RATUNKU POLICJA!

Zabójstwo przez policję troje młodych ludzi w ciągu jednego tygodnia maja wywołało szok. Poświecono temu nawet specjalną debatę w Sejmie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mogliśmy w tym gmachu usłyszeć, że coś z policją jest nie tak. Nawet przedstawiciele takich partii, jak PO i PiS - których w liderzy od lat walczą o więcej uprawnień dla "sił porządkowych" - musieli krytykować postawę policji w czasie krwawych wydarzeń.
Jednak ludzie typu Rokity czy Kaczyńskiego - podobnie, jak udający troskę liderzy SLD - sami przyczynili się do policyjnych zabójstw. Nie zapomnijmy, że bracia Kaczyńscy swoją polityczną karierę budowali właśnie na hasłach "walki z przestępczością" m. in. poprzez umacnianie policji. To liderzy PiS w dużej mierze odpowiadają za budowanie atmosfery strachu w społeczeństwie i upowszechnienie poglądu, że policja powinna częściej używać przemocy i mieć prawo do łatwiejszego sięgania po broń ostrą.
Już w czasie rządu Buzka, który popierali zarówno Kaczyńscy, jak i Rokita, policja często sięgała po broń gładkolufową np. przy rozpędzaniu blokad rolniczych i demonstracji związkowych. Wtedy też policjant zabił trzynastoletniego kibica w Słupsku a inny zastrzelił dwie osoby na warszawskim Targówku.
Oczywiście, za czasów rządu SLD nic się nie zmieniło. Policja wciąż otrzymywała dalsze prawa do łatwiejszego sięgania po broń. To właśnie za czasów rządu Millera, gdy ministrem odpowiedzialnym za policję był Janik, zniesiono prawo nakazujące policjantowi używającemu broni ostrej branie pod uwagę troski o życie osoby, do której strzela. Właśnie ujrzeliśmy tragiczny skutek tych zmian. Policjanci, którzy ostrzelali samochód w Poznaniu na pewno nie brali pod uwagę życia jego młodego kierowcy. Odpowiadać za powinni nie tylko bezpośredni sprawcy, ale także ich polityczni poplecznicy - Miller i Janik.
Niektórzy mówią, że to prawda, iż nadmierne uprawnienia w rękach policji są groźne, ale z drugiej strony jakoś trzeba walczyć z przestępczością. Jak policja z nią "walczy" widzieliśmy jednak w ostatnich tygodniach. Zabijanie młodych ludzi szło w parze z niechęcią do działania przeciw lokalnemu magnatowi mięsnemu, senatorowi Stokłosie, którego "napadła" ekipa z telewizji czy też w obronie demonstracji gejów atakowanej przez faszystów.
Nie słyszeliśmy, aby policja używała broni ostrej przeciw biznesmenom niewypłacającym pensji pracownikom. Nie strzelała też do Kwaśniewskiego i Belki, którzy są współodpowiedzialni za śmierć tysięcy ludzi w Iraku. Jednak w czasie demonstracji alterglobalistów przeciw Europejskiemu Szczytowi Ekonomicznemu na dachach stali policyjni snajperzy. W obliczu ostatnich wydarzeń aż strach pomyśleć do czego byliby zdolni, gdyby doszło do zamieszek.
W praktyce policja pełni funkcję wielkiej państwowej agencji ochroniarskiej dla klasy rządzącej. Agencji, która jest przy tym wyposażona w dużo większe środki i uprawnienia a także jest dużo bardziej zhierarchizowana niż zwykłe agencje ochroniarskie i bardziej oderwana od reszty społeczeństwa, którego ma rzekomo bronić. Model organizacji policji jest taki sam jak w wojsku - od generała do szeregowca. Ci ostatni muszą bezmyślnie wykonywać rozkazy - nawet zabijania ludzi.
Z pewnością do prac detektywistycznych służących łapaniu "zwykłych" przestępców czy kierowania ruchem ulicznym tak zorganizowana instytucja nie jest potrzebna. Potrzebna jest natomiast do obrony przed buntem zwykłych ludzi. Dlatego powinniśmy przeciwstawiać się jakimkolwiek uprawnieniom dla policji. Ostatecznie zawsze będą one używane przeciw nam.
Filip Ilkowski