Irak
Władza marionetek

Nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do faktu, że okupanci Iraku są w poważnych tarapatach.
Aby zobaczyć dlaczego, wystarczy tylko spojrzeć na chaotyczne sformowanie nowego "rządu tymczasowego" w Bagdadzie.
Tak, jak to "sprzedawali" George W Bush i Tony Blair, miało to stanowić decydujący krok w kierunku odzyskania suwerenności przez Irak.
Kto jednak jest nowym "premierem" Iraku? Ijad Allawi Allawi, przewodniczący Irackiego Porozumienia Narodowego (IPN), emigracyjnej grupy mocno popieranej przez CIA.
IPN było odpowiedzialne za cieszące się złą sławą twierdzenie, że Saddam Husajn mógłby wystrzelić broń masowej zagłady w ciągu 45 minut. Wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych, Lakhdar Brahimi, próbował naciskać, żeby wybrano bardziej niezależnych kandydatów na prezydenta i premiera.
Jednak Amerykanie i ich służalczy stronnicy z obecnie zlikwidowanej Irackiej Rady Zarządzającej zablokowali te nominacje.
W styczniu, Bush musiał wezwać Brahimiego, by pomógł nadać zaplanowanemu tymczasowemu rządowi pozory praworządności. Amerykanie byli wstrząsani przez masowe demonstracje wzdłuż i wszerz Iraku, w których żądano natychmiastowych wyborów.
Niemniej jednak administracja Busha robiła wszystko w celu zapewnienia zachowania ścisłej kontroli nad Irakiem.
Nowy premier będzie "władał" Irakiem od 1 lipca, kiedy zakłada się, że Irak uzyska suwerenność od władz okupacyjnych.
Każdy kto w to wierzy, oszukuje sam siebie. Prawdziwym władcą Iraku będzie John Negroponte, amerykański ambasador. To republikanin z prawicowego skrzydła partii ze złowrogą przeszłością terrorystycznych rządów w Ameryce Środkowej sponsorowanych przez USA w latach 80-tych.
Okupacja będzie więc kontynuowana. Allawi mówi, że "przedwczesne" wycofanie USA i Wielkiej Brytanii "byłoby wielką klęską" (dla niego… bez wątpienia).
Wielkie mocarstwa targowały się o dokładne warunki, które rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ przypieczętuje nowemu marionetkowemu ustrojowi.
Francja, Rosja i Chiny nie zablokowały rezolucji. Odmawiają jednak pomocy USA i Wielkiej Brytanii w oczyszczaniu bałaganu w Iraku przez posyłanie tam własnych wojsk.
Tymczasem rozproszone amerykańskie wojsko udowodniło, że nie jest zdolne sobie poradzić ze wzrastającym powszechnym oporem w Iraku.
Nawet sterowana Rada Zarządzająca, poprzedni marionetkowy rząd Iraku, zbuntowała się wobec ataku na pełną skalę na zbuntowane miasto Falludża.
W Falludży, a teraz najprawdopodobniej także w Nadżafie, siły zbrojne USA skończyły na zawarciu porozumienia z miejscową ludową partyzantką.
"Konsekwencje porażki USA w Iraku są, w słowach Prezydenta George W Busha, nie do pomyślenia" - tak gazeta Financial Times relacjonowała kilka tygodni temu.
"Pomimo tego, niektórzy w administracji rozpoczęli rozważać tę perspektywę, podczas gdy inni głośni zwolennicy wojny w Waszyngtonie już ogłaszają niepowodzenie."
Jeden z urzędników administracji Busha zlecił strategicznemu analitykowi, Simonowi Serfaty'emu, sporządzenie raportu o skutkach amerykańskiej porażki w Iraku.
Serfaty przepowiada, że Europa może uważać "strategiczne rozdzielenie " od USA za "realną odpowiedź na niepotrzebne kulturalne zderzenie z muzułmańskim światem coraz bardziej zjednoczonym nadużyciami amerykańskiej siły oraz przeinaczeniem zachodnich wartości".
Dodaje, że "perspektywy odnowionego rosyjskiego imperium, budowanego wokół nowego sojuszu z Ukrainą, Białorusią i Kazachstanem, mogłyby okazać się nieodparte" dla coraz bardziej autorytarnego moskiewskiego reżimu Wladimira Putina.
Anglo-amerykańska przygoda w Iraku w założeniu miała potwierdzić amerykańską dominację nad Europą i Azją oraz odstraszyć potencjalnych konkurentów od stawania się zbyt niezależnymi.
Ale raport Serfaty'ego sugeruje, że niepowodzenie w Iraku mogłoby mieć właśnie takie konsekwencje, którym neokonserwatyści próbowali zapobiec.
Tylko głupiec nie doceniałby ekonomicznej i wojskowej siły, którą włada amerykański imperializm. Ale administracja Busha, wbrew swoim własnym zamiarom, dramatycznie demonstruje granice tej siły.
Na podstawie tekstu Alexa Callinicosa w Socialist Worker tłumaczyła Małgorzata Chojnowska.