistów.
Z pomocą niektórych tekstów Trockiego zdecydował, że PRL nie miało nic wspólnego z socjalizmem Marksa. Razem z Karolem Modzelewskim napisał "List otwarty do członków PZPR" w 1965 r. To zarazem wspaniała lektura, jak i najlepszy teksty marksistowski powstały w Bloku Wschodnim. Za List Otwarty został skazany na 3 lata więzienia. Modzelewski dostał 6 miesięcy więcej, ponieważ prokurator był antysemitą. Kuroń żądał tego samego wyroku, co jego kolega - bez skutku.
List Otwarty mógł być dokumentem założycielskim rewolucyjnej organizacji. Niestety, tak się nie stało.
W 1968 r znów Kuroń i Modzelewski byli kluczowymi działaczami w studenckich protestach. I znów skazano ich na więzienie.
W reakcji na ruch studencki władza zorganizowała falę antysemityzmu. Większość niewielkiej liczby Żydów którzy przeżyli Holokaust, zostało zmuszonych do emigracji.
Kuroń zawsze walczył z uprzedzeniami wobec ludzi innych narodowości, z antysemityzmem i rasizmem. W więzieniu powiedział, że jest Żydem, by bronić więźnia pochodzenia żydowskiego, który był szykanowany przez współwięźniów.
W swoim życiu Kuroń siedział w więzieniu za swoją działalność w sumie 9 lat.
Napisał, że przestał być marksistą w więzieniu tuż przed rebelią robotniczą w 1970-71. "Wielki bunt robotniczy. Pomyślałem sobie: wszystko na opak, jak przestałem być marksistą, to właśnie ta filozofia zaczyna się sprawdzać" (Wiara i Wina).

KOR i Solidarność
Aktywiści dziś mogą się wiele nauczyć od Kuronia w dziedzinie organizowania i działania.
Chociaż już nie był marksistą został przy pracownikach i przyczynił się do wzmocnienia pracowniczej samoorganizacji.
W 1976 Kuroń współorganizował i był w praktyce liderem Komitetu Obrony Robotników. KOR organizował pomoc finansową i prawną dla represjonowanych pracowników. Później założono sieć gazet, które były czytane przez załogi i których dystrybucja połączyła ze sobą sieć działaczy na krajową skalę. Np. Lech Wałesa kolportował Robotnika Wybrzeża.
Niestety, polityka Listu Otwartego nie była ani przewodnikiem dla aktywistów KOR ani nawet dla mniejszości wśród tych działaczy, skoro Kuroń sam odrzucił tę politykę.
Jednym z głównych celów politycznych KOR było powstanie wolnych związków zawodowych a nie obalenie systemu - więc gdy powstała Solidarność, KOR się rozwiązał.
Kuroń grał bardzo ważną rolę w powstaniu Solidarności na bieżąco rozpowszechniając wiadomości o strajkach, które często były zwycięskie. Mieszkanie Kuronia było w tamtym czasie centrum informacyjnym.
Tym sposobem nawet przed sierpniem 1980 roku Kuroń i przyjaciele z KOR pokazali pracownikom w całym kraju, że strajkując mogą wygrać.
Niedługo po tym, jak rozpoczęła się okupacja Stoczni Gdańskiej, Kuroń ponownie został zapuszkowany. Jednak zanim podpisano słynne Porozumienia Sierpniowe, rząd musiał się zgodzić na wypuszczenie Kuronia i innych opozycjonistów.
Okupacja stoczni doprowadziła do założenia Międzyzakładowych Komitetów Strajkowych. W Liście Otwartym w 1965 r. Kuroń twierdził, że właśnie komitety tego typu mogły organizować nowe, prawdziwie demokratyczne społeczeństwo.
Jednak teraz Kuroń głosił ideę "samoograniczającej się rewolucji". Właśnie to samoograniczenie doprowadziło ruch do klęski stanu wojennego i do dezorientacji, która wyraziła się w akceptowaniu wolnorynkowego szaleństwa po 1989 r.
Nawet 10-milionowy ruch Solidarności nie przywrócił mu jego wcześniejszej wiary w pracowniczą demokrację jako metodę obalenia reżimu. Bez organizacji, która propagowałaby takie idee, Kuroń uległ wpływom otoczenia i ograniczył się do celów reformistycznych. Nie znaczy to, że nie należało walczyć o reformy, jak np. o niezależne od państwa związki zawodowe, ponieważ ta walka wzmacniała ruch. Gdy powstaje naprawdę potężny ruch, należy jednak walczyć o obalenie systemu. Inaczej władza zawsze przeczeka i zniszczy ruch lub włączy jego liderów do współrządzenia kosztem zwykłych ludzi. Tak właśnie się stało - pierwszy wariant w latach 1980-81, drugi w 1988-89.
Dziś alterglobaliści również powinni skierować swoją działalność w stronę walczących pracowników.
Na koniec uwaga osobista. Spotkałem się z Kuroniem parę razy, by omówić jego ewentualne poparcie dla EFS i ruchu antywojennego. Był niesamowicie otwarty, ciepły, lubił polemikę. Nadal żywił ogromny szacunek dla Karola Marksa. Wychodząc z mieszkania poprosiłem go, że skoro nie jest już marksistą czy mógłby dać lub sprzedać mi część jego zbioru dzieł Marksa. Kuroń odpowiedział krótko: "Wypchaj się".

Rewolucja Rosyjska
Potrafił być wnikliwy co do Rewolucji Rosyjskiej 1917 r. W książce Działanie opublikowanej w 2002 r. wspomina swojego ojca, który walczył z bolszewikami w 1920 r., co nie przeszkodziło mu żywić "umiarkowane sympatie" dla ZSRR.
Kuroń komentuje: "Wspominam ten epizod z myślą o młodych czytelnikach, którym bolszewicy kojarzą się już tylko z "archipelagiem Gułag". W pierwszych latach rewolucji nie było to takie proste. Z bolszewikami wiązano ogromne nadzieje - w Rosji i poza nią".
Zostawmy ostatnie słowo Jackowi Kuroniowi. Jak zwykle w jego tekstach list "Do przyjaciół alterglobalistów" kończy się wezwaniem do działania "To w waszych rękach jest przyszłość świata - musicie taką rolę spełnić, bo jeśli nie wy, to kto?"
Andrzej Żebrowski