Arabia Saudyjska pogrąża się w kryzysie

Schwytanie i zabójstwo zagranicznych pracowników w Arabii Saudyjskiej ukazało głębokość kryzysu, jaki Stany Zjednoczone napotkały na Bliskim Wschodzie. Ataki pod koniec maja wstrząsnęły światowymi rynkami ropy. Arabia Saudyjska jest największym na świecie eksporterem ropy i jedynym w tym momencie krajem z możliwością zwiększenia wydobycia, co spowodowałoby zmniejszenie cen tego surowca.
Władze Arabii mówią, że 22 osoby - wszyscy poza trzema to obcokrajowcy - zostali zabici kiedy komandosi szturmowali osiedle mieszkaniowe Oaza w bogatym w ropę mieście Chobar. To najświeższe wydarzenie z serii ataków terrorystycznych, wycelowanych w reżim Saudów i zachodnie firmy.
Pierwszego maja doszło do ataku na Yanbu, ogromny kompleks petrochemiczny u wybrzeża Morza Czerwonego. Ataki odkryły rosnące zamieszanie w Arabii Saudyjskiej oraz niestabilność reżimu.
Dla ekipy z Białego Domu obalenie Saddama Husajna miało was doprowadzić do powstania prozachodniego reżimu w Iraku, który byłby w stanie zwiększyć siłę USA w innych krajach na Bliskim Wschodzie.
Arabia Saudyjska jest najważniejszym z tych krajów. Neokonserwatyści zauważyli, że większość (15 z 19) porywaczy 11 września 2001 była z Arabii Saudyjskiej. Najambitniejsi z jastrzębi nie ukrywają, że ich celem jest zmiana reżimu, nawet pomimo faktu, że rządzi tam od pół wieku jedna rodzina sprzyjająca Stanom Zjednoczonym.
Wierzą, że kontrola Iraku, który jest na drugim miejscu jeśli chodzi o rezerwy ropy, pozwoliłaby Stanom na mniejszą zależność od saudyjskiej ropy. Te imperialne fantazje zderzają się teraz z rzeczywistością. Okupacja Iraku jest katastrofą dla USA i Wielkiej Brytanii - nie wygląda na to, że w niedalekiej przyszłości wielkie korporacje będą mogły znacznie zwiększyć wydobycie ropy. Zamiast pójść w bardziej proamerykański kierunek, Arabia Saudyjska pogrąża się coraz głębiej w kryzysie.
Ataki terrorystyczne są tego symptomem. Przyczyna to ogromne zawiedzione nadzieje milionów Saudyjczyków, dotyczące korupcji, nierówności, zależności od Stanów Zjednoczonych, biedy. Około 60 procent populacji jest poniżej wieku 25 lat. To państwo o najszybszym wzroście populacji na świecie. Liczba Saudyjczyków ma podwoić się do 40 milionów w przeciągu następnych 20 lat.
15 lat temu majątek z wydobycia ropy skoncentrowany był w rękach rządzącej dynastii Saudów i ich świty, ale w pewnym stopniu przechodził do społeczeństwa saudyjskiego. Średnia pensja wynosiła 22 000 $, teraz wynosi 7 500 $. Spadek poziomu życia jest jeszcze większy.
Saudyjski system socjalny oparty był kiedyś na bezpłatnej edukacji i opiece zdrowotnej od kołyski aż po grób. Obecnie bezrobocie mężczyzn poniżej 30 roku życia zawiera się między 20 a 30 procent. Wielu młodych Saudyjczyków jest zmuszana do brudnych, niepewnych prac, które kiedyś wykonywali głównie zagraniczni pracownicy, których w Arabii Saudyjskiej jest 7 milionów. Znikoma ilość mieszka w luksusowych osiedlach takich, jak zaatakowane w zeszłym tygodniu.
Pracownicy ci pochodzą z Bangladeszu, Pakistanu, Filipin, Palestyny i innych rejonów Bliskiego Wschodu. Ekonomicznym trudnościom Saudyjczyków towarzyszy gniew wobec poparcia USA dla Izraela i ponownej imperialistycznej agresji na Bliskim Wschodzie. Wiele osób nienawidzi rządzącego reżimu.
Rodzina królewska i garść innych rodzin, które sprawują władzę nad krajem, są tak skorumpowane, że ambasador Arabii Saudyjskiej przy Stanach Zjednoczonych przyznaje, że z rządowych kufrów zniknęło 50 miliardów dolarów.
Oto źródło poparcia dla Osamy Bin Ladena i ataków terrorystycznych w Arabii Saudyjskiej.
Opracowała Marta Paciorkowska

Powszechna jest chęć zmian
Nie tylko grupy terrorystyczne próbowały wykorzystać niezadowolenie w społeczeństwie saudyjskim. Dysydenci próbowali się zorganizować i doprowadzić do zmian. Ruch na rzec Reform Islamskich w Arabii twierdzi, że organizował w 2003 r. bezprecedensowe demonstracje przeciwko zeszłorocznej wojnie.
W pełnym represji reżimie Saudów jedynie w meczecie ludzie mają polityczną przestrzeń do organizowania się. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania deklarują swoje poparcie dla reform w Arabii Saudyjskiej. Chcą, by ludzie reżimu przeprowadzili ograniczone reformy i w ten sposób nie doprowadzili do niekontrolowanego, antyzachodniego przewrotu.
Próby liberalizacji społeczeństwa saudyjskiego pogłębiły jednak niestabilność. Odpowiedzią faktycznie rządzącego księcia Abdullaha jest próba zawinięcia reżimu w radykalną islamską retorykę, z obawy o utratę poparcia na rzecz opozycji.
Zwiększyło to pewność siebie twardogłowych w reżimie. Ale manewrowanie pomiędzy rywalizującymi książętami nie przyniosło reżimowi poparcia.