KTO
ZAGRAŻA TKANCE NARODU?
Rada Miasta Warszawy postanowiła zadbać o moralność publiczną. Zaapelowała więc
do prezydenta Kaczyńskiego o niewydawanie zgody na przeprowadzenie Parady Równości.
Wszystko po to, aby nie siać zgorszenia i uniknąć starć z oburzoną zdrową tkanką
Narodu Polskiego. Tacy geje przecież wyglądają zupełnie inaczej, rodzin nie tworzą
i w ogóle są z piekła rodem. Tymczasem - jak wskazali radni - na trasie planowanego
przemarszu Parady jest… wiele kościołów.
Trochę to dziwny argument zważywszy na jego autorów, bo przecież ich bliskość
mogłaby wygnać diabelskie nasienie z demonstrantów. Gdyby jakiś przebiegły słuchacz
Radia Maryja zaczaił się ze świeżą wodą święconą efekt byłby murowany. Czyżby
prawicowi radni nie wierzyli w jej siłę?
Tak czy inaczej zamiast szansy na nawrócenie przez magiczną moc budynków sakralnych
radni woleli postawić na bardziej przyziemne metody. Skoro Parada Równości nie
może przechodzić obok kościołów w praktyce w ogóle nie może się odbyć. Czy można
dziś znaleźć kilkukilometrową trasę - nie tylko w Warszawie, ale w jakimkolwiek
mieście w Polsce - która nieprzechodziłaby obok nich?
Dobrze, że takiej czujności radni nie wykazali w przypadku demonstracji przeciw
Europejskiemu Szczytowi Gospodarczemu - wszak szła ona długi czas ulicą… Jana
Pawła II a flagi ruchu gejowskiego też się na niej pojawiły.
A może właśnie po Antyszczycie radni się przerazili i postanowili zapobiec ponownemu
świętokradztwu. Tym razem zamiast mobilizować tysiące policjantów (silnych jak
Szwanceneger i strzelających jak Maks Gajwer, jak ująłby to poseł Dziewulski z
SLD), co i tak na nic się nie zdało, lepiej stłumić grzech w zarodku i do marszu
nie dopuścić.
Żarty żartami, ale moralność publiczna to śmiertelnie poważna sprawa. Radni jednak
skupiając się na drobnych dwóch do czterech milionów homoseksualistów mieszkających
w Polsce nie zauważyli, że rzeczywista groźba dla Narodu Polskiego czai się zupełnie
gdzie indziej. Gdzie znajdziemy ludzi ubierających się zupełnie inaczej od większości?
Gdzie są ci straszni faceci w sukienkach, fioletowych pończoszkach i w kapeluszach
z odlotowymi pomponami? Kto zagraża Narodowi Polskiemu propagowaniem stylu życia
zagrażającego istnieniu jego "tkanki biologicznej"?
Po obejrzeniu w telewizji biskupa polowego, Sławoja Leszka Głódzia, odpowiedź
nasuwa się sama - to b i s k u p i! Sławoj pojawia się teraz często, bo święci
trumny zabitych w Iraku, więc musieli go widzieć wszyscy - łącznie z radnymi Warszawy.
Jak to możliwe, że radnych LPR czy PiS nie ukłuł w oczy niebanalny strój Głódzia
i jego kolegów z branży biskupiej? Tyle lat walczą z "polityczną poprawnością"
a nie zauważyli nieustannej promocji grupy ekscentryków w fioletowych ciuchach.
Żaden rząd nie chce się jej przeciwstawić. Przeciwnie, każdy finansuje jej działalność
na wiele sposobów! To dopiero szatańskie machlojki - nawet najbardziej przenikliwi
obrońcy Narodu Polskiego niczego nie dostrzegają.
Stroje to jednak drobnostka przy czającym się dużo większym niebezpieczeństwie.
Dla prawicy życie seksualne gejów jest "nienaturalne". Tymczasem biskupi
żyją zaś w czymś tak naturalnym dla rodzaju ludzkiego, jak celibat! To by dopiero
było, gdyby Prawdziwi Polacy poszli w ich ślady! Aborcja to przy tym małe piwo
- jakby Naród przestał po bożemu współżyć, to jego śmierć byłaby pewna.
Prawicowi radni! Przebudźcie się! Przejrzyjcie na oczy! Polska ginie a wy wciąż
tkwicie w chocholim tańcu!
FILIP ILKOWSKI