Dwie twarze Giertycha

Jedna z ulubionych twarzy dla różnych stacji telewizyjnych to Roman Giertych, lider Ligi Polskich Rodzin. Rzadko mija dzień w telewizji bez wywiadu, panelu dyskusyjnego czy chociażby komentarza z udziałem tego szanownego "męża stanu". Dostaje więc dzięki mediom dużo reklamy. Rezygnując z kłopotliwych pytań Giertnych dostaje szansę przedstawienia się jako rozsądny i "normalny" polityk. Tymczasem taki obraz nie mówi prawdy o liderze LPR. Wiadomo, że w tej partii są różne tendencje: niektóre przede wszystkim odwołujące się do fundamentalizmu katolickiego, inne przede wszystkim nacjonalistyczne.
Giertych należy do tych ostatnich. Jego osobista historia polityczna jasno to pokazuje: W latach 1989-1992 był założyciel i prezesem odrodzonej Młodzieży Wszechpolskiej a w latach 1994-2001 - wiceprezesem Stronnictwa Narodowego. Swoją politykę buduje więc bezpośrednio na tradycji przedwojennej endecji - czyli na antysemityzmie i nacjonalizmie skierowanym przeciw mniejszościom narodowym i to nie tylko słowami. Przedwojenna Młodzież Wszechpolska często pełniła rolę antyżydowskich bojówek.
Nie jest to tylko historia. Prawdziwą twarz Giertycha i jego przyjaciół wiedzieliśmy w tym roku kilka razy, ostatnio podczas Manify na rzecz praw kobiet 7 marca w Warszawie. Młodzież Wszechpolska zorganizowała "kontrdemonstrację", żeby korzystać z ochrony ze strony policji i rzucić kamieniami w stronę demonstrantów z organizacji kobiecych, gejowskich, lewicowych itp. Hasło skandowane przez nich pokazuje do jakiej tradycji się odwołują: "Obóz pracy dla lesbijek, eutanazja dla pedałów". Geje i lesbijki do pewnego stopnia przejęli miejsce tradycyjnie zajmowane przez Żydów jako główny przedmiot nienawiści i prześladowania ze strony skrajnych prawicowców. Chociaż, oczywiście, wciąż nie stronią też od antysemityzmu i innych form rasizmu.
Kiedy media opisują takie "szlachetne" akcje ze strony Wszechpolaków jakoś zapominają napisać, że założycielem i Prezesem Honorowym tej formacji jest Roman Giertych. Nie pasuje to za bardzo do wizerunku szanowanego polityka.
Faktem jest jednak, że budowanie swoich organizacji w oparciu o dwa sposoby działania to znana taktyka skrajnej prawicy i faszystów. Z jednej strony legalna działalność parlamentarna, żeby zdobyć poparcie wyborcze, z drugiej strony bojówki, fizyczne ataki na nienawidzone grupy mniejszościowe lub większościowe (kobiety).
Nie należy wyolbrzymiać zagrożenia ze strony Wszechpolaków. Na "kontrdemonstrację" przeciwko Manifie potrafili tylko zmobilizować ok. trzydziestu osób, podczas gdy po naszej stronie było ich ponad tysiąc. Z drugiej strony też nie powinniśmy ich ignorować i lekceważyć. Każda ich próba pokazywania się na ulicy powinna spotkać się z dużo większą kontrdemonstracją w celu zepchnięcia ich do rynsztoka, który jest jedynym miejscem dla nich odpowiednim. Tak zresztą spontanicznie reagowała duża część uczestniczek i uczestników Manify - bojówkarzy MW musiała ratować policja.
Nie dajmy się nabrać na "poważny" wizerunek Giertycha czy prosocjalne hasła LPR. Ich prawdziwe oblicze to ubrani na czarno faceci rzucający kamieniami w tłum ludzi walczących z dyskryminacją i uciskiem.